Wątek: [2021-10-30][Warszawa]Cybernetyczny Horyzont  (Przeczytany 671 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Yano

[2021-10-30][Warszawa]Cybernetyczny Horyzont
« 30 Październik, 2021, 10:00:08 »
0
Temat raportowy turnieju [2021-10-30] [Warszawa]Cybernetyczny Horyzont

Mugetsu

Odp: [2021-10-30][Warszawa]Cybernetyczny Horyzont
« #1 30 Październik, 2021, 18:25:07 »
+3
A naskrobię coś sobie, bo czemu by nie.

Grałem PK deckiem, nadal nie jestem pewny czy najoptymalniejszym buildem jaki mogłem ogarnąć ale whatever.

R1 - Micht i Fishe best deck let's gooooo
W g1 poszedłem pierwszy, dobrałem 3 handtrapy i jakieś 2 lvl3 monstery, chyba dostałem ashke na graffa albo gamme na bardicha. W każdym razie zostałem z Cherubini, Ebon Angel of the Burning Abyss, Impermą w secie oraz veilerem i ashką. Cośtam poprzerywałem przeciwnikowi, ale nie miałem szybko zasobów a on wstawił Divine Arsenal AA-ZEUS - Sky Thunder i miał jeszcze jakieś rybki. W R2 już lepiej, zrobiłem standardowego boarda z Apollousa, Bow of the Goddess, Bardichem i 2x Phantom Knights' Fog Blade. Bahamut Shark musiał czuć się pokrzywdzony bo rozprawiłem się z nim 3 razy i przeszliśmy do g3. Poszedłem drugi i dobrałem 2x Infinite ImpermanenceDark Ruler No More oraz dostatecznie dużo monsterków, by wezwać cheruba i się wykombić. Ostatecznie zbiłem oppowie zdrowie do bodaj 4400, w jego turze weszła terminacja i skończyliśmy nasze zmagania.

1-0

R2 Yano i ona mówiła, że jest legalna, przysięgam! Evil Twin vtuberki

Szczerze to niewiele pamiętam z tej gry i mogę jakieś głupoty gadać. Chyba zacząłem i dobrałem dość dziwnie, chyba musiałem zrobić normal summon,  set backrow i pass o ile dobrze pamiętam albo moje zagranie zostało jakoś przerwane. Miałem impermy i chyba jakieś handtrapy, negowałem co mogłem i opp nie mógł się rozpędzić przez jakiś czas. Potem próbowałem wstawiać mobki i extendery, obchodzić go z wystawianiem The Phantom Knights of Torn Scales z grave gdy pozbywał się tego co miałem na polu, ale to też nie wypaliło i w końcu zostałem z niczym, a opp zrobił sobie boarda. Przechodizmy do g2. Jeżeli to nie było wcześniej g1, to tutaj na pewno zrobiłem normal summon, kilka setów i pas. Wezwałem Masked HERO Dark LawMask Change II, którego dobrałem 2 kopie i odpaliłem jego efekt, żeby zbanishować losowę kartę z ręki Yano kiedy ten coś sobie wysearchował. Dostałem gammę. Odpowiedziałem Aską. W jego ręce znalazła się druga gamma. Jeszcze chyba D.D Crow poleciał na The Phantom Knights of Silent Boots w moim gravie. Cóż, GG

1-1

R3 - Bucherlord i Tri Brigade

G1 poszedłem drugi, otworzyłem z Impermą i mnóstwem extenderów. Rzuciłem mu ją na mobka, pod koniec rundy został tylko z nim i zasetowanym revoltem o ile dobrze pamiętam. Ja się wysypałem, trochę długo pograliśmy, zrobiłem chyba standardowego boarda, a pod koniec g1 miałem na polu Number F0: Utopic Draco Future, jakiegoś fog blade, a opp bodaj gammę i jedną kartę na ręce. Ewentualnie to była g2, ono wyglądało podobnie, również przerwałem mu impermą na start i też wstawiłem F0 w pewnym momencie, więc obie rundy trochę mi się zlały w jedno. W każdym razie udało mi się wygrać.

2-1

R4 - Petron i Megalithy

Poszedłem pierwszy, zrobiłem Boarda z Apo, Bardichem, Fog bladem i stwierdziłem, że YOLO, wystawiłem Time Thief RedoerThe Phantom Knights of Shade Brigandine jako materiałem. Cóż, dostałem dark rulera, a jeden fog blade to nie było dość dużo by go zatrzymać. Co prawda cmentarz miałem pełny, ale on wstawił Barrier Statue of the Drought, przez którą nie mogłem się przebić, bo w mojej turze wezwał jakiegoś megalitha, który podbił mu ją do 2200 atk, a The Phantom Knights of Rusty Bardiche to było największe co miałem na polu. W r2 znowu zacząłem, skończyłem na podobnym boardzie z większą ilością fog blade'ów i impermą w secie oraz bodaj aszką na łapie. W r3 poszedłem drugi, dobrałem 2 impermy, ale nie miało to znaczenia, bo Petron zbrickował (w końcu grał kamieniami hehehe
(kliknij aby pokazać/ukryć)
a ja zrobiłem mu otk z Borrelsword Dragon.

Ostatecznie byłem trzeci, z draftu trafił mi się ritualowy borrel więc słabo, ale miałem przynajmniej szczęście do sneaka i wypadł mi Lord of The Heavenly Prison na secrecie oraz dostałem promkę ze sneaka. Szkoda, że nie matę, ale it's something I guess.

Fajny turek, frekwencja dość dobra (15 osób), kilka nowych twarzy no i fajnie się bawiłem, dzięki wszystkim za wspólną grę i do następnego.


« Ostatnia zmiana: 30 Październik, 2021, 18:26:54 Mugetsu »

Yano

Odp: [2021-10-30][Warszawa]Cybernetyczny Horyzont
« #2 30 Październik, 2021, 23:27:26 »
+1
Skoro już po 4 miesiącach przerwy, wróciłem do gry to i ja skrobnę raport. Vanguard best card game!
Przyszedłem sobie evil twinsami w wersji pure. Zakładałem, że obessę bo ani accescoda nie mam już, ani też link 4 nie była legalna i jej też nie mam, więc deck jest no... mocno średni w najlepszym wypadku.

R1: Virtual World (Lukas)
G1 otworzyłem Gammą i impermą. Przegrałem kostkę więc on bodajże szedł pierwszy. Zmissowałem trochę, bo mogłem walić gammę w ultimaye, a nie w lulu ale w sumie nie miał zasobów by się dalej pokręcić więc został bodajże z chuche + crystal wing. Dostał impermę na crystala, a potem zrobiłem normal summon ki-sikil. Opp zapomniał, że one się wzajemnie wzywają jeśli nic nie mam w monster zonach więc przywalił mi od razu z chuche w czerwoną. No spoko, Lil-La wezwała ki-sikil frost i się wycombiłem. Miałem jeszcze strike w secie, więc jak już pozbyłem się crystala to miałem całą grę pod kontrolą bo wstawiłem mu abomination, która jeszcze wysadziła mu chuche. Nie muszę chyba wspominać, że Virtual World ma ciężko lecąc na topdecku?
G2 on zaczął, a ja dobrałem jakoś przeciętnie. Poczyściłem mu boarda, wstawiłem abomination ale w zasadzie to nie miałem handa na grind game, więc finalnie po desires bodajże wrócił do gry.
Przeszliśmy więc do G3. Tam się troszkę dłużej grindowaliśmy, dostał ze dwie Artifact Lancea i siedział pod dwoma Sunny Snitch, więc każdy summon to -400 LP dla niego, a +400 dla mnie. Zburnował się tak troszkę, a finalnie z efektu Ki sikil Frost dobrałem ashkę na jego Qinglonga z którego mógłby sobie coś wyszukać. No miałem po prostu trochę więcej zasobów finalnie i lepsze drawy, a zostało mi z 9 kart w decku i nie miałem już ani kisikil ani lil la w decku, więc musiałem topdeckować monster reborna, by wrócić do gry. No i się udało, bo mogłem postawić jedną bliźniaczkę i potem wstawić drugą.

1:0

R2: PK (Mugetsu)
G1 zaczął od Tornscale'a, na którego dostał ash. Dziwnie dobrał, tam chyba 2 impermy miał, PK wingsy, torn scale'a i coś co nie było extenderem. Normal czerwonej/niebieskiej ale dostałem na to impermę. No spoko, set strike i pass. Coś tam mi poprzeszkadzał, ale na summon cherubiniego dostał strike, więc finalnie miałem znacznie więcej opcji do gry. Jakieś tam przepychanki i idziemy do G2.
G2 wstawił mi dark lawa na aktywację sunny snitcha. No tak sobie patrzę i myślę, spoko mam gammę a nawet dwie. Efekt dark lawa > Gamma > Ash > Gamma. No ale spoko przynajmniej dostałem omegę. Zbanishował mi chyba basicową Lilę z ręki tym dark lawem co niezbyt mi przeszkadzało. Setnąłem bodajże impermę i oddałem mu turę, bo miał pustą rękę więc omegi nie mogłem odpalić by zwolnić sobie fielda pod combo. Z topa dobrał chyba Cira, na którego dostał omegę i potem już było z górki, bo mogłem się odblokować i grać.

2:0

R3: Virtual World (Azhai)
G1 gra bardzo podobna jak w R1. Tutaj dostał ash na lulu i wstawił mi samego crystal winga, którego rozbroiłem impermą. Biliśmy się chyba z 20 minut, nim zbiłem go do 5100 LP. Tam po drodze dostałem chyba dwa razy ghost belle, ale jak już mu zostało 5100 to po wstawieniu abomination i monster rebornie po Link Ki sikil mogłem iść po gierkę. G2 było jakieś takie bardziej jednostronne bodajże, bo dobrałem lance, gammę i HFD na chuche, które mi zostawił. Szybko to rozbroiłem i zmusiłem do topdeckowania.

3:0

R4: Gouki-Adamancipator-PK
G1 wygrałem kostkę, zrobiłem standardowe combo i zostałem z Sunny Snitch oraz jednym HT na ręce. Wybaitował moją lil-lę tym super quantalem co się wzywa z ręki. No i tutaj zaczęła się prawdziwa fiesta bo po całym jego combo miałem 11400 życia, zaś jemu zostało 5000 (i to jeszcze dostał +1k z upstarta) więc troszkę go spaliłem z tego spella. No ale postawił mi boarda, więc mało mogłem potem zrobić na avramaxa którego nie doczytałem i zanegowałem goddes of underworld zrobioną z IP + Kisikil + Lil-La + avramaxa.Tak to może bym coś ugrał, a tak to wtasował mi ją unicornem i po gierce. G2 zostało nam z 6 minut na czasie, więc zrobiłem szybkie combo, set 2 + sunny snitch i pass. Dostałem kaiju na Linka, on summonuje pankratopsa a ja odpalam sobie Live Twin Home, by wezwać niebieską a wiecie jak niebieska działa? Opp musi zapłacić 500 LP by zaatakować co w 2 minutach na zegarze to całkiem sporo biorąc pod uwagę, że mam opcje się healnąć jak będzie overextendować. Do tego dostał w efekt isoldy summonujący ashkę więc spasował. No spoko, wybaitowałem pankratopsa niebieską po czym monster reborn po dinozaura i jedziemy po gierkę. Akurat, gdy wybiła terminacja więc finał zremisowaliśmy.

3-0-1.

Ostatecznie wygrałem turniej co mocno mnie zdziwiło. Kupiłem nawet Destroyer Phoenix Enforcera, więc turek na plus bo z nagród jeszcze był spell do swordsouli wart 8 euro. Jak mi się będzie chciało to wrzucę decklistę, ale szału tam nie ma.

Edit: chciało mi się i lista poniżej
(kliknij aby pokazać/ukryć)
« Ostatnia zmiana: 30 Październik, 2021, 23:38:51 Yano »

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Ostatnio 31 Lipiec, 2021, 00:35:14
Yano
Ostatnio 14 Sierpień, 2021, 19:04:58
Entelarmer
Ostatnio 05 Wrzesień, 2021, 23:39:14
jona
Ostatnio 25 Wrzesień, 2021, 19:54:48
rockendrol
Ostatnio 28 Październik, 2021, 22:21:32
Mugetsu