Wątek: [2019-05-19][Trójmiasto] Mistrzostwa w Pandowaniu  (Przeczytany 521 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

[Trójmiasto] Mistrzostwa w Pandowaniu 2019-05-19 15 uczestników ORGANIZACJA WIĘCEJ INFO RANKING YUGIOH
Przebieg turnieju

Miejsce COSSY User Talia Punkty w turnieju Punkty rankingowe Ties
10301114982Remigiusz M. (Panda)Invoked108310666550
20303198530Michał K. (Mipus24)Salamangreat9619520572
30301595493Mateusz G. (Przymulony)Pendulum Magician9569555590
40303202291Grzegorz N. (Drzymorda)True Draco9569458572
50303202363Zbigniew N. (fjols)Trickstar8508541572
60301114481Przemysław T. (-)Salamangreat6386583533
70301114971Aleksander N. (Łolek)Salamangreat6386562482
80303202607Anna M. (Molie)Dinosaur6386479516
90301114847Dawid K. (Frey)Endymion Pendulum6386479500
100303202289Mateusz G. (-)Rokket6386437535
110302150188Jan L. (RudyFenrir)HERO6386361576
120303202302Hubert P. (Hanu)Zombie4254666482
130303202595Adrian S. (-)Perfomapal3193583555
140303200541Michał K. (-)3193500465
150303202387Tymoteusz P. (-)Pendulum Magician3193500444

Temat raportowy turnieju [2019-05-19] [Trójmiasto] Mistrzostwa w Pandowaniu

Krótki raport:

Nie umiem grać i wylądowałem ostatecznie na 9 miejscu.

Wnioski:

Trzeba bardziej się koncentrować na tym co ma się w ręce, bo to trapa nie zasetuje (przez kilka tur), a to calleda nie użyje na ogra...
Ogólnie strasznie nie ogarniałem i po prostu tragedia.

Panda

+3
Mistrzostw. Chleba i Igrzysk się zachciało. Kpina jakaś no.

R1: Przymulony. (Guru Control)
G1: Kostke wygrałem, zacząłem dosyć średnio z powodu HT, ale przeciwnik nie otworzył jakoś wspaniale, bo skończył z setem Subterror Guru, Subterror Final Battle oraz jeszcze jednym tisem, którym był jakiś Solemn chyba. Drobny missplay z mojej z mojej strony pozwolił mu flipnąć guru. Niewiele mu to dało i mogłem przejezdżać po wszystkim co wystawiał i dosyć szybko zbić jego HP do zera.
G2: Brick przeciwnika w postaci Mind Control, 3 Solemn Strike, które szybko i sprawnie obszedłem.
2:0 (1:0:0)

R2: Mipus. (Salamangreat)
G1: Salamangreat Violet Chimera poszła po grę, wbijając całkiem spory dmg. (8000->0)
G2: Nie pamiętam za wiele. Jedyne co kojarzę, to fakt, że kolega ciągle próbował odpalić Salamangreat Gazelle w momencie w którym nie mógł.
G3: HT + Drobny brick u przeciwnika pozwoliły mi grać bez większych problemów.
2:1 (2:0:0)

R3: PrimoV. (Salamangreat)
G1: Brick u przeciwnika. Nie dobrał żadnego stwora. A jak dobrał, to była to ash, z którą niewiele już mógł zrobić.
G2: HT na jedynego playa spowodował, że moja ręka zaliczała sie do największych bricków jakie kiedykolwiek w tym decku widziałem. Skończyłoby się na grze trzeciej, gdyby się nie okazało, że przeciwnik po G1 nie wtasował banisha. W tej sytuacji win dla mnie. Czuje lekki niedosyt po tej grze, bo wygrywanie z powodu takiego głupiego niedopatrzenia u przeciwnika nie daje za bardzo satysfakcji.
2:0 (3:0:0)

R4: vs fjols. (Trickstar)
G1: Palenie. Przebijanie trickstarów, oraz długa i mozolna próba odzyskania kontroli na polu. Udało się to przy 500HP. Potem nastapiło powolne zbijanie HP przeciwnika do zera.
G2: Twin Twisters pozwolił mi ominąć Droll & Lock Bird locka. Z racji, że G1 trwało zbyt długo G2 skonczyliśmy w terminacji, gdzie różnica wynosiła 800HP, przy praktycznie zerowej ilości kart w ręce. Trickstary powinny automatycznie przegrywać przy wejściu w terminacje. I wtedy byłoby to sprawiedliwe jako tako.
1:1 (3:0:1)

10 punktów i pierwsze miejsce. Z nagród Astro Knightmare Idolee, a potem topy o mate.

Top4: vs Drzymorda (True Draco)
G1: Spory missplay oppa, gdzie z Pot of Duality, wyciągnął Royal Oppression, gdzie miał do wyboru jeszcze Ignis Heat, the True Dracowarrior oraz Dragonic Diagram. Przy braku praktycznie ŻADNEJ możliwości gry, zasetował cztery karty i chwilę później (po topdecku fielda, na którego dostał Ash Blossom & Joyous Spring) scoopnął.
G2: Trochę się pobiliśmy, w międzyczasie dobrałem 3 Artifact Sanctum. Podczas tej gry nastąpił drobny błąd z naszej strony, gdzie z Super Polymerization wrzuciłem Invoked Mechaba zamiast Invoked Purgatrio. Szczęśliwie niczego to nie zmieniało, bo nie było potrzeby żeby używać mechaby. Penalty dla mnie, po czym udało mi się złożyć wystarczającą ilość DMG.

Top2: vs Mipus (Salamangreat)
G1: Brick z mojej strony i fakt, że dalej nie do końca wiem jak grać na Salamany sprawiły, że graliśmy prawie 30 minut, dając sobie niewielkie pstryczki w nos. Ostatecznie Artifact Sanctum po Artifact Scythe zmusiły go do zostawienia sporego pola. Wybaitowanie Salamangreat Roar i kill przy pomocy Invoked Purgatrio
G2: Kontrola pola przez pare turn, bo miałem więcej HT niż opcji. Szczęśliwie HT powstrzymywały Mipusa prawie całkowicie. W pewnym momencie, w EP poszedłem po Invoked Elysium, mając OTK w ręce.


Wygrałem mistrzostwa o bycie mną, a nawet nie dostałem ciasteczka :<

PS: Grało się fajnie, ale muszę w końcu złożyć do końca jakiś deck na lokale. Sama decklista (grałem Invoked Artifact) pojawi się na dniach.

Arashel

+2
Top4: vs Drzymorda (True Draco)
G1: Spory missplay oppa, gdzie z Pot of Duality, wyciągnął Royal Oppression,

to dosyc spory misplay bo karta jest na banie xd

Panda

+1
Top4: vs Drzymorda (True Draco)
G1: Spory missplay oppa, gdzie z Pot of Duality, wyciągnął Royal Oppression,

to dosyc spory misplay bo karta jest na banie xd

Widać, ze spalem jak to pisalem. Chodzilo o Imperial Order. Fajno ze ktos czujny :)

Pierwszy raport od powrotu na całego po 7 latach. W zasadzie 4-ty turniej, wypada w końcu zacząć pisać te raporty, na jakimkolwiek miejscu by nie wylądować. Po umiarkowanie udanej grze na wcq we Wrocławiu w końcu udało się obudzić większość dawnego skilla, więc byłem pełny entuzjazmu co do tego turnieju. Szczególnie grając jednym z top tierów. Rebuilding decku i małe testy zacząłem w pracy 2 dni wcześniej (myślałem że turniej odbywa się w sobotę). Niestety za późno zamówiłem potrzebny na MP Arsenał więc poczyniłem dzikie techy jak np. 3x mainowo pankratops zamiast Thanosów, Salamangreat Reccurance zamiast drugiego Mininga. To drugie tylko raz użyłem z dobrym skutkiem, dinowrestrela nie miałem sposobności użyć. Mimo wszystko tym razem to nie deck zawinił, a mój brak formy mentalnej skutkujący niemożnością utrzymania odpowiedniego poziomu koncentracji w niesprzyjających warunkach. Może przejdę do konkretów.
Zagrałem ofc Saladami.

Round 1 vs Noobmaster01 (Zlepka wszystkiego)
G1 i G2 szybko dla mnie. Młodzieniec jakieś potwory z anime z uśmiechem pokazywał. Ogólnie to mimo ciężkiej komunikacji i nerwicy natręctw, nie napsuł krwi w tym meczu o tyle co przeszkadzając w mnie i Pandzie w R3.

Win 2:0

Round 2 vs Noobmaster 02 ( Zlepka z anime Arc-V)
Kolega pierwszego opponenta = G1 i G2 prawie to samo co wyżej, kilka razy skale poszły i raz pendulum summon. Nawet jakiś dmg przyjąłem. Tutaj chociaż była jakaś kultura.

Win 2:0

Niestety młodzik miał wcześniej bye'a więc tiery słabe, ale i tak 2:0 mieliśmy chyba wtedy tylko ja i Panda, więc wiedziałem już że R3 to wóz albo przewóz.

Round 3 vs Panda ( Invoked/Trickstar)
G1 jak napisał. Najgorzej. Miałem tak potasowane że przez 2 tury nie szło wydobyć żadnego elementu pozwalającego się rozkręcić, więc easy win dla niego.
G2 Już nieco bardziej ryzykowałem bo pomimo prawie udanego standardowego comba (prawie, bo poleciała Asha w Balelynxa, co nie zabolało mnie zbytnio ponieważ byłem w stanie zrobić reincarnation linka i bez sanctuary, ale dzięki za to wyprowadzenie mnie z błędnego ustawiania chain linku z gazelą) i pozwoliłem na aktywację Lightstage'a który miał 50/50 szans zniszczenia roara, trafił źle, i dobrze bo czekałem z roarem na Meltdowna. Po zanegowanym polu (Nie HT jak napisał w swoim raporcie) już był zmuszony przejść do impasu. W następnej turze, podczas mojej budowy pola po grę, scoopnął. Po tych 2 grach minęło już 40 minut, lecz poprosiłem pandę aby dodał do naszej gry z 5 minut z uwagi na mnogie arbitraże w awanturach na stole obok w którym grał, mocno już rozszalały kolega z mojej pierwszej gry, i poirytowany jego zachowaniem całkiem dobrze ogarniający młodzik. Zaczynamy trzecią. Panda nieco gorzej dobrał, ja za to już doskonale. Zaczął z kilkoma setami. Ja twtw w coś i sanctuma z którego wyszedł Scythe. No i tutaj wstyd i siara, bo z pośpiechu nie wtasowałem zbanisowanego z G2 z efektu psy-frame omegi - sanctuary.... opp zarządził game lose'a. Nigdy w całej historii mojej gry nie zdarzyło mi się coś takiego. Straszna gorycz, bo spokojnie miałem opcję na przełamanie pola za pomocą pankratopsa i zrobienie otk.

Lose 1:2

Round 4 vs Drzymorda (True Draco)
Miałem jeszcze szansę na top 4, jeśli bym tutaj wygrał. W co już do mnie nie podobne, straciłem wiarę.
Nigdy jeszcze nie grałem z Grzesiem + mało doświadczenia w grach z tym deckiem oraz żal do siebie za przegranie ostatniej rundy poskutkowało strasznie słabym meczem. W G1 dobrałem na start 3 Gazy, Debug i nieszczęsne Sanctuary. Ustawił pole z TCBOO i nijak nie mogłem tego przejść. G2 mimo 8 kart z side'a nic nie podeszło, i tym razem nie o ironio nie miałem na start opcji na Gazellę xD Nie zdołałem ani na moment zdobyć przewagi, tylko nieco dłużej się pobroniłem niż w G1. Zrobiłem chyba nawet jakiegoś missa, ale miałem to gdzieś, bo straciłem już w czasie tego meczu resztę ducha walki. Ogólnie to fajnie się piło piwko i patrzało jak opp ma odpowiedź na każde zagranie.

Lose 0:2

Skończyłem na 6 miejscu. W mojej opinii, jako że to turniej bezpośrednio przed MP, dobrze że jednak go nie wygrałem. Mógłbym się poczuć zbyt pewnie i robić tak karygodne błędy na najważniejszym evencie roku, to byłoby nie do przyjęcia. Motywuje mnie to właśnie do zmiany toku i intensywności przygotowań. Dzięki chłopaki za dobre pro tipy i do zobaczenia na hali 100-lecia ;)

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Ostatnio 24 Maj, 2019, 13:29:57
adriano
Ostatnio 14 Kwiecień, 2019, 19:34:17
PatryQ
Ostatnio 17 Maj, 2019, 23:03:30
fjols
Ostatnio 31 Maj, 2019, 15:10:41
Raviael
Ostatnio 02 Lipiec, 2019, 15:08:40
Messerschmitt