Wątek: [ANIME] Niedorzeczność pierwszej (i nie tylko tej) serii anime  (Przeczytany 658 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Kanashimi Tomo

Witam wszystkich ludzi metowych i 4funowych, zainteresowanych karcianym anime i mangą, a także każdego innego osobnika, który ceni coś, czym jest Yu-Gi-Oh!

Z racji tego, że tematów do narzekania nigdy nie jest za wiele, a samym graniem competitive/casualowym człowiek nie żyje tak postanowiłem zrobić głupi temat na swój sposób : niedorzeczne sceny w anime/mandze Yu-Gi-Oh! O czym mowa? Znanym przykładem jest :


Brzmi logicznie, czyż nie? xD Fantów tego rodzaju znajdzie się dużo więcej : zarówno w zachowaniu bohaterów, niejasności w duelach, a także drobne detale. Czas pobawić się w Everything Wrong with Yu-Gi-Oh!, na wzór CinemaSinsSins. Czas, start.

CinemaSinsSins, przykładowy filmik
« Ostatnia zmiana: 13 Kwiecień, 2017, 21:57:00 Kanashimi Tomo »

Szósty Signer anyone? Albo znikający kompletnie z animca Bastion. Cóż, prawdę mówiąc niedorzeczności była cała masa i to we wszystkich seriach, a to dlatego, że często były rushowane pod koniec byleby tylko zdążyć z następną. Wypiszę je wszystkie jutro, bo już późno, mam tylko nadzieję, że ten temat nie umrze śmiercią naturalną, jak to ostatnio ma często miejsce na forum.

Yano

6 Signer w sumie to nie była taka zła myśl. Crimson Dragon był bóstwem więc mógł dać komuś cząstkę swej mocy tak jak z resztą signerów to zrobił. To coś mogło nawet cofać w czasie, ale niescisłością pozostaje dlaczego tego nie zrobił wcześniej by np. zapobiec tragedii, która spotkała Sherry lub po prostu pozbyć się problemu tamtych typków z Yliastera zanim pojawiła się Arka.

Najlepszy feil To Duel Aporia vs Luna, Jack i Leo xD

I ta beztrosko Leo xD Koleś nie ogarniał o co gra. I że może zginąć xd No ja też postaram się coś powypisywać w wolnej chwili ;)

Yano

Rua w ogóle był nieogarem zacznijmy od tego xD Lepsze były redukujące się LP jego siostry bo dostała ataku

Kanashimi Tomo

Szósty Signer anyone?

Tzn tutaj mamy do czynienia z ciekawostką. Szósty Signer był postacią zaplanowaną dużo wcześniej. Dowodem na to jest gra Yu-Gi-Oh 2009 Stardust Accelerator, gdzie pod koniec Story Mode Mark of the Dragon ma symbol serca w łapie

« Ostatnia zmiana: 13 Kwiecień, 2017, 22:33:41 Kanashimi Tomo »

Drewko

Saga Duelist Kingdom na której był bazowany ten arc w anime (szok!) powstała kiedy jeszcze nikt w Konami nie miał planów współpracy z Kazuki Takahashim, a sama karcianka była tylko jednym z narzędzi jakich autor użył podczas pisania fabuły. Narzekanie na to że w DM "nie grali według zasad" jest jak narzekanie że za czasów kamienia łupanego nie mieli internetu.

5D's to ogólnie był bajzel pełną gębą, z rzeczy które pamiętam tak na szybko:
- Konami chciało sprzedać więcej BW więc wymusili na scenarzystach zmianę planów o 180, i wyrzucenie w błoto planów by Rua był piątym signerem. Pierwotne plany o których czytałem zakładały że to on miał walczyć z Bomerem, a Ruka samodzielnie miała stoczyć walkę z kolesiem od małp. Crow miał być Dark Signerem i final bossem tego arcu.
- Aktorka podkładająca głos pod Aki zaszła w ciążę, więc aby jej nie obciążać za bardzo zdegradowaną jej postać do miana cheerleaderki.
- Aktorka podkładająca głos pod Carly była wciągnięta w poważną sytuację związaną z jakąś sektą, okultyzmem i innymi mrocznymi głupotami i była to na tyle duża sprawa w Japonii że producenci uznali że klimaty jak w Dark Signer arc są niestosowne i stąd z "odwiecznej walki z mrocznymi siłami sprzed kilku tysięcy lat" przeszliśmy do "Lulzy robots from the post-apo future".

Za to kompletnie nie mogę znaleźć logiki w tym co się odjebało w Arc-V. Ta seria to katastrofa i zmarnowane tysiąc wspaniałych pomysłów. Z tego co wiem na szczęście obydwóch scenarzystów odpowiedzialnych za tą serię nie będzie pracowało przy Vrains, więc gorzej być nie będzie.

Regis

Największą niedorzecznością było to, że tak genialną postać jaką jest Edo można było w Arc-V tak srogo zjebać xD

Nawiązując do poprzednich dyskusji pod 5d's- też czytałem, że to była chyba najbardziej burzowa obsada w dziejach Yuga, natomiast nie zgodze się, że Dark Signers zostali zchrzanieni kosztem Z-One'a i spółki. Moim zdaniem świetnie się uzupełniali, była to bardzo dualistyczna seria- potężny konflikt z przeszłości w arcu 1 + apokaliptyczna przyszłość w arcu 2 i oba bezpośrednio wpływające na rzeczywistość teraźniejszą. Świetny zabieg imo i mówię to jako fanboy Yliastera. Również Aki jako cheerleaderke jestem w stanie wybaczyć, bo przynajmniej jakiś wpływ na fabułę miała w przeciwieństwie do np. takiej Asuki, która w GX-ie była dośc ważna, a w Arc-V zrobiono z niej bezmyślnego miniona służącego jako laska dla Yusho :P również wątek 6 Signera mimo iż póxny to jakoś z tego wybrnięto. To co mnie mierzi w tej serii to Yliaster przedstawiający się jako wszechpotężna instytucja, która miała wpływ na najważniejsze dzieje historyczne Ziemi (w tle wojny, rewolucja Francuska, starożytny Rzym etc) a nie potrafili przez tyle lat zrobic nic z gównianym Neo-Domino City, lub nawet lobbować środowisko by taki rak jak Szinkro Szokan nie powstało :P no ale w końcu w tego typu animu dla niezbyt wymagającego odbiorcy to nie jest aż tak ważne.

Za to nigdy nie wybaczę masy niedorzeczności, absurdów, skrótów, gwałtów fabularnych, wdupietomanizmu szanownemu Arc-V, który stał się takim g****m zawinietym w sreberko z napisem Mars xD 50 epizodów więcej, lepsze dobranie starych charakterów, ucięcie o połowe gównianych nowych charakterów i mielibyśmy piękny crossover zamykający piekną historię 13 lat 3 bardzo ważnych Arców. Wyszło jak wyszło.
« Ostatnia zmiana: 21 Kwiecień, 2017, 21:08:20 Regis »

Dla mnie zawsze największą niedorzecznością było używanie przez bohaterów ekstremealnie sytuacyjnych kart, z chorymi kondycjami aktywacji, przy mizernym efekcie, zazwyczaj użytecznym tylko w tej jednej, danej sytuacji.

Kolejna kwestia, która mnie bardzo mocno uderzyła, to fakt, że ludki z Akademii w Arc-V mogli "kartować", kogo chcieli, a i tak woleli najpierw pograć z nimi w yuga. Rozumiem, że to miało być takie nawiązanie do DM, gdzie, żeby zabrać czyjąś duszę, trzeba go było najpierw pokonać, no ale sorry - to niedorzeczne, że mając do dyspozycji niepowstrzymaną broń, używali potworków.

Nie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że w pierwszej serii DM zasady mogy być naginane, bo manga, bo początek itd. Jasne, nie grali w poprawnego, ukształtowanego yuga. Ale już wewnątrz samego anime podstawowe zasady były jasno określone. I mimo to wciąż mieliśmy głupoty, jak atakowanie Spella, używanie karty, która ma coś wspólnego z wodą, żeby wzmocnić atak elektryczny, choć żaden z tych efektów słowem o tym nie wspomina, "zawalenie" się potwora- zamku, bo zniknęły podtrzymujące go miecze... Cały wahlarz niedorzeczności.

Kolejna kwestia to Legendarne Smoczki w Doma arcu. Pomijam kompletnie, że ich fuzje pojawiały się w Extra ot tak (standard dla wszystkich serii), ale skąd w ogóle bohaterowie wiedzieli, jaki efekt uzyskają po połączeniu Smoka z jakąś randomową kartą? Przecież to była totalna loteria, "połączymy to z tym i zobaczymy, co wyjdzie". I jakimś trafem zawsze wychodziło dokładnie to, czego protagonista potrzebował.

A, i jeszcze na koniec kwestia yami no games w Egipcie. Na początku serii dowiedzieliśmy się, że starożytni GRALI w GRĘ używając tablic z zaklętymi potworami. Potem okazuje się, że to nie była żadna gra, a tak właściwie przywoływanie potworów, żeby walczyły ze sobą a'la pokemony. Może nie niedorzeczność, a raczej retcon, ale ja pałam wrodzoną niechęcią do retconów.

Na upartego w 1 serii te sytuacje  mozna wytłumaczyć kestią Pegasusa "przygotowałem dla was specjalne zasady"

Drewko

Na upartego można to wytłumaczyć tym że zasady nie istniały. Powaga, nie było wtedy YGO OCG/TCG i nie było czegoś takiego jak "nie grają według zasad!". W Battle City jeśli mnie pamięć nie myli Kazuki dopiero miał jakiś zarys zasad, ale był to dopiero prototyp i nadal różnił się od naszej gry.


In-Story wytłumaczenie jeśli dobrze pamiętam było rzeczywiście to że i DK i Battle City grały według swoich zasad ustalonych kolejno przez Pegazusa i Kaibę.

W DK modyfikacje zasad dotyczyły możliwości potworów w zależności od miejsca położenia tej areny, na której grali pojedynki. Haga ściągnął Yugiego np. na łąkę, aby jego insekty miały dodatkowe bonusy. W Battle City Kaiba wprowadził modyfikację punktów życia (2000->4000) i Tribute Summon na tych samych zasad, jakie są w realnej grze karcianej. Nie jestem tylko pewien, czy wspominano o tych modyfikacjach wyłącznie w anime, czy w mandze też się ten wątek pojawiał.

Co do niedorzeczności pierwszego sezonu pierwszej serii: Time Wizard który nie tylko zabił wszystkie Harpie, ale też zamienił Baby Dragon w dorosłego smoka.

W DK modyfikacje zasad dotyczyły możliwości potworów w zależności od miejsca położenia tej areny, na której grali pojedynki. Haga ściągnął Yugiego np. na łąkę, aby jego insekty miały dodatkowe bonusy. W Battle City Kaiba wprowadził modyfikację punktów życia (2000->4000) i Tribute Summon na tych samych zasad, jakie są w realnej grze karcianej. Nie jestem tylko pewien, czy wspominano o tych modyfikacjach wyłącznie w anime, czy w mandze też się ten wątek pojawiał.

Co do niedorzeczności pierwszego sezonu pierwszej serii: Time Wizard który nie tylko zabił wszystkie Harpie, ale też zamienił Baby Dragon w dorosłego smoka.


Jeśli chodzi o Thousand Dragon'a prawda ale w pojedynku Jounochiego z Yugim jak ten użył efektu Time Wizard to Yugi dostał Dark Sage

Izorist

W DK modyfikacje zasad dotyczyły możliwości potworów w zależności od miejsca położenia tej areny, na której grali pojedynki. Haga ściągnął Yugiego np. na łąkę, aby jego insekty miały dodatkowe bonusy. W Battle City Kaiba wprowadził modyfikację punktów życia (2000->4000) i Tribute Summon na tych samych zasad, jakie są w realnej grze karcianej. Nie jestem tylko pewien, czy wspominano o tych modyfikacjach wyłącznie w anime, czy w mandze też się ten wątek pojawiał.

Co do niedorzeczności pierwszego sezonu pierwszej serii: Time Wizard który nie tylko zabił wszystkie Harpie, ale też zamienił Baby Dragon w dorosłego smoka.
Tak, w DK te areny miały wbudowane field spelle. Ten o którym piszesz to Forest. W Battle City nie można też było używać kart zadających effect damage i tak, w mandze te był wprowadzony tribute summon wtedy. W mandze też czasem była zasada, że można albo summonować albo atakować, ale nie pamiętam w której serii.

Fieldy dawały +30% statów danego stwora zamiast +200 ATK/DEF jak jest w TCG. Oprócz tego fieldy też tak działały w grach na GameBoy Advance: The Sacred Cards i Reshef of Destruction :P

Rzeczywiście, zupełnie zapomniałem o tych kartach zadających efekt dmg, ktoś chyba nawet takowych używał (Marik?) i bohaterowie obrywali mocno z tej racji xD

Właśnie zauważyłem ten temat i ze zdziwieniem odkryłem, że zupełnie zapomnieliście o czymś tak kuriozalnym, że finał walki z Panikiem może się schować: mianowicie, chodzi mi o Mai Valentine, czy też raczej jej pojedynek z Joeyem.

Jeżeli ktoś nie pamięta, to kantowała w ten sposób, że każdą kartę w decku popsikała innym rodzajem perfum. Kuriozalne jest to, że w jakiś sposób potrafiła, trzymając deck cały czas na swoim miejscu na planszy, wyczuć z tej kakofonii zapachów KOLEJNOŚĆ kart. Tak. Dla porównania, wrzućcie do worka na śmieci 10 skórek od bananów, warstwę żurawiny, puszkę ananasa konserwowego, a na wierzch nieprane od dwóch tygodni skarpetki. Następnie dajcie komuś do powąchania i niech spróbuje zgadnąć, co i w jakiej kolejności jest w worku ułożone. :P

Drugą, ale wynikającą z poprzedniego punktu kwestią jest to, że Joey w tej walce okazał się posiadać węch godny rasowego psa gończego, ponieważ wyczuł zapach tych wszystkich perfum z drugiego końca platformy, na otwartym powietrzu... Chociaż Rex Raptor parę odcinków wcześniej nie był w stanie wywęszyć niczego podejrzanego, chociaż trzymał karty Mai w ręce, w dodatku w niewielkiej, zamkniętej kajucie :D

Regis

Cytat: Nimrod
Jeżeli ktoś nie pamięta, to kantowała w ten sposób, że każdą kartę w decku popsikała innym rodzajem perfum. Kuriozalne jest to, że w jakiś sposób potrafiła, trzymając deck cały czas na swoim miejscu na planszy, wyczuć z tej kakofonii zapachów KOLEJNOŚĆ kart. Tak. Dla porównania, wrzućcie do worka na śmieci 10 skórek od bananów, warstwę żurawiny, puszkę ananasa konserwowego, a na wierzch nieprane od dwóch tygodni skarpetki. Następnie dajcie komuś do powąchania i niech spróbuje zgadnąć, co i w jakiej kolejności jest w worku ułożone. :P

Nie lekceważ kobiecego skilla. Moja baba na podstawie jednego wysłanego do Niej smsa potrafi stwierdzić ze 100% skutecznością gdzie, z kim i w jakiej ilości pije, więc dobre/nadwrażliwe powonienie wydaje się tutaj być raczkowaniem xD

A co do samego topicu- chyba w moim przypadku jest też tak, że perspektywa absurdalności i niedorzeczności zmienia się wraz z kolejną serią tego animu. Kiedyś niedorzeczną sytuacją wydawał mi się pojedynek wyżej opisany, a obecnie jest to przyćmiewane przez chociażby Zexalowe wzywanie 4 overhoundred Numberów w jedną ture, czy też samo oglądanie Vrainsa, którego z każdym kolejnym epkiem oglądam z coraz większą katorgą :P

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Anime

Zaczęty przez Moes00 Offtop

Ostatnio 11 Kwiecień, 2014, 17:43:02
Moes00
Mocne Anime

Zaczęty przez Rock Offtop

Ostatnio 17 Sierpień, 2015, 23:51:52
Rock
Anime

Zaczęty przez Rock Offtop

Ostatnio 08 Lipiec, 2016, 19:57:48
Drewko
Yu-Gi-Oh Anime

Zaczęty przez fervi Offtop

Ostatnio 11 Sierpień, 2016, 23:55:19
Izorist
Ostatnio 18 Marzec, 2017, 22:10:59
Burakku Majishan