Wątek: [2022-11-10][Warszawa Graal][ADV] Wieczorne granie w Graalu!  (Przeczytany 177 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Renoss

Temat raportowy turnieju [2022-11-10] [Warszawa Graal][ADV] Wieczorne granie w Graalu!

Mugetsu

Dobra, poszło lepiej niż się spodziewałem to skrobnę raport.

Frekwencja była mniejsza niż się spodziewałem, byli tacy, co komunikacja miejsca nie pozwoliła im się zjawić, byli tacy co przyszli, ale nie grali i ostatecznie turniejowo w szranki stanęło nas tylko 7. Mimo wszystko to turek w środku tygodnia o 18, więc i tak można się było spodziewać niewiele więcej przy dobrych wiatrach.

Początkowo planowałem grać despią, ale z powodu niedoboru osób nie miałem garury i chimery na pożyczkę. Nie spodziewałem się zastać samych ishizu tear, więc przez chwilę rozważałem pójście tym deckiem mimo tego, ale ostatecznie w ostatniej chwili (dosłownie skończyłem zmieniać sleevy na side przed startem turnieju) postanowiłem wrócić do mojego ulubionego decku czyli D/D/D. Ten po dwóch dobrych turniejach nie był dla mnie łaskawy przez następne kilka, głównie przez moje liczne missplaye więc postanowiłem sprawdzić czy się dzisiaj pogodzimy.

R1 vs Dino
Zacząłem. Opp nie znał mojego decku i miał tylko jednego handtrapa w postaci Nibiru, the Primal Being. Niestety dla niego rzucił go dopiero pod koniec tury, kiedy to miałem już D/D/D Wave High King Caesar. Sam popełniłem wiele misplayów podczas tej gry, pod koniec kombo ogarnąłem, że przecież w tym decku chcesz użyć D/D Orthros na D/D/D Marksman King Tell czego nie zrobiłem kiedy była taka okazja i co wywołało u mnie chwilową konsternację. I tak skończyłem na boardzie z żywym D/D/D Deviser King Deus Machinex, wcześniej wspomnianym ceaserem i D/D/D Headhunt oraz masą mobków, które robił nic w turze oppa, ale przez mój misplay - wspomniany wcześniej orthros oraz to, że zlinkowałem D/D Gryphon mimo innych opcji -zabrakło mi drugiej czwórki dla orthrosa by wejść w  D/D/D Cursed King Siegfried. Plusem mojego nieogarnięcia było to, że przeciwnik nie mógł mi dać tokena z field spella, bo zwyczajnie nie miał gdzie. Miałem też bodaj chyba jeszcze jakieś handtrapy. Mimo nieoptymalnego boarda i dostaniu kaiju w machinexa starczyło to, by powstrzymać zagrania oppa i wygrać grę. W następnej grze puścił mnie pierwszym, czego się z resztą spodziewałem. Ze smutkiem stwierdziłem, że side sklejony na kolanie w 5 minut nie ma nic przydatnego going first. Sadge. Na szczęście mój opp ponownie dobrał chyba tylko jedną kartę going second, a ja tym razem zrobiłem już optymalnego full boarda z machinexem, ceaserem, siegfriedem i trapem. Moje monstery negowały co się działo, a pamiętam, że w pewnym momencie trap podwędził Ultimate Conductor Tyranno.

1-0

R2
Versus Petroneusz i jego Marincesski.

Deck był mi niestety słabo znany, więc kolega musiał mi poświęcić trochę czasu na tłumaczenie swoich kart. Obie gry były trochę takim potężnym przepychaniem się w obie strony, szczególnie R1. Niestety nie pamiętam z tego za dużo, wiem, że wstawiłem w pewnym momencie Divine Arsenal AA-ZEUS - Sky Thunder z 4 materiałami i skorzystałem z jego efektu przynajmniej raz, potem jakoś został popnięty na extra deck. Grindowaliśmy się dość srogo, dostałem tego śmiesznego flooda, który lockuje nas do jednego atrybutu, co mocno pokrzyżowało mi plany, kiedy musiałem zrzucić na grave D/D/D Flame King Genghis, w momencie, gdy przed aktywacją tego trapa mój gameplan zakładał wskrzeszenie D/D/D Flame High King Genghis oraz ponownie nadejście zeusa lub D/D/D Gust High King Alexander. Kojarzę, że po intensywnym wysilaniu mózgu wstawiłem D/D/D Cursed King Siegfried, co by pozbawić monstery oppa buffa z field spella i się po nich przejechać, aż w końcu przeszliśmy do g2. Tam PSY-Framegear Gamma na normal summon zakończyło turę oppa. Sam miałem na ręce 2 gammy i 2 inne karty going second, ale po drawie za turę miałem chyba już starter i extendera. Opp został z pustym polem, a ja chociaż go nie zabiłem to wstawiłem dość przerwań by zabezpieczyć grę. Chociaż jeśli mam być szczery nie pamiętam czy wygrałem 2-0 czy 2-1

2-0

R3 i ostatnia przy tej licznie osób
vs Łukasz i jego Tear Ishizu

Poszedł pierwszy. Handtrapowałem go jak wściekły po czym skończył z dość mizernym boardem. Ja się pokręciłem i na początku wydaje mi się, że nawet udało mi się zyskiwać przewagę, nawet miałem D/D/D Gust High King Alexander z jego 6k ataku, ale ostatecznie zabrakło mi przerwań na oppa i jakaś jedna karta wystarczyła, by rozpocząć lawinę milli i efektów, a moja przewaga przestała istnieć. W końcu scoopnąłem gdy w moim decku zostało 7 kart i wiedziałem, że mimo tego, że opp mnie nie zabije, to przełamie boarda a ja nie będę miał jak go odbudować. W drugiej rundzie zacząłem, opp nie miał nic going second, toteż zrobiłem full boarda i do tego miałem jakieś handtrapy. Znegowałem lub przerwałem dosłownie wszystko i przeszliśmy do g3. Spodziewałem się iść drugi, on puścił mnie pierwszym. Szczęśliwie dla mnie nie dobrałem nic z sajda na going 2nd. Miałem co prawda ashke i veilera na ręce, ale oprócz tego też startery i extendery. Opp miał niestety opcje, by w pewnym momencie integrować w mojego boarda, pozbył się mojego D/D/D Abyss King Gilgamesh z pola zostawiając mnie z dwoma małymi genghisami. Sam zrobiłem playa, który do utworzonego z nich Ceasara dałby mi jeszcze opcję wstawić machinexa, ale niestety próbując go zrealizować uświadomiłem sobie, że konieczny do niego D/D Vice Typhon został przeze mnie odsajdowany. Więc stanąłem przed wyborem, ceaser i trap oraz handtrapy lub machinex i trap oraz handtrapy. Postawiłem na to pierwsze. Zamiast typhoona zrzuciłem na grave D/D Lamia, którą wezwałem, by pozbyć się jednego z dwóch dark contracków jakie miałem, aby te trochę mniej mnie spaliły i terminacja okazała się łaskawsza. Przerywałem playe oppa najpierw handtrapami, potem moim boardem. Ostatecznie chyba z jego strony nawet zawitał zeus, który w przeciągu kolejnej tury zmierzył się z machinexem. Przez moje wcześniejsze mówienie "nie" na wszystko co chciał robić opp miałem więcej kart, by rozbudować boarda. Pod koniec kiedy gra sprowadzała się do top decku z jego strony, ja miałem boarda z D/D/D Oracle King d'Arc, kontraktem i set impermą. Zastanawiałem się, czy iść w machinexa, ale terminacja nadciągała nieubłaganie, opp był zdany na bodaj topdeck więc stwierdziłem, że to jedno przerwanie wystarczy, a jako, że byłem 1k LP niżej względem niego uznałem, że jeśli wejdziemy u mnie w czas to chociaż nie przegram dzięki fioletowemu stworkowi. Imperma okazałą się wystarczająca do zatrzymania tury oppa pod koniec gry, a dzięki drawowi i Dark Contract with the Swamp King, mój board szybko przeobraził się z jednego mobka w aż cztery. Zrobiłem wcisk, nie zabiłem go, ale mialem wystarczająco by przerwać jego następne zagranie. Opp dobrał super poly. Jako jedyną kartę jaką posiadał w danym momencie, więc nawet nie miał nic pod discard.

3-0

Ostatecznie wygrałem. Z nagród wziąłem sobie jakiegoś bystiala, bo mi potrzebne i trochę świecącego crapu z mamy. D/D/D może i nie best deck, ale lubię, nawet mimo tego, że wymaga sporo kombinowania i sam często wciąż się na tym wywalam i wiem, że można pilotować go lepiej. W sumie może gdybym poszedł tą despią, to nie miałbym tylu opcji, by mówić "nie" ishizu tearowi, więc w sumie ostatecznie fajnie wyszło.

A po turnieju musiałem biec ile sił w nogach spod przystanku do graala, bo zapomniałem zabrać swojego deckboxa, który przypilnowali dla mnie koledzy. True D/D player ogarnięty w grze jak i życiu :^)


rockendrol

Piękny raport, a poza tym uważam, że ZTM należy zniszczyć.

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Ostatnio 26 Maj, 2022, 10:00:03
Renoss
Ostatnio 11 Sierpień, 2022, 10:00:02
Renoss
Ostatnio 08 Wrzesień, 2022, 10:00:02
Renoss
Ostatnio 20 Październik, 2022, 10:00:02
Renoss
Ostatnio 09 Listopad, 2022, 20:40:24
BastLover