Wątek: [2020-07-11][Trójmiasto][ADV][Speed Duel] Pandababa i jego kapelusz  (Przeczytany 434 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

[Trójmiasto][ADV] Pandababa i jego kapelusz 2020-07-11 9 uczestników ORGANIZACJA WIĘCEJ INFO RANKING YUGIOH
Przebieg turnieju

Miejsce COSSY User Talia Punkty w turnieju Punkty rankingowe Ties
10301114982Remigiusz M. (Panda)Dinosaur9669583505
20301114847Dawid K. (Frey)D/D9569500583
20302150029Jonasz P. (jona)Salamangreat9569500583
40303198993Bartosz T. (Aligatur)Cyber Angel7447479589
50303200541Michał K. (-)Witchcrafter6386625547
60303201317Patryk B. (PatryQ)Crusadia6386611516
70303202302Hubert P. (Hanu)Zombie5315604505
80303199342Dawid C. (Frowo)Salamangreat4254541538
90303202595Adrian S. (Funny7lucky)Performapal3193555534

Łolek

Temat raportowy turnieju [2020-07-11] [Trójmiasto][ADV][Speed Duel] Pandababa i jego kapelusz

Aligatur

Dzisiaj full RNG: zrobiłem dwie talie, wziąłem i na miejscu kostka zdecydowała, czym miałem grać. Padło na Cyber Angela. Pamiętam mój wątpliwy sukces w Warszawie, więc walczyłem, jak mogłem.

R1: PatryQ (Crusadia Kaiju)
G1 Zaborg wobec Trisbaena pass, po czym z 9 kart na ręce zrobiłem 2 na polu. Iść +4 po -7, oto combo myślącego człowieka xD No ogólnie został bez opcji, bo mu extra zjadłem. W G2 poszczuł mnie Equimaxem, a ja nie miałem co zrobić. G3 zceglił sroże, Veiler w secie. Wjazd Dakini + Natasha, oberwałem coś, ale za mało, bo terminacja przyszła. 2-1

R2: Panda (Dinusie)
G1 zaczyna setem. Zrobiłem jakiś board na Idaten + Natasha + Izana, ale guzik to dało, bo się wykręcił w swojej. G2 dostał Drollem na Terraforming, toteż spasował. Niestety nie miałem jak wstawić Zaborga ni nic sensownego, bo Impkantacja oberwała Gammą. Smutek mocno i podwójny ucek w kolejnej turze.
0-2

R3: Hanu (Truposze)
G1 zrobił Balerona pod ZW i nie mogłem Zaborgować, a wszelkie próby działania nie owocowały. Scoop. G2 poleciałem "combo" z Zaborgiem i Kristyą. Kryśka dostał Dank Rulerem. Na szczęście udało mi się zatrzymać ZW Rivalry lock, rzucając taktyczne MST na fielda. Potem zaraz terminacja i remis ogólnie.
1-1 DRAW

R4: Adrian (Performapal)
G1 Zaborg, a na deklaracje moich chain linków kolega poddał. G2 okładaliśmy się jakoś zabawnie, Gravity Dragon vs Natasha jako starcie wieczoru. Na nieszczęście zostawił małego moba w ataku i dostał Krystynę Czubównę 4 game.

Z 2-1-1 byłem czwarty, nagrody niestety nie powaliły. Shit happens.
Następnie speed duel. Grałem moim sklejkowym pseudo-WATER beatdownem. W skrócie: zabiłem Toony, bo troszku brick, Moth turbo too strong, a Relinquished dostał Eternal Restem. 2-1, 3 miejsce na 5 osób i jakieś staple dostałem. Jak dla mnie dżezi.

Chętnych na decklisty nie ma na 99.999999%, więc to tyle ode mnie. Trzymajta się i dzięki za zabawę :p

jona

Kolejny turniej, tym razem frekwencja gorsza - zaledwie 9 osób. Przynajmniej było czym oddychać ;DD

Grałem tym, co ostatnio (Accesscode Turbo), wymieniłem jedną kartę w mainie. Przegrałem pierwszą rundę, bo nie doceniłem wcześniej jak bardzo ten deck boli Zombie World w polu.

W standingach trzy osoby z 3-1, więc o wygranej decydowały tiery. Dla mnie miejsce drugie, razem z Freyem.

Dla Pandy podziękowania za organizację i gratulacje wygranej. Fajnie, że udało się tym razem (po latach) zagrać przeciwko sobie ;DD

Dzięki wszystkim za grę, trade'y i do następnego!

Panda

Przybyłem (spóźniony, bo stałem w korku), zobaczyłem (małą ilość graczy), zwyciężyłem (mimo jednej przegranej pod sam koniec, bo przestałem myśleć.)

W piątek po południu przestałem się łudzić, że karty z marketu przyjdą (Tak, w piątek przybyły na na poczctę w wiosce obok), więc zcząłem kminić z deckiem. Wśród opcji miałem Invokeda, Mekkknighty, HATa, Altera, Dino albo jakieś mieszanki powyższych. Około godziny 23 skończyłem składać decka i poszedłem szczęśliwie spać, że na miejscu musze pożyczyć tylko jedną kartę.

W sobotę dojazd na turniej opóźnił się, ponieważ były dwa wypadki po drodze, a jeden gdzieś kawałek dalej. I zamiast być o 10.40, byłem 11.15 (i tak nie najgorzej, jak na warunki na drodze). Szybkie ogarnięcie ludzi, zapisy i jazda.

R1 vs Adrian S. (Performapal)
Kilkadziesiąt sekund przed startem sobie przypomniałem, że miałem pożyczyć jedną z ważniejszych kart w extra - Linkuriboh. Szybkie naprawienie tego błędu jeszcze zanim czas ruszył.
G1 było prawie dla Adriana, ponieważ bricknąłem, dopierając wszystkie Lost Worldy, oraz Terraforming. Przez kilka tur dopierałem pojedyńcze handtrapy i jakieś Cosmic Cycloney. Kiedy wreszcze dobrałem dino, było to małe dziecko - Babycerasaurus. Szczęśliwie to + field spell, pozwoliły mi odzyskać kontrolę na polu, której nie oddałem już do końca. Choć cały czas z duszą na ramieniu, ponieważ 200hp na których byłem nie pozwalało mi się czuć w żaden sposób bezpiecznie.
G2 to był niewielki stół przeciwnika, który pozwolił mi na OTK. (3 tokeny 0/0 w defie, to coś, co duet Ultimate Conductor Tyranno + Pentestag wręcz uwielbia)

R2 vs Bartosz T. (Cyber Angel)
G1. Mimo, że miałem full combo na ręku (Lost World + Babycerasaurus), to musiałem spasować tylko z jednym setem (Cosmic Cyclone), ponieważ nie miałem Battle Phase'a. Dopiero po chwili ogarnąłem, że miałem na ręku jeszcze Called by the Grave, który bardziej by się przydał zasetowany. Szczęśliwie, przeciwnik wlepił mi tylko 5100 obrażeń, zostając bez kart na ręce i z polem, które bez większych problemów udało się obejść. (niezasetowanie Calleda się przydało, bo bardzo przyblokowało go później)
G2 to była PSY-Framegear Gamma na bodajże Impcantation Candoll, co spowodowało, że spasował. Ustawiłem stół i według zapisków, kontrolowałem stół już do końca.

R3 vs Dawid K. (DD)
G1, to mozolne sypanie się DD i moje czekanie. Czekanie, aż nadarzy się okazja, żeby rzucić Nibiru, the Primal Being w momencie, gdy będzie max 1 negację (Infinite Impermanence na ręku), a przeciwnik nie za bardzo będzie miał follow-up. Rzuciłem w ostatnim momencie, bo jak Frey mi powiedział po grze, to miał zacząć robić pole z większą ilością negacji. Niestety gra wcale nie była przesądzona, ponieważ Nibiru wstawił bydle 7300/6400, a moja ręka nie była zbyt ciekawa. Frey nie popełnił błędu, sumonując jakiegoś stwora, którego mógłbym obrócić efektem Ultimate Conductor Tyranno, strzelając w Petiteranodona, żeby wezwać Dinowrestler Pankratopsa i musiałem kombinować naokoło. Na szczęście zniszczył mi xyza, który zapewnił mi 5 dino pod Miscellaneousaurusa, by wezwać Souleating Oviraptora i móc użyc jego efektu, który zniszczył Petiteranodona i pozwolił iść po grę
G2 to Ash Blossom & Joyous Spring, która wystarczyła, żeby powstrzymać DD przed wysypem. Razem z późniejszą Infinite Impermanence, która zanegowała dodatkowo efekt skali, bez problemu kontrolowałem przebieg tury przeciwnika, by w swojej pójść po zwycięstwo.

R4 vs Jonasz P. (Salamangreat Accescode Turbo)
G1 przyblokowany Gozen Match w ilości 3, co sprawiło, że nie miałem za bardzo jak grać, nawet mimo, Cosmic Cyclone.
G2 to był brak gozena przez większą część gry i moje zbijanie życia Jony. A jak już pojawił się Gozen, to byłem bardziej przygotowany niż poprzednio. Tym razem Jona nie mógł zrobić za wiele.
G3 to była terminacja, po niecałej minucie gry, przy moim bricku.
Fun fact. O tym, że token z Lost World, by go przyblokował prawie całkowicie wpadłem, gdy już nie miało to żadnego znaczenia.

Ostatecznie 3:1, pierwszy dzięki tierom. Niestety z nagród nic. Zgarnąłem Union Drivera, jako coś, co było najdroższe, i na którego od razu znalazł się kupiec.

Wnioski po grze dino:
1. Secure Gardna jest w dino tak samo istotna jak w Invokedzie.
2. Side nie podszedł raz, jak nie był potrzebny, po za tym sidowałem się strasznie bez sensu - ergo jest to chyba najtrudniejszy element gry dino w tak zróżnicowanej mecie, gdzie nie wiesz co Cię czeka i z czym będziesz grał.

Szkoda, że tak mało osób, ale i tak było super. Liczę na to, że niedługo znów wrócimy do większej ilości osób i 5 rund (znowu), oraz do nastepnego!
« Ostatnia zmiana: 11 Lipiec, 2020, 20:30:00 Panda »

Frey

W piątek doszła kluczowa karta do talii plus dostałem info, że będzie brakująca mi karta na pożyczkę. No to super, trzeba to tylko jakoś upchnąć wszystko do extra xD
Musiałem z czegoś zrezygnować by wszystko się zmieściło.
Zrezygnowałem z xyz 8, zdając sobie sprawę, tak często nie będę ich robić, ale bojąc się, że brak negacji pola może mnie załatwić. :/
I w tym momencie pojawiły się dwa wolne miejsca w main decku. Postanowiłem wrzucić PoA oraz jakiś kontrakt, by w razie czego móc wrócić potworki i znowu się kręcić (ani razu tego nie użyłem).
Ale zostawiłem sobie tech na terminację, który tak naprawde jest rosyjską ruletką, ale w sumie się opłacił.

W sobotę wstałem później niż chciałem. Złożyłem byle jaki side, dziwiąc się, że wszystko się mieści w nim  :P
I czas ruszyć na turniej. I pojawia się niemiła niespodzianka... Nie mogę kupić biletu w tą i z powrotem w apce...
Nie dość, że podnieśli cenę biletów, to jeszcze zabrali bilet, który zawsze kupowałem. Ciśnienie się podniosło.
Ale nic to, będę misiał pamiętać o zakupie biletu jak będę wracać.

Przed turniejem odebrałem/pożyczyłem brakujące karty i normalnie talia full wypas :D Szkoda, że operator już nie taki full wypas ^^"

No i gramy.
Pierwsza była na kolegę z salamandrami. Tyle miesięcy, a ja dalej nie wiem co jaka karta robi xD
Ale nic to. To była dość długa gra, ale ostatecznie pierwsza runda poszła dla mnie. W drugiej zastała nas terminacja na początku. Kolega niestety nie miał jak mi zbić życia, więc wygrałem.

Druga gra była na Hanu i tu aż wstyd mówić. Wystawiłem w pierwszej grze Hot Red Dragon Archfiend King Calamity, bojąc się tego co zombie potrafią zrobić. Ale zapomniałem o efekcie Zombie World i dopiero później kolega się zorientował, że nie mogłem tego zrobić. Dostaliśmy po wranie i musieliśmy cofać. I tutaj też źle zrobiłem, bo mogłem iść w Satellite Warrior, ale nie pomyślałem i kolega wystawił buster locka, którego nie byłem w stanie przejść.
W drugiej miałem chyba idealne karty i zrobiłem full combo i przeszliśmy do trzeciej.
Kolega zaczął i wstawił na pole zombie linka, a potem w mojej Doomking Balerdroch. W moim MP zastała nas terminacja.
I teraz albo remis jeżeli nic nie zrobię, albo bawimy się w rosyjską ruletkę. Postanowiłem pójść w rosyjską ruletkę, w końcu specjalnie zostawiłem ten tech na terminację. Zrobiłem D/D/D Oracle King d'Arc przy D/D/D Oblivion King Abyss Ragnarok w skali, by dostać 1000 LP. Jakby się nie udało, dostałbym negację, albo usunąłby d'Arc z pola, to byłoby po mnie, na szczęście się to opłaciło.

Trzecia gra była z Pandą i dino. Nie lubię dino, bo robią chore rzeczy, a ja nie umiem na nie jeszcze grac ^^"
W pierwszej grze zrobiłem prawie full combo i będę sobie wmawiać, że jeszcze jeden summon i bym wygrał, bo miałbym na polu i Crystal Wing Synchro DragonD/D/D Cursed King Siegfried i miałbym odpowiedz na jednoczesne Nibiru i Infinite Impermanence  :'(
Druga nie była już taka dobra ręka i dość szybko poszło.

Czwarta gra była na PatryQ. Nie miałem pojęcia czym gra i w pierwszej dość boleśnie się przekonałem czym gra :(
Ale nie ma tego złego, co by nie wyszło na lepsze i w drugiej nie miałem z nim większych problemów xD
W trzeciej za to poszło combo i w jego turze wystawiłem Satellite Warrior pozbywając się trzech jego potworów i dzięki temu nie mógł się kręcić :D

Ostatecznie okazało się, że jestem drugi razem z Joną z takimi samymi statystykami.
Z nagród nic ciekawego, więc nie było kłótni kto pierwszy wybiera nagrody.

Ogólnie nie jestem zadowolony z swojej gry. Byłem za bardzo nastawiony na jedno combo przez co nie mogłem wykorzystać bardziej potencjału tej talii. A jak już próbowałem zrobić coś innego, to zawsze było coś nie tak jak powinno.
Wniosek? Powinienem więcej tą talią grać, a nie tylko oglądać na YT przykładowe comba ^^"
Ale w sumie jestem zadowolony, że trafiłem dziś trochę wyżej niż połowa stawkic jak zawsze :D

Dziękuję wszystkim za grę i do zobaczenia na następnym turnieju :D

Frowo

Mój drugi turniej... poszło mi lepiej ale także gorzej zależy jak na to patrzeć. Znajomych twarzy tym razem mniej, nie było kolegi który obiecał mi rewanż (albo jestem ślepy)
Standardowo wziąłem sałatkę, która od ostatniego turnieju dorobiła się paru ulepszeń i nareszcie połowa side decku nie jest niegrywalna i stała się jeszcze lepsza po paru trejdach, zapisujemy się i gramy

Runda pierwsza - Frey (D/D)
Kostka lose - 2nd
Po 40 minutach spędzonych z D/D/D nadal nie mam pojęcia o co chodzi w tym decku i na czym się focusować, trochę backrow trochę swarm, czego w tym deku nie ma, kolega wystawiał mi na stół coraz to nowe rzeczy a ja z moim biednym D.D.Crowem nie miałem zielonego pojęcia co wypadałoby mu zdjąć, popsuł mi dwa special summony i skończył z takim stołem że 2x destroy nie zrobił mu prawie nic, potem przekuł tą przewagę w zwycięstwo
G2 trwała jakieś półtorej minuty bo terminacja i skończyła się remisem (mikroskopijna szansa na misplay z cosmic cyclone > jej brak)

0-0-1
Runda druga - Funny7Lucky (Performapal)
Kostka lose - 1st
Stół skończyłem na transcode z wolfem, kolega wystawił staga który nic nie robił bo nietargetowalność, jakieś śmieszne skale i małe potworki, bez większego problemu to przebiłem, kolega przetrwał jeszcze jedną turę i kaput
G2, tym razem jadę drugi a mój przeciwnik bricknął (nigdy nie słyszałem o brickujących pendulumach) i poszło Transcode OTK

1-0-1

Runda trzecia - Jona (Salad Accesscode Turbo)
Kostka lose ofc - 1st
Trochę się pokręciłem ale nibiru, nietrudno się domyśleć że potem wjechał transcode i mnie zabił
G2, druga próba jechania pierwszy, również i tu kolega ze znajomością matchupu wiedział kiedy mnie uderzyć Nibiru żęby zabolało jak najmocniej, veiler uratował mnie na jedną turę, do następnej już nie dotarłem
1-0-2

Runda czwarta - Hanu (Zombiaki)
Kostka lose (znowu) - 2nd
Tutaj mojemu oponentowi chyba nie podeszła ręka, trochę się pobronił wampirzym handtrapem ale potem zdjąłem go ze stołu żeby przez następne parę minut myśleć nad optymalnym użyciem update jammera i jego efektu burn 1000 do OTK, w końcu zeroborosem pozbawiłem go punktów życia
G2, misplay z mojej strony przez zombie world, turę skończyłem na potężnym debugu 1700atk, jeśli dobrze pamiętam uratowały mnie handtrapy, zostało niewiele czasu i turę zakończyłem na źle wyliczonym battle phase (zostało mu 100 czy 200 lp więcej niż mi) i bagooshce przez którego Hanu się jakoś przebił, terminacja na wyniku 1-1

1-1-2

Wynik lepszy niż ostatnio (1-0-3) ale miejsce przedostatnie :/
W nagrodach nic ciekawego nie znalazłem, znowu dostałem z handtrapów tylko dwa nibiru (po co ja kupiłem te calledy)

Dzięki za grę i do następnego!

Variuss

Mogę zapytać jakim cudem mieliście przy swissie na 9 osób trzy osoby z 3-1? xD

Drzymorda

Mogę zapytać jakim cudem mieliście przy swissie na 9 osób trzy osoby z 3-1? xD
przy takiej ilości graczy KTS wariuje, jak raport będzie zaimportowany to zobaczysz co się odchrzaniło :)

Variuss

W sumie jak sobie przesymulowałem na papierze przykładowo to z byem to nie taka rzadka sytuacja :D

Poniżej symulacja dla 9 osób, mogły po 4 rundzie wyjsć nawet cztery osoby z 3-1 :) (Literka to gracz, liczba to ile po danej rundzie gracz miał pkt, nie ma w symulacji remisów)

A3 B0
C3 D0
E3 F0
G3 H0
I3b

A6 C3
E6 I3b
G3 B3
D3 F0
H3b

A9 E6
C6 G3
I6b D3
B6 H3b
F3b

A9 I9b
E9 B6
C6 H6b
G6 F3b
D6b

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Ostatnio 12 Marzec, 2020, 07:37:28
Drzymorda
Ostatnio 14 Marzec, 2020, 10:00:03
Łolek
Ostatnio 24 Czerwiec, 2020, 00:55:31
tomeczkoo
Ostatnio 30 Czerwiec, 2020, 21:33:41
ElGatoGrande
Ostatnio 22 Sierpień, 2020, 10:00:07
Łolek