Wątek: [2019-10-12][Wrocław][WCQ] World Championship Qualifiers Regio "Deck Devastator!"  (Przeczytany 401 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Temat raportowy turnieju [2019-10-12] [Wrocław][WCQ] World Championship Qualifiers Regio "Deck Devastator!"

Fajnie było, to napiszę jak świetnie się bawiłem. Wieczór przed WCQ oczywiście nie mógł się obejść bez nieodpowiedzialnego picia, więc na kacu, po kawie z prądem wesoło udałem się na miejsce.
Wrzuciłem do moich najfajniejszych D/D/D trochę orcustów, bo jak do Tier 6 wrzuci się trochę Tier 1 to wyjdzie trochę Tier 1 cnie, mondrość

G1 vs Łolek Orcust
Graliśmy sobie już w przeddzień więc wiedzieliśmy co i jak prawda, przegrałem kostkę, przegrałem G1, wygrałem G2, przegrałem G3, więc no przegrałem i było mi przykro i w ogóle to nie lubię już Orcusta

G2 vs Hercu Dinozaury
Trochę nie wiedziałem co to robi, ale Nibiru historycznie wydawał się być dobrą kontrą na dinozaury, ale jednak nie, ale nie o tym. W sumie G1 win G2 lose G3 win, winy dzięki snajperskiej Ashce w taką tabletkę, a przegrałem bo summon limit to najgorsze ścierwo i okazało się że dwa potworki z 0 ataku nie są wystarczające żeby coś ugrać, niespodzianka. Ale no win więc fajno

G3 vs Ściekowąż Salamangreat
Mój deck jest taki bardziej go first, więc przegrałem sobie kostkę żeby nie było za łatwo cnie
No to G1 też przegrałem, natrzaskał mnie na smutno, w G2 w mojej kopalni sprytu puściłem go pierwszego i wygrałem no bo się nie spodziewał, a ja tak. W G3 dostałem trzy veilery i dwa Calledy i już nie lubię Salamangreata.

G4 vs Ginger Orcust z Cyberem ale coś bez
Tu już porzuciłem wszelkie nadzieje na jakiś wynik to i motywacja była taka jakaś niespecjalnie, ale grańsko trzeba było odwalić. Przegrałem kostkę, no bo mój deck to woli pierwszy i wiadomo. Mina przeciwnika sugerowała albo porno rękę z wieloma opcjami żeby wykastrować mój deck i zgnoić wszelkie morale, albo ze no słabo dobrał i nie ma co robić. Na szczęście okazało się że to drugie i jak dostał Ash na Mermaida to go tak zostawił, więc fajno. OTK. W G2 też mu się bricknęło i dostał Brickiem hehe więc też izipizi i miałem czas iść jeść.

G0 vs Burger King
Nuggetsy po piątkę, polecam

G5 vs Yano Salamangreat
Dzięki traumatycznym przeżyciom poprzednich gier nie oczekiwałem luźnego grania bez przeszkód, ale jak wykulał 2 a ja 1 to nawet Jezus by wyszedł zapalić. Zgnoił mnie jak dzika, mój mózg już nie za bardzo kojarzył w jakie karty gram i no wyszło jak wyszło. Przegrałem dwie. Zagraliśmy sobie trzecią for fun to też mnie zgnoił, dzięki za taki fun XD

G6 vs Lucid Evil Eye
Walka o honor, ostatnia runda, pokaźny ból głowy, niedotlenienie i już kac przeszkadzały w życiu, to tak średnio mi szło. Rzucił dwiema kostkami, ale zobaczyłem tylko jedną, było 1 to się ucieszyłem jak pajac że może zacznę, ale wykulałem jeden. Potem pokazał że rzucał dwoma i na drugiej było 2, no to rzuciłem jeszcze raz, obiema, i wykulałem dwie jedynki. No tak, ktoś musi. G1 mnie zastawił i smutałem, G2 ja go zastawiłem i smutał, a G3 mnie zastawił i smutałem. Bez większych przygód

Okazuje się, że jak do T6 wrzuca się T1 to nie wychodzi T1 tylko T7. Miejsce 27, score 2/4, z drafta commony które leżały na ziemi

Kuballo się nie zgodził żebym grał topy to poszedłem do domu

Illidan

Dla zainteresowanych


Skrobnę jakiś raport bo dawno nie było, a tym bardziej po takim sukcesie ;D
Grałem tym samym co na WCQ w Utrechcie, Pendulum Endymion z Zefrą, praktycznie taka sama lista co na kanale na yt jest umieszczona, z dodanym Secret Village of the Spellcasters do maina i zmienionym lekko sajdem o promo karty z tinów.
Niektóre mecze po krótce, bo nie pamiętam zbytnio ;DD
Przyjechaliśmy do wrocka pociągiem z hidanem i Sachim na 9:30, popożyczałem karty w Teamie, po drodze wpadł na nas brzezik, odprowadził nas do Maga po czym poszedł grać w poki ;D

R1 vs Dunkoro (2:0) Pendulum Mythical Beast KW

G1 Poszedłem pierwszy, wstawiłem mniejsze combo, oddałem, przeciwnik mieszał mythical beastami w skali ale nie wystarczyło. Scoop oppa.
G2 Przeciwnik zaczął dostał ashką na Cerberusa w skali i to by było na tyle, oddał i gdy widział ,że mam przewage kolejny scoop.

R2 vs azaTHOT (0:2) TrueDraco KW (po 4 rzucie remisowym :D)

Nigdy nie przepadałem grać przeciwko temu deckowi no ale coż... jeszcze na domiar złego dobrałem cegły.
G1 Niestety nie dobrałem comba przez co skończyłem z dwoma negacjami co dla oponenta nie było wyzwaniem. Potem sie obsetował i kontrolował gre.
G2 Sytuacja podobna jak g1, z tym ,że dobrałem Red Reboota co tylko przedłużyło gre o jedną turę.

R3 vs Ginger (2:0) Orcust CyberDragon KL

G1 Przeciwnik zaczął, niestety dla niego coś pokręcił w combie i został z setem niszczącym dwie karty. To było za mało i w swojej wstawiłem combo z borrelswordem po gre.
G2 Podobna jak G1, przeciwnik chciał zrobić combo ale zapomiał ,że wezwał nachstera z efektem i musiał ograniczyć sie do samych maszyn. Cyber Dragon Infinity nie było problemem i weszło combo z borrelswordem :)

R4 vs Dracono99 (2:1) Lunalight Orcust KW

G1 Full combo. Przeciwnik pomyślał ale zaraz potem scoopnął.
G2 Przeciwnik tym razem zrobił full combo. Gdy chciałem zrobić swoje to dostałem Imperial Order i to ja musiałem kapitulować.
G3 Na wezwanie zefry w extra zone dostałem Gnomaterial i jedyne co mogłem zrobić to przyzwać z servanta na skali Mythical Beast Jackal King i dostawić do tego Secret Village of the Spellcasters. Jak sie okazało potem to była kluczowa karta bo opponent miał 4 spele na ręku i nie miał jak obejść tego :D

R5 vs Łolek (2:0) Orcust KL

G1 Przeciwnik zaczał ale tylko setnał 2 i oddał ustawiając kostke na środku i zmieniając oczka po każdym moim kolejnym summonie :D
Jak sie okazało miał nibiru ,a ja niestety nie miałem jak skontrować wiec robiłem swoje licząc ,że jednak nie ma, ale miał. Po nibiru zostałem z tokenem 4600/4200 i dwoma negacjami.
Zanegowanie restricta z instanta okazało sie kluczowe bo nie miał jak inaczej obejść tokena, a i też więcej nic nie zrobił. Ja w swojej idealnie udało mi sie złożyć 8k razem z tokenem i zabić go :D
( dlatego warto niekiedy liczyć jakie staty będzie miał ten token ;) )
G2 Zrobił normal armagedona ale dostał z impermy. Oddał ture. Ja w swojej miałem kombo i w połowie scoopnął bo widział, że będzie gra.

Pary na ostatnią runde były znane i ogłoszone więc już usiadłem do gry z Hero na stole 1 po czym okazało sie ,że wprowadzono złe wyniki i runda ponownie musiała być startowana.
A tak chciałem zagrać na Hero... ( chyba jak każdy tego dnia ;DD)

R6 vs Illidan Matematyk (1:1) Salad KW

G1 Zaczałem z combem ale pamiętam ,że musiałem robić go okrężną drogą bo ręke dobrałem bardzo dziwną. Tak czy inaczej weszło i kontrolowałem gre. Matma próbował coś w swojej robić i kręcić się ale bez skutecznych rezultatów.
G2 Matma dobrał combo, wyrobił stół i oddał. W swojej odpaliłem evenly, po czym w m2 zrobiłem combo ale nie pełne bo poprzerywał mi ht.
Niestety byłem po destrudo i w swojej nie miałem bp, bo evenly. Oddając, w swojej udało mu sie zrobić comeback i ustawić stół rozbrajając mi połowe mojego i wrzucając kolejny dmg, mi niestety już w swojej nie udało sie odrobić strat w hp ,a zegar wybił.

TOP8 vs Krzywy

Jak sie okazało Krzywy nie miał czasu i chęci na granie topki i musiał spadać więc pierwszą rundę miałem za sobą.
Miałem czas popatrzeć na gre przeciwników i poczekać na zwycięzce pojedynku Hero - Altergeist.
O włos wygrało HERO więc to z nim przyszło mi sie mierzyć i rozegrać ten upragniony pojedynek do którego miało dojść w rundzie 6 ;D

TOP4 vs Illidan (2:0) HERO KW

G1 Zacząłem, wstawiłem większe combo z dodatkową negacją w polu. Illi miał szczęście i na 6 karte dobrał Super Polymerization, sciąnął dwie negacje, pokręcił sie troche i wyczyścił mi pole zostając z nową fuzją hero i startosem oraz pustą ręką.
Resztkami zasobów jedyne co udało mi sie zrobić to złożyć Black Rose Moonlight Dragon cofnąć mu te fuzje, zabić stratosa i ciukać go tym moonlightem przez kolejne 3 tury aż do wygranej :D
G2 Puścił mnie pierwszego. Niestety nie dobrałem comba, tak czy inaczej dostałem ashką, ale dobrałem też sajd. Po przepychankach zbił mnie do 3100. Chyba nawet dostałem nibiru. Później jednak jakoś udało mi sie zrobić comeback i kontrolować gre zbijając go do 2000 przed czasem.

Koledzy przynieśli żarcie, szybka szama i do finału :)

FINAŁ vs Izorist (2:1) (Orcust z enginami SS i Trickstar) KW

G1 Zacząłem raczej słabo bo musiałem kręcić na samych zefrach ale dobierając także ashke i impermę. Nieśmiało próbowaliśmy rozkręcać combo ale nie udawało sie to bo każdy przerywał. W końcu przyszedł z pomocą topdeck darkwurma i izo widząc ,że idzie combo scoopnął.
G2 Izo zaczął obsetował sie tylko i oddał. Na nieszczęście ja dobrałem sam sajd , zostając z samotnym darkwurmem w polu. Zasetowałem 2 impermy i cosmica ale zaraz zeszły od twtw i cosmica.
Ture później rzuciłem jeszcze lance opóźniając tylko narastającą przewagę zasobów izo myśląc ,że coś dobiore, ale nie.
G3 Zostało niewiele czasu więc zrobiłem combo (nawet ashka rzucona przez izo nie pomogła), (gdzieś w połowie wybił czas) po czym wstawiłem z agarpaina Scarlight Red Dragon Archfiend i wygrałem przewagą na hp.

Skończyliśmy całe przedstawienie o 20:00 więc było późno by mieć rozsądny dojazd do domu, ale na szczęście ugadaliśmy się z Messerschmittem i podrzucił ekipe autem do Kato. Dzięki :)
Za 1 miejsce Apollousa, Bow of the Goddess, fajnie bo nie miałem jeszcze :) Po swissie skończyłem 4ty więc w pakiecie mata i deckbox. Dzień jak najbardziej udany. Dzięki za prace sędziom , organizatorom i oby więcej takich eventów. Do następnego!
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 17:53:03 Benger »

Izorist

Grałem orcustem, takim raczej zwyczajnym, podobnym do tego Nevena z Ghent. Wygrałem tylko jedną kostkę przez cały dzień - w rundzie szóstej.


R1 vs Vastrode (Salamangreat) 2:0
Dobrałem mainowanego Nibiru, the Primal Being, po czym zrobiłem Borrelsword Dragon + Dingirsu, the Orcust of the Evening Star otk. W G2 Nibiru już nie miałem, ale Vastro starał się wokół niego grać. Udało mi się rozbić mu stół i po krótkim grind game wbiłęm mu potrzebny damage.

R2 vs Sachi (Gren Maju Danger Rank8) 2:0
Sachi puścił mnie przodem, więc spodziewałem się najgorszego. Dostałem Hey, Trunade! na Orcust Crescendo, ale nie bałem się otk, bo miałem Nibiru, the Primal Being na ręce. Zrobił 4 summony i spassował z Number 68: Sanaphond the Sky Prison. Obszedłem bez większych problemów, na próbę comebacku w postaci Pot of Desires chyba rzuciłem Ash Blossom & Joyous Spring i scoop. W G2 znowu kazał mi zacząć, ale dobrał cegłę i zrobił tylko set-pass xd Zostawiłem go na 1250 i miałem bodaj 2 przerwania, w następnej win.

R3 vs azaTHOT (True Draco) 2:0
Wojtuś nie zrobił jakiegoś szałowego pola więc wstawiłem Borrelsword Dragon + Dingirsu, the Orcust of the Evening Star otk xd W G2 dostałem na twarz There Can Be Only OneThe Monarchs Erupt. Na szczęście Dinowrestler Pankratops działa pod Eruptem a Topologic Trisbaena to Cyberse, więc z łatwością w nią wszedłem. Później już tylko próba dobrania z topa Card of Demise, ale się nie udało i Gizmek Orochi, the Serpentron Sky Slasher go zaciukał :D

R4 vs MateMatyk (Salamangreat) 2:0
Bardzo mało pamiętam z tej gry, bo starałem się jak najbardziej skupić - Matma to dobry zawodnik. Pamiętam, że w G2 Matma zwlekał trochę z Salamangreat Roarem i musiał go koniec końców spalić na Mind Controla, z którym celowo zwlekałem.

R5 vs Illidan (HERO) 0:2
Illi kazał mi zacząć, generalnie stresior bo nie ogarniam nic tego decku xd Illi coś się poprzebijał przez mój stół, ale dostał Nibiru. Odpalił w międzyczasie A Hero Lives, ale kompletnie o tym zapomniałem i zamiast zrobić Dingirsu + cokolwiek po grę - stwierdziłem, że potrzebuję Borrelsworda, żeby to zamknąć. No i ironicznie wpadłem w jego Nibiru, którego również mainował no i mnie rozjechał xd W G2 puściłem go przodem. Postawił mi w mojej turze Masked HERO Dark Law, którego obszedłem bez jakichś większych problemów. Niestety nieznanie match-upu wyszło i za bardzo zwlekałem z przerwaniami i Illi narobił sobie tyle zasobów, że nijak nie mogłem zamknąć tej gry.

R6 vs Dejmien (Altergeist) 2:0
Jedyna wygrana kostka! W G1 dobrał raczej nietęgo. Zacząłem mu strzelać po backrowie już w jego End Phase za pomocą Dingirsu i scoopnął. W G2 przerwał mi combo, ale wstawiłem Gizmek Orochi, the Serpentron Sky Slasher, który sam władował większość potrzebnych obrażeń.

Yay, 5:1 i 2gi po swissie. Mata i deckbox jest. Z draftu wypada Apollousa, Bow of the Goddess, więc jest o co grać topy - lecimy.

TOP8 vs azaTHOT (True Draco) 2:0
Kolejny mecz, z którego mało pamiętam - nie zdarzyło się tu nic zjawiskowego xd Pamiętam, że w G2 po prostu przejechałem mu Dinowrestler Pankratopsem przez potwora zanim wyrobił sobie jakiekolwiek plusy i go wygrindowałem.

TOP4 vs MateMatyk (Salamangreat) 2:1
W G1 bardzo dobrze otworzyłem i mimo, że za długo czekałem z przerwaniem to i tak to ugrałem. W G2 mnie zoutresourceował i poddałem, żeby zdążyć zagrać 3cią. W G3 po krótkich przepychankach wybiła terminacja - upewniliśmy się, że po zakończeniu fazy sprawdza się stan życia w na koniec tury. Wszedłem w Battle Phase, zadałem damage i mecz dla mnie.

TOP2 vs Benger (Endymion Zefra) 1:2
Jedyny match-up w którym obawiałem się przegrać kostkę - tak też się stało. Jeszcze bez hand trapów na pierwszej [`] Benger na moje szczęście otworzył bardzo słabo, zrobił jeden summon, ustawił Zefra Divine Strike i jakiś inny set i pass. Nie miałem jak zagrać wokół Counter Trapa więc liczyłem, że topdeck go nie uratuje. Tak też było, ale niestety w kolejnej turze jak summonowałem Knightmare Corruptor Iblee obok Armageddon Knight to stwierdziłem, że wejdę NAJPIERW w Knightmare Mermaid a dopiero PÓŹNIEJ w Knightmare Phoenix (no bo jaki backrow mogą grać pendulumy?) - więc dostałem Infinite Impermanence na twarz. Benger dobrał z topa Supreme King Dragon Darkwurm i zaczął kręcić combo, więc scoopnąłem, bo z Bengerem każda sekunda na wagę złota :x W G2 otworzyłem 2x Cosmic Cyclone, Twin Twisters, Orcust Harp HorrorOrcustrated Babel xd Więc zasetowałem te quick playe, postawiłem Babel i pass. Benger też nietęgo, zasetował 3 s/t i postawił Darkwurma, więc dostał po tisach removalem, ja wstawiłem sobie z Harfy Orcust Knightmare i czekam na normal summon. Pokręciłem się, zrobiłem resourcy, przerwałem ostatnim Cosmiciem próbę zresolvowania Dragon Ravine i gra. Czas nieubładanie się kończy i w G3 Benger poszedł pierwszy. Rzuciłem mu Ashkę na Servant of Endymion, na efekt Guardragon Agarpain puściłem Gizmek Orochi, the Serpentron Sky Slasher w defie w nadziei, że po prostu wstawi negację i jakoś mu wbiję damage w swojej. Benger jednak dobrze przygotowany i grał Scarlight Red Dragon Archfiend, co zamknęło grę w terminacji.

Trochę szkoda, że Apollousa nie wpadła w moje ręce, ale to mój pierwszy dobry wynik od kiedy wróciłem po przerwie, więc jestem mega zadowolony. W ogóle granie 9ciu rund (w sensie topów) to super sprawa, szkoda tylko że były ogłoszone tak późno i generalnie wszystkim się spieszyło.

Szczególne podziękowania dla Brzezika, który pomógł mi ogarnąć deck i testować a później kibicował mi w topce.

Do następnego! :D
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 21:18:30 Izorist »

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Ostatnio 02 Marzec, 2019, 00:01:39
Wojtas
Ostatnio 23 Marzec, 2019, 06:48:12
brzezik
Ostatnio 04 Marzec, 2019, 21:25:18
Arashel
Ostatnio 25 Marzec, 2019, 01:09:46
Lucid
Ostatnio 12 Październik, 2019, 07:56:56
brzezik