Wątek: [2019-05-11][Warszawa][WCQ] WCQ Regionals w rytmie Dark Neostorm  (Przeczytany 746 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

[Warszawa][WCQ] WCQ Regionals w rytmie Dark Neostorm 2019-05-11 29 uczestników ORGANIZACJA WIĘCEJ INFO RANKING YUGIOH
Przebieg turnieju

Miejsce COSSY User Talia Punkty w turnieju Punkty rankingowe Ties
10301115980Krzysztof A. (Illidan)1511015666568
20301116266Bartłomiej Ś. (Lampart)128012666560
30302154175Piotr G. (azhai)128012586520
40302153264Mateusz Z. (MateMatyk)128012386513
50302154140Michał P. (Elefesel)106710546522
60302151759Łukasz D. (Shadowcain)106710520477
70302154199Łukasz B. (SandoRo)9609613569
80302154725Jan W. (Yano)9609600490
90302154212Wojciech P. (Vattghern)9609573547
100303201329Jakub J. (Bucherlord)9609566546
110400241555Ricardo P. (-)9609493533
120300050745Lukas L. (-)9609480516
130303199745Sebastian J. (Shiroo)9609480513
140303198651Łukasz P. (sqeeswy)8538440477
150303198137Jakub W. (hercu)7477546533
160301113631Kamil K. (kuros)7477480490
170302154163Łukasz K. (Mugetsu)6406546463
180301116498Jakub B. (Entelarmer)6406500450
190303201221Mateusz K. (Arashel)6406493513
200303201061Szymon K. (don_chaka)6406480500
210303198321Jakub K. (kkolodziej)6406450480
220311357238Konrad B. (-)6406373433
230303202607Anna M. (Molie)5335400456
240303198541Tomasz K. (LonelyBanana)4274413480
250302152316Marcin P. (Viet)4274366446
260303199441Bernard G. (Benger)3203440498
270301116390Piotr B. (UnicroN)3203400460
280303200651Adam W. (SetoIba)2132400436
290302152611Szymon Ś. (Zimon)171440402

Kali

Temat raportowy turnieju [2019-05-11] [Warszawa][WCQ] WCQ Regionals w rytmie Dark Neostorm

Kali

Z racji tego że odpuściłem sobie dzisiaj granie, spodziewajcie się małego coveru w tym poście!

Na początku metagame breakdown, gra 29 osób.

7 Salamangreat
5 Thunder Dragon varianty
3 Pendulum
2 Guru Control
2 Trickstar
2 Sky Striker
2 Dinosaur
2 D/D
1 Cyber Dragon
1 True Draco
1 Dark Warrior
1 Altergeist

Po 3 rundzie stoły jeden i dwa, 3 Thunder Dragon, 1 pure i 2 Danger oraz 1 Salamangreat!

Wygrał Illidan, 5-0, Danger Thunder Dragon
« Ostatnia zmiana: 11 Maj, 2019, 15:58:39 Kali »

    Na samym wstępię chciałbym zaznaczyć – nie jest to stricte „raport” z dzisiejszego eventu (taki znajdziecie powyżej), lecz bardziej sprawozdanie z tego, jak to wszystko wyglądało w moich oczach. A, jako że ogrom kart w formacie TCG jest dla mnie jeszcze przytłaczający, to skupiałem się bardziej na evencie jako evencie, niż na kartach (o których jednak będzie też mowa!).

   Poranek 11 maja. Po prawdziwym, pełnoprawnym, zdrowym śniadanku w postaci kebaba XXL, udałem się w stronę Trasy Łazienkowskiej. Mimo tego, że nawigator ze mnie całkiem zacny, miałem nieco problemów ze znalezieniem lokalu (głównie przez to, że przeszedłem tuż obok niego, nie zauważając loga „Strefa MTG”, a jedynie napis „gry bez prądu”, lol), ale ostatecznie dotarłem na miejsce. Wszedłem do środka, przeszedłem do mniejszego pomieszczenia, które miało być areną dzisiejszych zmagań i… No właśnie, nie miałem pojęcia co zrobić. Mnóstwo ludzi, każdy zajęty albo rozmową, albo przygotowywaniem swojej talii. Nie znałem nikogo, więc stałem jak kołek w przejściu i starałem się zmusić jakiegoś forumowego CFYla żeby się mną zajął, haha! Shout out dla lurkera, który przegląda nasze forum, ale na nim nie pisze, bo był on pierwszą osobą, która ze mną pogadała.

   Pierwsze koty za płoty. Na powieszonym na ścianie telewizorku pojawiły się pairingi pierwszej rundy turnieju, gracze zasiedli za stołami i rozpoczęli swoje własne potyczki. Ja natomiast chwyciłem za swój plecak i przeszedłem na koniec pomieszczenia, gdzie usiadłem obok dwójki nieznajomych. Pomimo wszelkich ostrzeżeń mamy, że „z nieznajomymi rozmawiać nie wolno”, odezwałem się do nich i… Okazało się, że to Bucherlord oraz Kali. Ten pierwszy nie brał udziału w pierwszej rundzie, jako że miał „BAJA” (BUYA? BYE’A?) A ten drugi oszczędzał siły przed większym turniejem, który już niedługo. Porozmawialiśmy o ich deckach, wytłumaczyli mi trochę mechaniki i odpowiedzieli na parę pytań. Bardzo pozytywni ludzie!

   W przerwie pomiędzy pierwszą a drugą rundą, dokonałem swojego pierwszego zakupy kart singlowych. Dzięki Vietowi, w moje rączki wpadły karty takie jak Lady Debug, Solemn Strike czy Chimera (i nie tylko). I, powiem Wam szczerze, trzymanie w rękach prawdziwej karty jest nieporównywalnie lepsze niż posiadanie kolekcji „rzadkich” kart w Duel Linksach! Potem, po drugiej rundzie, poznałem MateMatyka (mój imiennik!), który również przehandlował ze mną kilka dobrych kart, które na pewno znajdą się w moim Salamangreat Decku. Poznałem też parę innych osób, jak na przykład moderator o, swego czasu, najdłuższym nicku na forum, Entelarmer, kuros, bardzo miły sędzia i chyba Arashel (aczkolwiek mogłem źle usłyszeć nick).

   Co do samych gier – gdy turniej się zaczynał – nie znałem efektów 90% granych kart, gdyż widziałem je po raz pierwszy. A po zakończeniu turnieju? Nie znam efektów 89% granych kart, więc jest jakiś progres, hah! Jak widzimy w raporcie Kaliego, Thunder Dragon Deckiem grało tylko 5 osób. I tak się złożyło (bo grający nimi ludzie radzili sobie dobrze), że stolik, który postanowiłem cały czas oglądać, zawsze miał jednego lub nawet dwóch graczy, którzy używali Thunder Dragonów. Myślę, że po całym dzisiejszym dniu, wiem już na jakich zasadach funkcjonuje przynajmniej ten jeden konkretny deck.

   Gdy bitewny kurz opadł, nadeszła pora na wyłonienie zwycięzców. Ku mojemu braku zdziwienia, Illidan wygrał dzisiejszy turniej. Nie byłem zaskoczony, gdyż siedziałem cały czas przy stole numer 1, gdzie przez znaczną część czasu przebywał też wyżej wymieniony. Drugie miejsce zajął Lampart (pewnie mnie nie kojarzysz, ale zerkałem Ci cały czas przez ramię podczas Twojej gry z Illidanem). Nagrodami dla najlepszej 8 były maty, dla top 4 - boxy (wraz z matami, oczywiście), a wszyscy zawodnicy wzięli udział w draftowaniu otwartych boosterów. Illidan, który pół dnia gadał o Cynet Miningu, w końcu mógł dostać go w swoje ręce. O, jeszcze jedno! Wśród tych wszystkich dorosłych zawodników (i zawodniczki!), pojawił się też jeden młody chłopak, na oko pewnie 12 lat (jeśli to czytasz i dałem Ci mniej niż masz naprawdę – przepraszam!). Jestem naprawdę pełen podziwu do rodziców bądź starszego rodzeństwa, którzy potrafią w swoich dzieciach (bądź młodszych braciach/siostrach) zaszczepić zafascynowanie hobby tego rodzaju. Najmłodszy zawodnik, pomimo tego, że dzisiaj nie zwyciężył, walczył dzielnie i wyszedł z tego turnieju bogatszy nie tylko o kilkadziesiąt nowych kart, ale też o bezcenne doświadczenie.

   Był to mój pierwszy turniej jako obserwator i zapewne też ostatni. Dlaczego? Ano dlatego, że następnym razem wkraczam do gry jako uczestnik. Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony tym, jak to wszystko wyglądało, jak mili byli ludzie i jak profesjonalnie przebiegł turniej. Do następnego!


Na koniec BONUS - parę zdjęć z turnieju:
Spoiler








« Ostatnia zmiana: 11 Maj, 2019, 21:58:54 Flasher »


Illidan

Związku z kilkoma zgłoszeniami podzieliłem watki

Sobota rano pobudka, prysznic, śniadanie i na dworzec, gdzie czekał już Shiroo. Zgarnęliśmy ekipę z Katowic, poszliśmy do Złotych Tarasów aby chętni się posilili, i dalej spacerem do strefy. Pożyczka Pot of Extravagance i deck gotowy, zaposy i gramy. 29 osób to mniej niż się spodziewałem, ale tragedii nie było. Grałem swoim ulubionym kaskiem, bo niczym innym nie umiem.

R1 vs Kuros (Salamangreat) 1-2
Wygrana kostka i G1 dla mnie, choć zdecydowanie nie tylko to, bo przeciwnik popełniał missy w sytuacjsch które mogły mu dać zwycięstwo. Zero side'a zobaczyłem w  G2 i dla niego, G3 zagraliśmy po 2 tury, zrobił w ostatnie 5 minut combo żeby mieć zero zasobów i 100lp więcej, szybko dobrałem ostatnią kartę licząc na Altergeist Meluseek którego tam nie było, czas wybił i koniec gry. Rozegrane ładnie, GG ;)

R2 vs Zimon (Sky Striker) 2-0
Tu nie ma o czym pisać, przeciwnik zgubił deck i pożyczył Strikera w ostatniej chwili, nie wiedział co robią jego karty ani jak grać deckiem, szybko dla mnie obie gry.

R3 vs Entelarmer (D/D/D) 2-0
Wygrana kostka. Missowałem, ale przeciwnik też, w efekcie wyciągnąłem G1. G2 mimo dwóch Allure of Darkness opp nie był zadowolony ze swojej ręki, wstawione pole wyoutowało Evenly Matched, a dalej już moja kontrola i kontra wszystkich playów.

R4 vs mugetsu (Dark Warrior Hero PK) 2-0
Chyba przegrana kostka. G1 Ash Blossom & Joyous Spring na efekt wzywający Isolde, Two Tales of the Noble Knights go zabolała ewidentnie. G2 też szybko dla mnie w miarę, Altergeist Silquitous i jedna negacja efektu zamykała mu możliwość gry.
G2 puściłem mu Ghost Reaper & Winter Cherries na The Phantom Knights of Rusty Bardiche i okazało się że gra Masked Hero engine, ale tego nie miałem okazji zobaczyć.

R5 vs Yano (Salaman) 2-1
Finał. Kostka wygrana i dobre otwarcie, nie przebił się. G2 -zobaczyłem Ghost Reaper & Winter Cherries utrudniłem mu grę, ale nie dobrałem startera aż do momentu, gdy zostało mi 50lp, niestety mimo że zacząłem wychodzić na prowadzenie za łatwo było mnie dobić. G3 przewaga się zmieniała, obaj graliśmy w pewnym momencie na 1500lp. Przyfarciłem, dobrałem Pot of Extravagance z topa, a dalej Imperial OrderAltergeist Marionetter i zamknąłem oppowi opcje na grę. Yano ma pełne prawo do soli tym razem xd

4 miejsce, jestem zadowolony :) gratsy dla wszystkich w topach, szczególnie dla Illiego za zwycięstwo w pięknym stylu. Litwin stwierdził, że poziom wysoki ;)

Do MP :)




Cóż ja jak zwykle przyszedłem od razu po śniadanku w pracy. Dobre naleśniczki z nutellą pobudzają chęć do gry. Byłem pewnie 10:15 pod strefą, więc przywitałem się z każdym i przekazałem kartoniki które miałem przekazać. Potem jak już nas wpuścili to po papierek i zapisujemy się. Standardowo pożyczki dla przyjezdnych oraz teamu, drobne zmiany w deckliście i gramy. Grałem na dwóch cynet miningach, bo trzeci był u mnie w domu. Kochany listonosz przyszedł dokładnie po tym jak w piątek wyjechałem do pracy. Zauważyłem to dopiero jak wróciłem w sobotę wieczorem.

R1: Benger (Endymion Mythical Beast)
G1 wygrał kostkę, ale na efekt cerberusa na skali dostał ash blossom, a na electrumite'a dostał ogra. Poskładałem swój board i kontrolowałem pole przez resztę gry. G2 wyglądało podobnie, tylko że trochę przybriczyłem i pobiliśmy się dłużej.

1:0

R2: Shiroo (Endymion Mythical Beast)
G1 również kostkę przegrałem i zaczął. Z początku myślałem, że będzie to mieszanka z pendulum magicianem ale wyszło że pure tak naprawdę więc ash na cerberusa. Ponownie mogłem się rozkręcić przez 1 przerwanie jakim był jackal king. W G2 pamiętam, że dostał bodajże ogra na electruma i drolla na jakiś search. Ogólnie dobrałem 4 HT i jaguara bodajże więc trochę mogłem go przytrzymać. No i potem gazela z topa.

2:0

R3: Lampart (Pure Thunder Dragon)
Trochę śmieszków i heheszków o mystic mine na start. Bardzo przyjemnie się grało. Wygrał kostkę, postawił mi standardowe pole i w zasadzie to tytana z 2 colosusami nie mogłem raczej przejść z tym co dobrałem. Zwłaszcza jeśli zabrał mi spinnyego z call by the grave. W G2 z calla zabrał mi jaguara i to wdupiło trochę mój grind game, więc też przerżnąłem. Zrobiłem małego missplaya z falco na grave bo mogłem sobie cofnąć gazele, ale myślę że finalnie nic by to nie zmieniło bo bez jaguara on ma lepsze recovery.

2:1

R4: Lucas (Groźne Smoki Piorunów i Chroniące Smoki)
G1 wygrałem kostkę i się rozstawiłem. Standardowe pole sunlighta + mirage stalio + balelynx pod wolfem oraz zasetowany rage. Tłukłem go handtrapami niemiłosiernie gdzie najbardziej bolało. Szybki rachunek szans i scoop oppa. G2 jak zobaczyłem rękę i to, że nic nie dobrałem z fantazmeia również doprowadziło do mojego scoopa. G3 dostał drolla i fantazmeia, który dosyć mi pomógł w trzymaniu go do momentu aż dobrałem potrzebne outy. W jego turze zasetowałem calla i circle. Na łapie miałem veilera a on jedynego colosusa, więc veiler na colosusa i bierzemy gazelkę z circle. Akurat w chainie do Twin Twisterów, którymi mnie uraczył. No a z calla zbanishowałem mu wyverbustera. Potem turbo borreload dragon, cofnięcie z konia colosusa do decku i w zasadzie w terminacji miałem 300 życia więcej a opp nie miał zasobów by cokolwiek mi zrobić. Wyrównana gierka ogólnie. W ogóle jak się później okazało to kolega był też na LLDS stage 2 w Wilnie ale nie mogłem go skojarzyć z twarzy na początku xD

3:1

R5: Matma (Altergayst)

G1 wygrał kostkę i nie mogłem tego przejść. G2 dostałem cherry i tłukłem go Hiitą aż do 50 LPków (tak, ona ma 1850 ataku). G3 postawił mi boardera. Summon pankratops, dostaje na gębę warninga. Summon drugi - dostaje Judgmenta. Z topa trzeci pankratops i tak się okładaliśmy. Niestety dobrał pot of extravagance a z niego outy które nie dawały mi pograć dalej. Zeżarłem kilo soli, ale w sumie zeszłym razem Matma miał podobnie jak grał ze mną więc nie mam o to żalu.

3:2

Finalnie skończyłem 8. Matę od razu sprzedałem ziomeczkowi z teamu. W sumie jeszcze rozlosowali wśród nas matę z dark neostorma i padło na mnie. Również dostałem notesik i smyczkę ze speed dueli. Tak więc szczęśliwy i bogatszy o dwie maty wróciłem do pracy by odebrać auto, a stamtąd już prosto do domu. Ogólnie szkoda że nie pobiliśmy rekordu, ale 29 osób to też dobra liczba uczestników. A i też na poziom nie można było narzekać bo widać, że wszyscy ćwiczą przed MPkami. W wolnej chwili machnę decklistę dla ciekawskich, ale chyba secret techów tym nie odkryje.

Może się zobaczymy wcześniej, bo strefa w kalendarzu ma jeszcze 18 turniej, także do następnego.
« Ostatnia zmiana: 13 Maj, 2019, 13:10:23 Yano »

Illidan

Yano jak grałem z Lampartem w R4

Dzięki. Źle spojrzałem na kartkę gdzie miałem lp i notatki.

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Ostatnio 02 Listopad, 2018, 17:56:16
SandoRo
Ostatnio 04 Listopad, 2018, 22:14:27
Vardøger
Ostatnio 10 Maj, 2019, 23:30:08
Lampart
Ostatnio 26 Kwiecień, 2019, 21:03:42
SetoIba
Ostatnio 27 Kwiecień, 2019, 19:48:39
Yano