Wątek: World Legacy storyline - moje spojrzenie  (Przeczytany 5640 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Nimrod

World Legacy storyline - moje spojrzenie
« 05 Luty, 2018, 20:21:24 »
+15
Historia związana z archetypem World Legacy i pokrewnymi (World Chalice, Krawler, Mekk-Knight, Troymare i kolejne 3, których jeszcze nie znamy) jest o tyle wyjątkowa, że w przeciwieństwie do łączonych fabuł archetypów takich Shaddole, Qliphorty i Infernoidy, card designerzy starają się umożliwić poznanie wszystkich istotnych wydarzeń z samych kart, bez konieczności sięgania po Master Guide. W pewnym sensie jest to powrót do fluffu takich postaci jak D.D. Warrior Lady czy goblin z Upstart Goblin, które można było poznać po ułożeniu w odpowiedniej kolejności kart, na których występują. Przedstawiony tutaj lore jest oczywiście moją interpretacją, aczkolwiek starałem się wyraźnie zaznaczać, gdzie puściłem wodze fantazji bardziej, a gdzie raczej trzymałem  się tego, co zostało wprost pokazane ;)

Ponadto, ponownie, pieprzyć Konami za przetłumaczenie "Star Grail" jako "World Chalice", teraz polskie tłumaczenie wygląda jeszcze głupiej, niż mogłoby :P

I. Code of the Duelists (archetyp Kielicha Świata)

Nie bez powodu World Chalice, oparty na 3 normal monsterach, jest pierwszym archetypem w tym storyline: opisy pod kartami stanowiącymi młode wersje Ib, Aurama i Ningirsu stanowią bazę dla całej historii, wprowadzając nas w świat opowieści. Generalnie wydaje się być to typowa historia z fantasy anime lub gry jRPG, kiedy to trójka nastolatków wyrusza na epicką przygodę, a po drodze zdobywa różne fajne moce.

Ukoronowana przez Kielich Świata - Za pomocą magicznej laski, może wyzwolić żyjące serce jej świata, aby uchronić swój lud przed Mekkcerzami, którzy nad nim zapanowali.

Wybrany przez Kielich Świata - Zainspirowany legendami o Bohaterze Świata, które słyszał jako chłopiec, ten wojownik dodaje nowy element do swojej zbroi za każdą Mekktworność, którą zniszczy. Wyruszył na wyprawę z Wróżką Lee, aby odnaleźć Siedem Spuścizn Świata i ocalić ich świat.

Wezwany przez Kielich Świata - Jego walka z Mekktwornościami nigdy się nie kończy. Nawet gdy ich las został zaatakowany przez przez Mekktworne Owady, stawił im opór i stał się inspiracją dla pozostałych obrońców.

Japoński tekst kart potwierdza, że Ib jest młodszą siostrą Ningirsu i przyjaciółką Aurama z dzieciństwa. Cała trójka mieszka w niewielkiej wiosce na skraju starego i całkiem sporego lasu. Dlaczego wioska jest niewielka? Bo trójka nastolatków okazuje się być bardziej wykwalifikowana do ratowania świata niż jakikolwiek dorosły w okolicy. Dlaczego las jest stary i całkiem spory? Bo nikt przez dłuższy czas nie zauważył, że w jego środku leży wielki obiekt. Jeżeli wejdziecie na wikię, to pod frazą "World Hero" będzie odnośnik do Blue Sky, co sugeruje, że Mekkcerze istnieli od pokoleń, a jeden z nich (może pierwszy?) wykorzystał moce Spuścizn, żeby rozbijać się po okolicy i robić dużo heroicznych rzeczy.

Tutaj warto zauważyć, że "Mekk-" najwyraźniej jest zbiorczą nazwą funkcjonującą wśród ludzi z wioski protagonistów i dotyczy ona wszystkich quasi-biomechanicznych stworzeń (Krawlery) oraz tych, które korzystają z zaawansowanej, nieznanej im technologii (Mekkcerze). O ile Krawlery najpewniej nazywają się po prostu Krawlerami, o tyle nie mamy pojęcia, jak sami na siebie wołają Mekkcerze. Myślałem nawet, że "Mekkstrocities" są nazwą na kolejną, trzecią grupę przeciwników, których jeszcze nie poznaliśmy, ale historia Mekków chyba definitywnie zakończyła się we Flames of Destruction.

Odnośnie nazwy "Spuścizna Świata" - japońska nazwa dosłownie tłumaczy się jako "Gwiezdny Relikt", co daje nam wskazówkę co do ich pochodzenia: istnieje spore prawdopodobieństwo, że wszystkie 7 artefaktów spadło z kosmosu i zgodnie z trzecim prawem Clarke'a* zostały wzięte za źródła potężnej magii. Fakt, że znamy włócznię, tarczę i zbroję sugeruje, że są to części ekwipunku jakiejś olbrzymiej istoty, albo kawałki wielkiego robota. W tym drugim przypadku Kielich Świata stanowi źródło zasilania i/lub komputer pokładowy, co również wyjaśniałoby, dlaczego to właśnie w nim mieszka Lee, która nie wydaje się mieć żadnego odpowiednika siedzącego w pozostałych Spuściznach.

*"Każda dostatecznie zaawansowana technologia jest nie do odróżnienia od magii."

Wracając do fabuły: poza trójką nastolatków mamy też Imduka, małego smoczka, pełniącego funkcję strażnika lasu. Nie wiadomo, skąd się wziął, ale posiada jakąś mistyczną więź z Ib (japoński tekst Ukoronowanej), więc razem stanowią duet podobny do Arsenic i Old Lace z komiksu Runaways (może ktoś oglądał niedawny serial). Co ciekawe, wszystko wskazuje na to, że może on przechodzić pomiędzy formą "szczenięcą" a "dorosłą" (na życzenie lub tylko w odpowiednich sytuacjach), ponieważ np. art World Legacy Clash przedstawia go walczącego w wersji znanej z karty Imduk, ale na ilustracji dziejącego się ewidentnie później World Legacy's Sorrow jest z powrotem szczeniakiem. Ib pełni rolę kapłanki, opiekującej się magicznym kosturem, który chroni wioskę przed Mekkcerzami (z tego wynika, że Mekkcerze generalnie atakowali/podbijali nowe terytoria, prawdopodobnie w poszukiwaniu Spuścizn). W lesie żyją też biomechaniczne owady, które nie są jednak agresywne (japoński tekst Wezwanego). Pewnego dnia cała czwórka natknęła się w lesie na Kielich Świata (World Legacy Discovery) i go aktywowała, zapewne przy pomocy magicznej laski Ib. Pojawiła się przed nimi Wróżka Lee - na jej artworku widać wyraźnie, że jest to tak naprawdę hologram stanowiący interfejs Wirtualnej Inteligencji (pozdrawiam BioWare). Jak już wspomniałem, Kielich jako jedyny posiada coś takiego, zatem stanowi w jakiś sposób najistotniejszą ze Spuścizn.

Lee zmniejsza Kielich do postaci umożliwiającej transport i prosi dzieciaki, aby odnaleźli pozostałe 6 Spuścizn; najwyraźniej "żyjące serce jej świata" z opisu Crowned by the World Chalice to właśnie Kielich, toteż ochranianie go staje się priorytetem dla całej grupy.

II. Circuit Break (archetyp sKradaczy)

O ile COTD stanowił prolog i pierwszy rozdział historii, tak CIBR wprowadza pierwsze poważne wyzwanie i "opowiada" o dwóch misjach głównych bohaterów: obronie ich wioski oraz poszukiwaniach Zbroi Świata.

Jak wspomniałem, zgodnie z japońskim tekstem Wezwanego, sKradacze (tak, będę się trzymał tej nazwy :P ) nie stanowili większego zagrożenia niż inne stwory mieszkające w lesie. Jednak po odnalezieniu Kielicha przez Ib, Aurama i Ningirsu, stali się skrajnie agresywni i zaczęli raz za razem szturmować barierę ochronną wioski protagonistów. Artwork World Legacy Pawns wskazuje na to, że Mekkcerze w jakiś sposób wykryli aktywację najważniejszej Spuścizny i przejęli kontrolę nad sKradaczami, aby ci wykonali za nich brudną robotę. Nasi bohaterowie odparli wszystkie ataki (World Legacy Clash), zyskując doświadczenie i dobre itemy, przez co stali się podobni wersjom przedstawionym na kartach link monsterów. Zdali sobie jednak sprawę, że kolejne napaści to tylko kwestia czasu, więc postanowili sami wyruszyć w podróż, zaś drogę do kolejnej Spuścizny wskazał im Kielich (World Legacy Landmark). Najpewniej walczyli z coraz silniejszymi wersjami sKradaczy, aż odnaleźli Zbroję Świata, stanowiącą również gniazdo całego roju (World Legacy in Shadow).

To sugeruje, że sKradacze były kiedyś zwykłymi owadami, które w kontakcie z technologią Spuścizny przemieniły się w cyborgi. Niemniej jednak nie ma po co opisywać ich tu po kolei, bo poza nawiązaniami do układu nerwowego nie prezentują sobą nic ciekawego - przed wydarzeniami z tej historii miały zwierzęcy intelekt, a zaraz potem stały się bezwolnymi sługami Mekkcerzy, więc nie wykazały żadnej osobowości własnej.

Protagoniści w końcu zdali sobie sprawę, że za wszystkim stoją Mekkcerze, jednak po wielkiej bitwie ze sKradaczami i eKs-sKradaczami nie mieli już sił, aby zapobiec porwaniu Ib (World Legacy Trap Globe); nawiasem mówiąc, ta karta i WL Clash to pierwsze artworki, które sugerowały, że Wróżka Lee nie jest do końca taka, za jaką się podaje). Co ciekawe, Lee pozostała z Auramem i Ningirsu, co znaczy że jej program może funkcjonować nawet w oddaleniu od Kielicha.

III. Extreme Force (archetyp Mekkcerzy)

Gdyby dodatki były rozdziałami/tomami opowieści, to poprzedni zakończyłby się cliffhangerem: jak tylko protagoniści odkryli, że za sKradaczami stał ktoś silniejszy, Ib została porwana i w tym momencie, niepewni jej losu oczekiwalibyśmy na dalszy ciąg. Samo EXFO obejmuje drogę do fortecy Mekkcerzy i początek walki z nimi (bo samo starcie zostanie brutalne przerwane we Flames of Destruction).

Porwana Ib została zabrana do fortecy Mekkcerzy (World Legacy Key), gdzie okazało się, że jej magiczna laska jest kluczem do pełnej kontroli nad mocami Spuścizn Świata. Mekkcerze byli chyba tak przejęci, że jej nie przeszukali, przez co przeoczyli Kielich - na ich obronę można powiedzieć, że prawdopodobnie nie mogli wiedzieć, że Kielich może się zmniejszyć (Włócznia i Tarcza niemal na pewno nie mogą, bo inaczej nie tkwiły zagrzebane w piasku/wbite w budynek).

Naturalnie Auram, Ningirsu i Imduk ruszyli Ib na ratunek, docierając do miejsca, które kiedyś było nowożytnym miastem (World Legacy Scars). Tutaj jasne stało się źródło przewagi Mekkcerzy - mieli dostęp do technologii z dwóch Spuścizn na raz, czyli Tarczy Świata i Włóczni Świata (jeżeli przyjrzycie się lewemu górnemu rogowi WL Scars, zobaczycie cień rzucany przez Włócznię Świata oraz jej czubek, wbity w dno morza). Tutaj są dwie możliwości: albo obydwie Spuścizny spadły w to miejsce z kosmosu i w ten sposób zniszczyły miasto, albo porzucił je tutaj Bohater Świata (jak wspomniałem, mógł on być pierwszym Mekkcerzem) po jakiejś wielkiej bitwie.

Do tej pory (COTD i CIBR) dodatki sugerowały nam, że Mekkcerze są głównymi antagonistami, jakimiś agresywnymi zdobywcami, przed którymi wioska bohaterów musiała się ukrywać. Jednak teraz uprawniony wydaje się wniosek, że tak naprawdę są to antybohaterzy, którzy doszli do wniosku, że moc Spuścizn Świata jest zbyt niebezpieczna i destrukcyjna, aby ktokolwiek mógł nią władać (warto dodać, że WL Scars początkowo był tłumaczony na angielski jako "Destruction caused by the World Legacy", co jeszcze dobitniej podkreślałoby tę wersję). Dlatego tak naprawdę nie szukali Kielicha, a jedynie laski-klucza Ib (mogli podejrzewać, że tak istotny element będzie znajdował się gdzieś przy najważniejszej Spuściźnie); to tłumaczy także, dlaczego nie zabrali Zbroi Świata sKradaczom. Ponadto trzeba zauważyć, że nie zabili Ib, chociaż nie mieli powodów, aby pozostawić ją przy życiu. Ich plan najwyraźniej zakłada użycie klucza do permanentnego "wyłączenia" wszystkich Spuścizn, aby już nikt nigdy ich nie użył.

Pomówmy teraz o samych Mekkcerzach - czym oni w zasadzie są? Na pierwszy rzut oka przypominają ludzi w dziwnych zbrojach, jednak zauważcie, że żaden nie ma dłoni (ich ramiona przechodzą płynnie w broń lub kończą się kikutami; co więcej, Żółta Gwiazda nie ma ramion poniżej łokcia, zaś Zaćmieniu Indygo brakuje nóg. Nie są to jednak maszyny (na co wskazuje chociażby to, że ich Typ potwora to Psychic), bo inaczej Auram nie mógłby "ubrać" w następnym dodatku pancerza podarowanego mu przez Błękitne Niebo. Dodatkowy problem to Najwyższe Spektrum, czyli połączenie wszystkich 7 Mekkcerzy, które w jakiś sposób musi się odbywać. Osobiście sądzę, że Mekkcerze noszą coś pomiędzy zbroją a la Iron Man a pancerzem Dreadnoughta z Warhammera*. Najwyraźniej te pancerze podłapały jakieś tricki od Megazordów, chociaż tutaj jest pewien zgrzyt, jako że WL Whispers pokazuje, że Najwyższe Spektrum jest tylko nieznacznie większe od przeciętnego Mekkcerza, i nawet biorąc pod uwagę jego skrzydła, to Błękitne Niebo, Zielony Horyzont i Czerwony Księżyc już w trójkę są takiej samej wielkości, co Spektrum (WL Key). Nawet gdyby przyjąć, że z "oryginalnych" części wewnątrz tych zbroi jest już tylko mózg, to wciąż nie wiadomo, gdzie podziewa się w momencie transformacji reszta ich sprzętu. Cóż, trzecie prawo Clarke'a kontratakuje.

*Dla tych, którzy nie wiedzą - kiedy kosmiczny marine odniesie śmiertelne rany albo zostanie trwale okaleczony, może zostać zapakowany do podtrzymującej życie kapsuły, którą następnie umieszcza się we wnętrzu śmiercionośnej platformy ogniowej, przypominającej robota, żeby walczył przez kolejne setki lat jako zmechanizowane warzywo.

Wracając do fabuły: Auram, Ningirsu i Imduk atakują fortecę Mekkcerzy (tak, to to małe gówienko zbudowane na ruinach obok Tarczy). Ci łączą się, przyjmując postać Najwyższego Spektrum (World Legacy Whispers). Korzystając z zamieszania, Wróżka Lee odnajduje uwięzioną Ib i staje przed nią w swojej prawdziwej postaci, którą nazywam roboczo Wirusem Lee (World Legacy's Secret). Dlaczego teraz postanowiła się ujawnić? Być może od samego początku jej celem było takie pokierowanie protagonistami, żeby zniszczyli Mekkcerzy i w ten sposób nie dopuścili do wyłączenia przez nich Spuścizn. Artwork WL Whispers jest niejednoznaczny, ale można go odczytać tak, że Spektrum miał przewagę na Auramem i Ningirsu, więc Lee uznała, że musi sama zatroszczyć się o wykończenie swoich nemesis, nawet za cenę ujawnienia się przed pozostałymi. Co to właściwie oznacza, że jest czarna i zła? Najprawdopodobniej nawet Mekkcerze nie uświadamiali sobie, co takiego siedzi w Kielichu, ale teraz wyraźnie widać, że Spuściznom Świata bliżej do Pierścienia Zagłady niż do Świętego Graala.

IV. Flames of Destruction (archetyp Zniszcerzy)

Mała kwestia odnośnie tłumaczenia: "Troymare", o ile nie nawiązuje w jakiś sposób do Troi, jest połączeniem drugich połówek słów destroy i nightmare, co widać na przykładzie Destroymare Iblee, dlatego najpierw przełożyłem ją jako Zniszczmar Iblee, a potem uciąłem tylko pierwszą literę (bo ani "Iszczmar", ani "Szczmar" nie brzmią dobrze). Knightmare da się przełożyć w bardziej bezpośredni sposób, ale wolałem poprzednie brzmienie, bo "Zniszcerz" jest trochę trudne do wymówienia. I kojarzy się trochę ze zbójcerzami z Kajka i Kokosza.

Walka pomiędzy Auramem, Imdukiem i Ningirsu a Najwyższym Spektrum trwa w najlepsze, kiedy z fortecy wyłania się Iblee, czyli ciało Ib, które zostało opętane przez oprogramowanie Lee (pominę oczywisty żart o zarażeniu się wirusem komputerowym). Gdybyśmy mogli w tym momencie naprawdę obejrzeć tę scenę w całości, to prawdopodobnie dowiedzielibyśmy się wiele rzeczy na temat fabuły, których możemy się tylko domyślać, bo jestem na 99% przekonany, że miał tam miejsce maksymalnie kliszowy Monolog Głównego Złego. Co jeszcze na to wskazuje? Ano to, że pomiędzy pojawieniem się Iblee a jej atakiem Mekkcerze i protagoniści zdołali pojąć, że nie są swoimi wrogami (w przeciwnym razie Błękitne Niebo nie uratowałby Aurama). Raczej nie mieli okazji na pogaduchy, więc można spokojnie założyć, że to Iblee wpadła i zaczęła rozmowę od czegoś w stylu "nędzne pionki, cały czas tańczyliście tak, jak wam zagrałam!" :P Połączenie zdolności Wirtualnej Inteligencji i potencjału kapłanki Spuścizn Świata dało wybuchową mieszankę, ponieważ Iblee jednym atakiem rozbija Najwyższe Spektrum na pojedynczych Mekkcerzy, wyłącza ich zbroje (i najprawdopodobniej zabija). Artwork World Legacy's Corruption pokazuje nam także, jak wypasione sprzęty Aurama i Ningirsu (a zapewne też Imduka) znikają niczym wyłączane hologramy, co ma sens, skoro również bazowały na technologii Spuścizn. Przy okazji jej atak powoduje pojawienie się wielkiej szczeliny w ziemi, w którą wpadają Auram oraz Błękitne Niebo. Iblee przyzywa do siebie gwiazdy stanowiące najwyraźniej odpowiedniki rdzeni energetycznych/reaktorów łukowych, ale Błękitnemu Niebu udaje sie zachować swój (na artworku WL Corruption jasno widać, że do Iblee leci tylko 6 kamieni).

Błekitne Niebo ratuje Aurama przed upadkiem, a następnie przekazuje mu swoją "zbroję" (co, jak już wspomniałem, dowodzi że Mekkcerze nie są maszynami), a potem się już nie pojawia. Dlaczego zrobił coś takiego? Nie miał przecież powodu uważać, że Auram ma większe od niego szanse wygrać z Iblee. Są tu możliwe dwa wyjaśnienia:
A) Błękitne Niebo nie stracił swojej mocy, bo na skutek upadku do szczeliny znalazł się "poza zasięgiem" mocy Iblee, jednak podczas ratowania Aurama został śmiertelnie ranny, dlatego wkrótce po oddaniu zbroi zmarł. Wadą tej teorii jest to, że artwork WL Corruption pokazuje go tuż obok pozostałych Mekkcerzy w momencie ataku.
B) Błękitne Niebo oparł się rozkazowi Iblee wyłącznie dzięki sile woli, ale wyczerpało go to tak bardzo, że nie miał siły kontynuować walki, więc przekazał swój sprzęt Auramowi, który był w lepszym stanie. Fakt, że Auram nigdy zbroi nie oddał, sugeruje że Błękitne Niebo zmarł, co może być argumentem na rzecz teorii o tym, że zbroje Mekkcerzy służą przynajmniej części z nich jako systemy podtrzymywania życia.
C) Błękitne Niebo nie stracił mocy, ponieważ Iblee nie była w stanie mu jej zabrać (o tym później, kiedy rozpiszę się o naturze Zniszcerzy).
Osobiście wolę wersję B, ponieważ stawia Błękitne Niebo w roli przywódcy Mekkcerzy i najbardziej heroicznego z nich wszystkich, co ładnie wiąże się z legendą o Bohaterze Świata. Równocześnie nie uważam, żeby TEN konkretny Błękitne Niebo był dokładnie tym samym Mekkcerzem, o którym mały Auram słyszał w legendach - zbyt dużo naciąganego tłumaczenia wymagałoby wyjaśnienie, dlaczego nie znał wcześniej lokalizacji Kielicha Świata, jego zdolności do zmniejszania się i faktu istnienia Wirusa Lee, skoro kiedyś ponoć władał wszystkimi siedmioma.

Auram wydostaje się z rozpadliny i wraz z Imdukiem staje do walki, chcąc wyzwolić przyjaciółkę spod władzy Lee. Ta stwierdza, że przyda się jej wsparcie, zatem wykorzystuje odebrane Mekkcerzom gwiazdy, aby stworzyć 6 Zniszcerzy (World Legacy's Nightmare), których na klatę bierze Ningirsu. Zastanówmy się teraz, czym dokładnie są Zniszcerze? Projekty wszystkich sześciu składają się z 3 elementów: części zbroi Mekkcerza, z którego klejnotu zostały stworzone, jakieś losowe kawałki metalowego żelastwa, które uzupełniają formę (np. nasada ogona u Cerbera, pióra u Feniksa) oraz kolorystycznie jednolite ciało, którego centrum stanowi wspominany rdzeń energetyczny. Ciała Zniszcerzy są lekko prześwitujące, co pozwala podejrzewać, że mogą być hologramami; zwłaszcza, że wszystkie elementy służące do bezpośredniego ataku, takie jak broń Goblina, róg Kirina czy pazury Cerbera, są wykonane z elementów zbroi Mekkcerzy. Oczywiście ich ciała mogą być także hologramami z tzw. "twardego światła", czyli mogącymi wywierać normalny nacisk na materię. Kolejne pytanie brzmi, czy Iblee wybrała takie a nie inne formy dla Zniszcerzy "na chybił trafił", czy może konkretne potwory zawsze tkwiły "wewnątrz" konkretnych gwiazd. Oczywiście można założyć, że Iblee po prostu wywołała 6 postaci potworów, o których mała Ib nasłuchała się w legendach o Bohaterze Świata. Jednak rozważę tutaj nieco bardziej zagmatwaną (i ciekawszą) wersję: otóż w pierwszej części wspomniałem, że Kielich Świata może stanowić albo źródło energii (bo Zbroja ma dwie rękawice, w których już "trzymane" są Włócznia i Tarcza), albo twardy dysk/procesor (bo zawiera "program sterujący" pod postacią Lee). Co, jeśli jednak Lee nie jest żadnym wyjątkiem? Jeżeli każda z 7 Spuścizn miała własne WI? Zgodnie z legendą o Bohaterze Świata (a przynajmniej z tą wersją, którą tutaj przyjąłem) ostatnią osobą, która władała wszystkimi siedmioma Spuściznami, był założyciel (lub jeden z pierwszych) Mekkcerzy. Być może wyciągnął 6 programów z 6 Spuścizn i użył ich do stworzenia sprzętu dla swoich towarzyszy, w ten sposób zakładając "zakon rycerski" Mekkcerzy. Jedynie w jego własnej zbroi nie było uwięzionego takiego programu, przez co kiedy Iblee "uwolniła" spętane WI i wezwała je do siebie, Błękitne Niebo nie poniósł żadnej szkody, bo w jego pancerzu nie było niczego, co mogłoby odpowiedzieć na wezwanie Lee. W takiej wersji tej historii Zniszcerze to takie same programy, co Lee, które po wielu latach "zasilania" zbroi Mekkcerzy użyły ich do przyjęcia materialnych form bez opętywania kogokolwiek. Ta teoria bardzo mi się podoba, ale ma jeden słaby punkt: z jakiego powodu pierwszy Mekkcerz oszczędził Lee? Jeżeli zdawał sobie sprawę z prawdziwej natury tych programów (a to mogła być przyczyna uwięzienia ich), to nie powinien zostawiać jednego z nich na wolności. Nie można bronić go twierdzeniem, że po prostu nie znalazł Kielicha, skoro jego legenda jasno stwierdza, że dysponowała wszystkimi Spuściznami. A jeżeli został zmuszony do rozrzucenia Spuścizn po świecie, zanim dobrał się do Lee (np. na skutek bitwy, która zniszczyła miasto widoczne w WL Scars), to dlaczego reszta Mekkcerzy zapomniała, gdzie jest Kielich i niezbędna do spełnienia ich planu magiczna laska?

Wracając do fabuły: World Legacy Awakens pokazuje nam, że Auram i pozostała dwójka pokonała Zniszcerzy (jeżeli powyższa teoria jest prawdziwa, to Niszczmary były raczej słabsze, niż Mekkcerze), ale tak długa bitwa wyczerpała kompletnie ich siły. Iblee wkroczyła do walki osobiście i pokonała swoich towarzyszy; Ningirsu gdzieś przepadł, Imduk wrócił do postaci szczeniaka, a Auram leży przygnieciony jakimś cholerstwem. Iblee też jest już jednak najwyraźniej zmęczona (może przywołanie Zniszcerzy zużyło dużo jej energii?), bo zamiast swoimi czarami, próbuje wykończyć Aurama bronią Błękitnego Nieba. Pamiętacie, jak wspomniałem, że w japońskiej wersji tekstu karty Ukoronowana przez Kielich Świata jest wyraźnie wskazana "mistyczna więź" pomiędzy dziewczyną a Imdukiem? Otóż zmęczenie Iblee pozwoliło smoczkowi wykorzystać te więź, aby zbudzić duszę Ib, wciąż tkwiącą we wnętrzu ciała. W klasycznym motywie kapłanka walczy od środka z kontrolą Wirusa Lee, wykorzystując w końcu miłość do swoich przyjaciół i brata, aby zmusić Iblee do samobójstwa (World Legacy Struggle). Pozostali są teraz bezpieczni, ale Ib umiera na rękach Aurama (World Legacy's Sorrow). Oczywiście jest możliwe, że Ib przeżyła, ale dramatyzm sceny i przedstawienie jej poświęcenia na dwóch kartach (bez precedensu jak do tej pory) sugeruje, że jednak zginęła. Ta ostatnia karta pokazuje nam także, że Ningirsu przeżył.

Ostatnia chronologicznie kartą jak na dzień dzisiejszy jest Mekk-Knight Avram. Przyznam szczerze, że nie jestem pewien, co oznacza ta zmiana imienia z Auram na Avram, ale może się to wyjaśni, kiedy dostaniemy angielską wersję karty. Jasno natomiast można z niej wyczytać, że pomimo traumatycznych wydarzeń Auram nie porzucił swojej misji; tak jak Bohater Świata z legend był najprawdopodobniej pierwszym Mekkcerzem, tak teraz Avram jest ostatnim Mekkcerzem. Ningirsu i Imduk zapewne będą mu towarzyszyć. Oczywiście teraz należy zadać sobie pytanie, co dokładnie zamierza on zrobić ze Spuściznami, skoro Ib nie żyje, a Lee od początku ich wykorzystywała? Błękitne Niebo raczej nie miał czasu opowiedzieć mu o planie trwałego wyłączenia ich przy użyciu klucza-laski. Niemniej jednak bardzo szanuję Konami za wydanie tej karty: jest ona zupełnie niepotrzebna z perspektywy dodatku i mechaniki Mekk-Knightów, ale jednak została zaprojektowana i wydrukowana, aby pokazać kolejny etap rozwoju głównego bohatera tej historii.

Dear Konami,

Check this out: GO f**k YOURSELVES WITH A CACTUS.

Sincerely, Nimrod.


W kolejnych dodatkach dowiemy się, jakie są trzy brakujące Spuścizny (obstawiam, że będzie hełm/korona/diadem oraz buty, może także płaszcz albo pas), a także poznamy dalsze zamiary drużyny, dowiemy się, czy Lee zginęła wraz z Ib (bo jako program mogła w sumie zrestartować się w Kielichu albo coś w tym stylu), a także w końcu powinno okazać się, czym właściwie są Spuścizny.

Trafiłem z koroną :D Piąty epizod postanowiłem napisać, jak już będziemy mieli oficjalne angielskie tłumaczenia Palladionów, bo nie chce mi się potem wszystkiego poprawiać.
« Ostatnia zmiana: 19 Maj, 2018, 18:24:34 Nimrod »

Samanthar

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #1 05 Luty, 2018, 20:53:59 »
0
Kawał dobrej roboty, plus się należy!

Sachi

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #2 05 Luty, 2018, 21:21:51 »
0
Kawał roboty, przeczytałem kawałek, resztę dokończę w domu

Aczkolwiek wydaje mi się to bardziej nawiązaniem do storyline z Duel Terminali niż luźno połączonych kart z przeszłości (DDWL, Gagagigo czy jak mu tam, Dai Grepher etc)

Shiroo

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #3 05 Luty, 2018, 23:59:34 »
0
Ktoś powinien się uczyć od ciebie Nimrod :D
Zajebiste i wciągające.

Nimrod

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #4 13 Lipiec, 2018, 20:00:36 »
+2
Aczkolwiek wydaje mi się to bardziej nawiązaniem do storyline z Duel Terminali niż luźno połączonych kart z przeszłości (DDWL, Gagagigo czy jak mu tam, Dai Grepher etc)

Nie zgodzę się tutaj, ponieważ ciężko jest odtworzyć historię świata Duel terminal z samych kart, bez korzystania z Master Guide'ów. Już nie wspomnę o tym, że WL to klasyczna historia fantasy, która oddana w ręce sprawnego pisarza mogłaby stać się wciągającą książką/scenariuszem, podczas gdy opis historii z DT brzmiał z grubsza tak: "A bili się z B, C bili się z D, nagle przylecieli E i zaczęli ich wszystkich klepać, więc tamci się zebrali i stworzyli F z pomocą G, którzy przylecieli z kosmosu, a w międzyczasie H wyszli spod ziemi i zaczęli spuszczać wpierdol wszystkim poprzednim oraz J, którzy są bardzo ważni ale nikt o nich wcześniej nie wspomniał". :P

A teraz czas na moją dygresję
(kliknij aby pokazać/ukryć)

To tyle w kwestii dygresji, jak tylko upewnię się do co angielskich nazw to napiszę kolejny rozdział do lore'u, a może i od razu dwa.

Nimrod

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #5 14 Lipiec, 2018, 19:13:49 »
+9
V. Cybernetic Horizon (archetyp Krucjatników)

Zdążyłem już zauważyć, że lore do World Legacy brzmi trochę jak streszczenie shounenowej mangi. A co powinien mieć każdy szanujący się shounen? Timeskip, oczywiście! Kiedy ponownie spotykamy Aurama, z bitnego nastolatka zdążył wyrosnąć na młodego mężczyznę. Zbroja Błękitnego Nieba wciąż dobrze mu służy, chociaż gdzieś ( :| ) po drodze zapodział mu się jeden z mieczy. Co porabiał Auram przez ten czas, kiedy go nie widzieliśmy?

Najwyraźniej podjął kilka ważnych decyzji. Po pierwsze, wygląda na to, że wciąż poszukuje pozostałych Spuścizn Świata; pomimo manipulacji Lee wciąż uważa, że zebranie ich i trwałe wyłączenie/ukrycie/zniszczenie to jedyne rozwiązanie, które zapewni bezpieczeństwu całemu światu. Najkrócej mówiąc, plan Mekkcerzy wciąż jest najlepszą opcją. Wiemy to nie tylko stąd, że odnalazł Koronę Świata i nosi ją na głowie, ale też stąd, że na arcie World Legacy's Memory widać, że w swoim laboratorium Krucjatnicy analizują działanie kostura Ib, który był ważnym elementem planu Mekkcerzy. Auram zdał sobie sprawę z tego, jaki błąd popełnili jego poprzednicy; Mekkcerze poszukiwali Spuścizn za wszelką cenę, nie licząc się z nikim ani nikomu nie tłumacząc swoich działań, zniewalając inne istoty i najeżdżając obce krainy w poszukiwaniu wskazówek co do miejsca położenia kolejnych reliktów. Z tego powodu marnowali mnóstwo czasu na walkę z ludźmi, którzy mogliby im pomóc, gdyby tylko wiedzieli, jaki jest cel i stawka misji. Z tego powodu na gruzach zakonu Mekkcerzy stworzył swoją własną organizację - Krucjatników. Ta nazwa miała sugerować, że jako paladyni nie będą dążyć do celów po trupach, uzasadniając popełnianie złych czynów dobrymi intencjami. Ich nowa nazwa nic nie sugeruje, może poza tym, że są na krucjacie w celu zdobycia pozostałych Spuścizn, ale w żaden sposób nie podkreśla, że są lepsi od Mekkcerzy.

Przykład tego, jak odmienne jest modus operandi Aurama, widzimy na kartach z CYHO; najpierw World Legacy Survivor przedstawia nam prawdopodobnie ostatniego żywego sKradacza - jak wspominałem w rozdziale II., sKradacze wydają się być biomechanicznymi stworzeniami żyjącymi w roju niczym pszczoły, pozbawionymi samoświadomości i wyższej inteligencji. Stąd też ostatni z nich, po utracie swoich pobratymców i braku nowych poleceń od Mekkcerzy, po prostu stał w bezruchu tam, gdzie zostawili go bohaterowie po bitwie, aż porósł mchem. World Legacy's Mind Meld pokazuje nam, że Auram z Imdukiem nie zapomnieli o nim i po jakimś czasie wrócili, aby uwolnić go od kontroli nałożonej przez Mekkcerzy (widać to po tym, że światło emitowane przez niego zmienia się z czerwonego na niebieskie). Warto dodać, że Auram ma już wtedy na głowie koronę, a nazwa "communion" sugeruje, że w tym momencie następuje jakieś telepatyczne połączenie. Być może Korona Świata działa niczym klejnot umysłu z MCU, tzn. pozwala nadać istocie prawdziwą inteligencję. Zatem, zamiast zniszczyć ostatniego przedstawiciela gatunku, który zatruwał życie jego rodzinnej wiosce i z którym musieli stoczyć prawdziwą wojnę, Auram oszczędza go, ratuje, a na koniec daje mu możliwość decydowania o własnym losie.

A teraz: kto dokładnie wchodzi w skład Krucjatników?
1. Sam Auram, oczywiście. Jego nowy tytuł w wersji japońskiej, Palladyn Niezmiernego Nieba, z jednej strony nawiązuje do tego, że Auram jest w pewnym sensie "dziedzicem" Błękitnego Nieba i zakonu Mekkcerzy w ogóle, a z drugiej strony podkreśla, że jest w stanie przyjąć pomoc każdego, kto też chce zakończyć zagrożenie ze strony Spuścizn.

2. U jego boku pozostał Imduk, który najprawdopodobniej podrósł na tyle, że nie wraca po walce do formy szczęnięcej, co sugerują arty tego zestawu; oczywiście wciąż nie wiemy, jak duży może urosnąć w przyszłości, ale skoro to smok, to jednak spodziewałbym się co najmniej rozmiaru domu jednorodzinnego. Jego tytuł w wersji japońskiej, Palladyn Ciał Niebieskich, odnosi się do tego, że oryginalnie był strażnikiem Kielicha Świata, a jak podejrzewam już od dłuższego czasu, Spuścizny to najpewniej jakieś kosmiczne artefakty.

3. Palladyn Stu Bestii Krucjatnik Leonis jest najprawdopodobniej przedstawicielem rasy likantropów lub innych zmiennokształtnych, jako że World Legacy's Memory przedstawia go siedzącego w laboratorium grupy w ludzkiej postaci. Dodatkowym argumentem jest to, że lwy raczej nie potrafią sobie wzajemnie zaplatać warkoczyków na grzywach. :P

4. Palladyn Świętego DrzewaKrucjatnik Arboria to najpewniej elfia arystokratka (bo ma służki), co stanowi skręt w stronę klasycznego fantasy, gdzie w fabule nie mogło zabraknąć jakiejś księżniczki szpiczastouchych. A Konami musi od czasu do czasu wrzucać waifu do zestawu. Jeżeli jeszcze nie smali cholewek do Aurama, to wkrótce zacznie.

5. Palladyn Diabelskiej Ułudy Krucjatnik Reclusia jest pewnie gnomem/skrzatem/chochlikiem, a cechę charakterystyczną jego rasy stanowi zamiłowanie do tiar. Jestem na 90% pewien, że albo pełni rolę psotnego comic reliefa, albo drużynowego edgelorda.

W swojej bazie (być może Auram po prostu przejął fortecę Mekkcerzy) Krucjatnicy urządzili laboratorium, w którym przeprowadzali dalsze badania. Wikia sugeruje, że art WL Memory oznacza, że zbudowali oni Mekkcerza Gwiazdę Poranną, której rdzeniem ma być kostur Ib. Nie wykluczam tego całkowicie, ale mam inny pogląd. Zwróćmy uwagę na tło Mekk-Knight of the Morning Star. Widzimy tam płonące, współcześnie wyglądające miasto. O ile jestem w stanie uwierzyć w to, że dzięki zbadaniu Spuścizn można było stworzyć niesamowite zbroje Mekkcerzy czy nowoczesne laboratorium badawcze, tak jednak kilka lat nie dało się nagle przeskoczyć od fantasy-średniowiecza do wieżowców ze szkła, betonu i stali. To płonące miasto w tle jest tym samym miastem, którego ruiny widzimy na arcie World Legacy Scars. Co więcej, Gwiazda Poranna ma przynajmniej jedną cechę charakterystyczną dla zbroi noszonych przez Mekkcerzy (dziwny kikut w miejscu lewej dłoni), jednak całościowo sprawia wrażenie, jakby był jakimś prototypem, a nie finalną wersją. Żaden trap ani spell nie przedstawia Krucjatników walczących z ani przeciw temu potworowi. Biorąc pod uwagę, jaka inna karta nosi takie miano (Darklord Morningstar) i z czym się ono kojarzy, moja teoria jest następująca (następny akapit zawiera tę część, gdzie nieco popuszczam wodze fantazji):

Setki lat wcześniej świat na którym toczy się akcja tej opowieści wyglądał tak jak nasz, przynajmniej jeśli chodzi o poziom nauki i techniki. Nagle z kosmosu spadły elementy kosmicznych technologii i wszystko poszło w diabły. Ludzie szybko zdali sobie sprawę, co można za ich pomocą zrobić, i zaczęli o nie walczyć. Jeden bohater postanowił zebrać je wszystkie niczym Pokemony z altruistycznych pobudek. Też miał jakąś swoją drużynę, podobnie jak Auram. Udało mu się skompletować Spuścizny, ale wtedy pojawiło się zarzewie konfliktu. Co najmniej jeden z jego towarzyszy uznał, że Spuścizny należy zniszczyć, podczas gdy Bohater planował je zatrzymać, aby wykorzystywać je do pomagania innym. Ten towarzyszy doszedł do wniosku, że Bohater niczym się nie różni od innych, którzy pożądali dla siebie mocy Spuścizn (może coś było na rzeczy, np. Lee the World Chalice Fairy zdążyła już częściowo przeciągnąć Bohatera na ciemną stronę mocy), więc wykorzystał technologię uzyskaną dzięki badaniom nad reliktami i stworzył Gwiazdę Poranną. Stanął do walki z Bohaterem, a ich starcie wywołało globalne kataklizmy (miasto na WL Scars jest częściowo zatopione przez morze, czego nie mógł wywołać pożar), co w konsekwencji doprowadziło do częściowego przynajmniej upadku cywilizacji i gwałtownego regresu technologicznego do poziomu średniowiecza. Nie wiem dokładnie, jak zakończyła się walka, ale żaden nie osiągnął tego, czego chciał; Bohater stracił Spuścizny (a być może też życie; nie wiem, może eksplodował i jego ekwipunek rozrzuciło po całym świecie?), które zostały rozrzucone po świecie, zaś Gwiazda Poranna została uszkodzona w stopniu uniemożliwiającym naprawę, toteż jej twórca zbudował sobie fortecę w szczątkach miasta i założył zakon Mekkcerzy, którzy mieli kontynuować jego misję. To tłumaczyłoby, skąd Mekkcerze współcześni Auramowi wiedzieliby tak wiele o działaniu Spuścizn, równocześnie nie mając pojęcia o ich obecnej lokalizacji (zresztą, kto wiem, może kostur Ib naprawdę umożliwiłby naprawienie Gwiazdy Porannej, co niewątpliwie przyspieszyłoby proces zbierania Spuścizn). Krucjatnicy po przejęciu fortecy Mekkcerzy znaleźliby resztki Gwiazdy Porannej oraz całą wiedzę zgromadzoną przez zakon, dzięki czemu poznaliby tę historię - nie bez powodu ta karta nazywa się World Legacy's MEMORY. Nie zdziwiłbym się, gdyby wydana w ostatnim dodatku karta przedstawiająca robota/pancerz/machinę bojową powstającą po złożeniu wszystkich Spuścizn do kupy była narysowana na takim samym tle, tylko zwrócona w lewo, tak żeby po położeniu ich obok siebie uzyskać dwa ścierające się kolosy.

Czym jeszcze Krucjatnicy się zajmowali? Otóż najwyraźniej wyruszyli na krucjatę. Nie, serio. Crusadia Vanguard pokazuje grupę w jakiejś krainie, sądząc po sylwetce lecącej na pterodaktylu w tle jest to miejsce pochodzenia Reclusii, tylko przedstawiona w dzień, a nie w nocy, jak na jego karcie. Być może w zamian za pomoc Auram obiecał rozwiązać jakiś problem trapiący ojczyznę towarzysza? Raczej nie wybrali się tam na poszukiwania Korony, bo już ją mają. Myślę, że z kimkolwiek się bili, nie miało to bezpośredniego związku ze Spuściznami, dlatego ich przeciwnicy nie są wprost pokazani* (chyba że to były te właśnie gnomy). W każdym razie Crusadia Power** daje nam do zrozumienia, że dzięki mocy Korony Auram nauczył się robić trick podobny do tego wykorzystywanego przez Mekkcerzy - tamci łączyli się, aby przybrać postać Najwyższego Spektrum, zaś Krucjatnicy potrafią łączyć/wzmacniać się nawzajem na różne sposoby, przyjmując formy linkowych wersji (pewnie jest ich więcej, ale nie było sensu pokazywać wszystkich). W każdym razie, misja zostaje zakończona sukcesem i Krucjatnicy pod przywództwem Aurama cieszą się z sukcesu i optymistycznie patrzą w przyszłość, bo zostały im już tylko 2 Spuścizny do znalezienia (Crusadia Revival).

Oczywiście na obecnym etapie już wiemy, że wkrótce ostatni członek poprzedniej drużyny Aurama przybędzie, aby zepsuć im dzień, ale to dopiero w kolejnym rozdziale.

*Wskazuje na to także to, że te trzy karty, związane z tą konkretną misją, nie należą do archetypu World Legacy, co wcześniej się nie zdarzało.
**Aubade, jakby ktoś był ciekaw, po polsku nazywa się "alba" (http://www.rmfclassic.pl/encyklopedia/alba.html).
« Ostatnia zmiana: 15 Październik, 2018, 19:35:43 Nimrod »

Nimrod

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #6 15 Październik, 2018, 19:35:54 »
+7
Update #1: Konami postanowiło, że "Palladion" tłumaczy się na angielski jako "Crusadia". To mi trochę zabiło klina, ponieważ Crusadię powinno się przełożyć na polski jako coś podobnego do "krzyżowca", tymczasem to słowo jednoznacznie kojarzy się z wojownikami walczącymi za religię chrześcijańską. Stwierdziłem, że skoro Konami lubi rzucać kłody pod nogi, to wykorzystam fakt, że wymyślili mocno cringe'ową po angielsku nazwę (crusader =/= crusadia) i zmienię Palladynów w Krucjatników. No bo czemu nie.

Update #2: Dotarłem do fragmentu fluffowego opisu z jakiejś japońskiej reklamy, który ujawnia, że:
a) World Legacy - "World Crown" został znaleziony w krainie elfów, co sugeruje, że pierwszym członkiem nowego teamu Avrama (poza Imdukiem, oczywiście) była Arboria,
b) Avram ma do dyspozycji tylko Kielich i Koronę,
c) przy okazji potwierdziła się moja teoria, że Mekkcerze najeżdżali wszystkie okoliczne krainy, stosując taktykę "dziel i rządź".

VI. Soul Fusion (archetyp Orfestri)

Japońska nazwa archetypu, Orphegel, nawiązuje do Orfeusza z mitologii greckiej, natomiast całość potworów przypomina orkiestrę dowodzoną przez dyrygenta, stąd też Orfestri. Jeżeli brzmi to dostatecznie głupio, to mogę wreszcie przejść do mięska, czyli dalszej fabuły.

Na początku dostajemy kartę World Legacy - "World Wand", która zmienia nasz pogląd na Spuścizny; do tej pory wszystko wskazywało, że są to kolejne części jakiegoś wielkiego robota, jednak Berło Świata okazuje się być stacją orbitalną/statkiem kosmicznym, co więcej zamieszkałym przez całą masę pomniejszych robotów, czyli Orfestri. Konstrukcja opiera się o czubek wieży przedstawionej w Orcustrated Babel, co można wywnioskować nie tylko z podobieństw architektonicznych, ale także z nazwy Babel, która oryginalnie odnosiła się do wieży budowanej przez króla Nimroda*, aby dosięgnęła nieba. Jednak tak gigantyczną konstrukcję widać z olbrzymich odległości, a jednak ani Mekkcerze, ani Krucjatnicy przez długi czas nie wpadli na trop tej Spuścizny, co oznacza, że musi ona znajdować się daleko od krainy, w której do tej pory toczyła się historia Spuścizn Świata.

*Wspominam o tym specjalnie, no bo każda pliszka swój ogonek chwali.

A jednak to właśnie tam trafił w końcu Ningirsu, niosąc ze sobą zwłoki swojej siostry. Na arcie Orcustrated Return widzimy, jak stoi w podniszczonym laboratorium (widać nawet kępki mchu na podłodze). W rękach trzyma drugi z pary mieczy Błękitnego Nieba, a także wstążkę Ib. Obrazek sugeruje nam, że udało mu się chociaż częściowo postawić to miejsce na nogi i teraz buduje robota, wzorując go na siostrze. Podporządkowuje sobie wszystkie Orfestri i przyjmuje imię Longirsu, zaś swój konstrukt nazywa Galateą. To, kolejne już mitologiczne nawiązanie, sugeruje nam, że Ningirsu oszalał z żalu i liczył na to, że uda mu się wykorzystać moc Spuścizn do wskrzeszenia Ib. Chociaż "ozdobił" swoje dzieło przedmiotami przypominającymi mu o siostrze, to nawet on zdał sobie sprawę, że stworzył jedynie lalkę, podobiznę bez świadomości. Najprawdopodobniej doszedł do wniosku, że pełne wskrzeszenie stanie się możliwe dopiero po zebraniu większej ilości artefaktów. Wspominany przeze mnie tekst reklamowy sugerował także, że Krucjatnicy w końcu sami skierowali się w stronę Babel, spodziewając się ciężkiej bitwy. To może oznaczać, że Longirsu rozkazał swoim robotom atakować pobliskie krainy, podobnie jak Mekkcerze nakazywali to sKradaczom, jednak w przypadku naszego nowego antagonisty mogło chodzić właśnie o zwrócenie na siebie uwagi Avrama i spółki, których zapewne nie śmiał zaatakować w ich kwaterze głównej. O samych maindeckowych Orfestri ciężko coś powiedzieć, poza tym, że całkiem ładnie wyglądają.

Wracając jeszcze do tego, o czym wspomniałem wcześniej: Avram posiada tylko dwie Spuścizny. To skłania nas do zadania sobie pytania, co się stało z pozostałymi trzema? Brakuje Zbroi, Włóczni i Tarczy. Na podstawie artu World Legacy's Heart wiemy, że Spuścizny mogą zmniejszać swoje rozmiary, aby łatwiej było ich używać. A teraz przyjrzyjmy się karcie Longirsu, the Orcust Orchestrator, na której trzyma bardzo fantazyjnie wyglądające... włócznię i tarczę właśnie. Nie wyglądają one DOKŁADNIE tak samo jak World Legacy - "World Lance"World Legacy - "World Shield", ale zauważmy, że po pierwsze, podobieństwa są, a po drugie, diademy noszone przez Krucjatników też nie są identycznymi kopiami World Legacy - "World Crown". A co z World Legacy - "World Armor", zapytacie? Zapewne nosi ją Galatea, the Orcust Automaton. Tak więc Longirsu i Galatea są przykładami tego, czego najbardziej chcieli uniknąć Mekkcerze, czyli Spuścizn użytych w charakterze broni. Jedna kwestia, co do której ciężko jednoznacznie się wypowiedzieć, to czy Ningirsu ukradł te 3 Spuścizny, czy też raczej Avram dał mu z własnej woli? Osobiście uważam, że raczej to drugie - nie miał podstaw podejrzewać najbliższego przyjaciela o zdradę, a równocześnie uważał, że z nim będą bezpieczne i nikt się do nich nie dobierze, kiedy on będzie biegał po świecie z Imdukiem i szukał kolejnych.

Kolejne dwie karty to Crusadia Spatha, która sama z siebie niewiele wnosi, poza potwierdzeniem mojej tezy, że Krucjatnicy mają ze sobą więcej kombinacji, niż tylko te trzy pokazane w CYHO, oraz Crusadia Krawler, która sugeruje, że ostatni ze sKradaczy po uzyskaniu samoświadomości i wolnej woli postanowił odwdzięczyć się Avramowi, dołączając do Krucjatników.

Także sytuacja przedstawia się następująco: mamy Krucjatników pod wodzą Avrama (2 Spuścizny), którzy usłyszeli o dziwnych, monstropodobnych maszynach opuszczających wieżę do nieba, żeby atakować pobliskie krainy. Słusznie domyślają się, że może to oznaczać, że ktoś odnalazł kolejną Spuściznę i wykorzystuje ją do własnych celów. Jednak kiedy docierają na miejsce (Orcustrated Einsatz), okazuje się, że oprócz Orfestri będą musieli także walczyć z Longirsu i Galateą (3 Spuścizny, nie licząc Berła). Następuje obowiązkowe starcie dawnych przyjaciół (Orcustrated Attack), zdolny scenarzysta/reżyser mógłby spokojnie zrobić tutaj scenę na poziomie Luke'a dowiadującego się, że Vader jest jego ojcem; przeciwko reszcie Krucjatników zostaje rzucony Orfestrion (Orcustrion), o którym na początku myślałem, że będzie jakąś platformą bojową, ale chociaż 3 razy patrzyłem, to nie znalazłem żadnych śladów, żeby ktoś nim sterował, więc to chyba dosłownie tylko większy i silniejszy Orfestri.

Ostatnia część tego epizodu następuje w momencie, w którym Longirsu stwierdza, że nastał już czas na wskrzeszenie jego siostry i aktywuje pełną moc Berła Świata, aby przywrócić ją do życia (Orcustrated Core); może udało mu się w jakiś sposób wydrzeć Avramowi Kielich Świata, lub chociaż się do niego podłączyć? Jakakolwiek nie byłaby tego przyczyna, potężny strumień energii spada z orbity i napełnia Galateę nieziemską mocą, przy okazji niszcząc wieżę Babel. Co z tego wyniknie i czy siódmy epizod będzie ostatnim w historii Spuścizn Świata - tego dowiemy się z kolejnego setu.
« Ostatnia zmiana: 15 Październik, 2018, 19:37:35 Nimrod »

SandoRo

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #7 15 Październik, 2018, 20:07:12 »
0
Nimrodzie gratuluję kolejnego udanego rozdziału. Czekam na kolejny ^^

Uwaga czytasz to na swoją własną odpowiedzialność:

(kliknij aby pokazać/ukryć)


Lisek

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #8 16 Październik, 2018, 11:36:17 »
0
Update #1: Konami postanowiło, że "Palladion" tłumaczy się na angielski jako "Crusadia". To mi trochę zabiło klina, ponieważ Crusadię powinno się przełożyć na polski jako coś podobnego do "krzyżowca", tymczasem to słowo jednoznacznie kojarzy się z wojownikami walczącymi za religię chrześcijańską. Stwierdziłem, że skoro Konami lubi rzucać kłody pod nogi, to wykorzystam fakt, że wymyślili mocno cringe'ową po angielsku nazwę (crusader =/= crusadia) i zmienię Palladynów w Krucjatników. No bo czemu nie.

Niestety Japończycy mają różne wyobrażenia odnośnie różnych wydarzeń historycznych oraz osób - wg. nich Mikołaj Kopernik to materiał na mange, bo wrzucą go jako Astromaga. Pewnie będzie w nowym .Fate // jako klasa sorca, ale nie o tym.
Uznali, że Palladiony to inaczej Crusadia, bo przecież Paladyni to rycerze walczący za swoją wiarę. Stąd ich skojarzenie.

Świetny rozdział

Nimrod

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #9 16 Październik, 2018, 18:38:36 »
0

Uznali, że Palladiony to inaczej Crusadia, bo przecież Paladyni to rycerze walczący za swoją wiarę. Stąd ich skojarzenie.

Tak, ale w przeciwieństwie do krzyżowca, paladyn nie kojarzy się z tylko jedną religią, wiec ma szersze zastosowanie.

(kliknij aby pokazać/ukryć)

Nimrod

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #10 03 Luty, 2019, 18:48:20 »
+6
VII. Savage Strike (archetyp Smoczych Strażników)

No cóż, przynajmniej raz Konami nie zaskoczyło mnie porąbanym tłumaczeniem nowego archetypu. :P Jednak coś za coś - ten dodatek jest chyba najtrudniejszy do jednoznacznego rozszyfrowania, więc chociaż wspomagałem się tekstami promocyjnymi oraz podglądaniem kart z DANE, to wciąż jest tu więcej moich niepewnych domysłów niż zwykle.

Kiedy zostawiliśmy naszych bohaterów, Longirsu uaktywnił pełną moc Różdżki Świata. Wygląda na to, że oprócz bycia stacją kosmiczną, fabryką robotów i zaawansowanym laboratorium, Różdżka jest też cholernym działem orbitalnym, które opada na powierzchnię planety, rozwalając wieżę Babel (Orcustrated Core), i wyrywa w krajobrazie wielką dziurę w kształcie symbolu Spuścizn (to ten "płatek śniegu", który jest widoczny na ciele Galatei). Okazuje się, że ostatnia Spuścizna, World Legacy - "World Ark", była najprawdopodobniej zakopana pod Babel lub tuż obok, na co wskazuje umiejscowienie zielonego światła na arcie Guardragon Cataclysm.

W międzyczasie trwa walka między Krucjatnikami a Orfestri, w trakcie której Imduk broni Avrama przed jakiegoś rodzaju atakiem, być może ze strony Orfestrionu, albo po prostu lasera Różdżki (Guardragon Shield). Wtedy Arka rozpoczyna proces przemiany wszystkich 7 Spuścizn w Strażnicze Smoki; na niebie pojawia się wielki kokon (World Legacy Guardragon), który pochłania esencję życiową Imduka. Nie wiadomo dokładnie, czy smok zginął od ataku z GD Shield czy dopiero na skutek aktywacji Arki, ale wyraźnie widać, że umiera.

Promo tekst:
The activation of the “World Legacy – World Wand” caused the final World Legacy, the “World Ark”, to start up. By its power, all of the World Legacies were reborn as “Guardragons”, and the battle to determine the fate of the world at last began to head to its conclusion...

Angielski tekst Guardragon Justicia:
Los świata zależy od Smoczych Strażników, zrodzonych ze Spuścizn Świata.

Japoński tekst Guardragon Justicia:
Gdy przeznaczenie się wypełnia, Gwiezdny Klucz roni łzy, które nie płyną. Bramy Boga rozpadają się, a wąż pożera sny obrońców. Ta dusza spoczywa w krainie początku, podczas gdy jego dusza spoczywa w kraju końca. - Ten świat jest boskim więzieniem, które nigdy nie powinno zostać otwarte.

Mamy tutaj trochę do zanalizowania. Zajawka reklamowa potwierdza przemianę wszystkich Spuścizn w Strażnicze Smoki, ale dla nas ważne są tak naprawdę tylko dwa: Guardragon Justicia, która powstała z Kielicha Świata, oraz Guardragon Andrake, który powstał z Arki. O pozostałych ciężko coś powiedzieć, jako że Garmides i Prominesis nawet nie pojawiają się na żadnych kolejnych artach. Moment wyłaniania się tej dwójki z kokonu jet przedstawiony na arcie Guardragon Corewakening. Widzimy tutaj, że Andrake w oczywisty sposób nawiązuje wyglądem do Imduka, którego "oblepił" jakiś cień/symbiont. Z kolei Justicia wygląda, jakby jej ciało było tylko częściowo materialne, niczym u znanych nam już Zniszcerzy. To jednak powoduje, że musimy sobie zadać ważne pytanie: czym był Imduk? Zgodnie z wiadomościami z pierwszego dodatku, przyłączył się do drużyny jeszcze zanim Auram, Ningirsu i Ib znaleźli Kielich (widać go z nimi na arcie World Legacy Discovery), pełnił rolę opiekuna lasu i miał mistyczną więź z Ib, która z kolei modliła się do opiekuńczego bóstwa planety (dzięki tej więzi wyrwał ją spod wpływu Lee na arcie World Legacy Awakens). W pierwszej chwili myślałem, że być może Lee chciała przemienić Kielich Świata w smoka, ale jej nie wyszło (najwyraźniej musi to zrobić Arka) i w ten sposób pojawił się smoczy szczeniak Imduk. To jednak nie ma sensu, ponieważ Imduka "zjadła" Arka, a Kielich przemienił się w Justicię. Może w takim razie był nieudaną próbą samodzielnego przemienienia się Arki? To jednak nie tłumaczy tego czarnego "symbionta", który wraz z nim tworzy Andrake'a. Do tego tematu jeszcze wrócę, ale najpierw zajmijmy się obydwoma tekstami Justicii. Angielski tekst, jak to bywa w tym storyline, jest łatwiejszy do zrozumienia, ale równocześnie zawiera zdecydowanie mniej informacji: po prostu powtarza główny wątek z promo, dodając do niego, że od Smoków zależy los świata. To sugerowałoby, że Smoki powinny być "dobre", jakkolwiek w tej sytuacji należałoby to rozumieć. ALE karta Guardragon Cataclysm oryginalnie nazywała się Guardragon of Corruption, co sugerowałoby, że przynajmniej część Smoków z jakiegoś powodu została skażona i stała się "zła". Nie wspominając o tym, że ich działanie najwyraźniej grozi dosłownym pęknięciem planety. Japoński tekst Justicii jest o wiele ciekawszy, ponieważ wspomina o Gwiezdnym Kluczu - a przypominam, że Spuścizny w japońskim lore to "Gwiezdne Relikty" - który w pierwszej chwili wydawał mi się być tym kosturem, który chcieli zdobyć Mekkcerze (World Legacy Key), ponieważ w japońskiej nazwie karty jest dosłownie nazwany "Kluczem do Gwiezdnych Reliktów". Ciężko to jednak było pogodzić z hasłem o "ronieniu łez, które nie płyną", ponieważ to w oczywisty sposób bardziej pasuje do Galatea, the Orcust Automaton, która jako robot nie może wydzielać słonych kropel wody z oczu. Potencjalnym rozwiązaniem byłoby uznanie, że Ningirsu użył tego kostura (pewnie zabrał go wraz z ciałem siostry) jako bazy do zbudowania ciała Galatei. Zatem w takiej sytuacji Galatea jest równocześnie zastępstwem Ib, jak i ruchomą wersją kostura*. "Bramy Boga" zapewne odnoszą się do zniszczonej wieży Babel, a "wąż" to nawiązanie do diabelskiego archetypu, w który wpasowuje się Lee. Tekst o duszach najpewniej dotyczy Avrama i Longirsu, ale czym różni się kraj początku od kraju końca, tego już nie wiadomo. Najważniejsze jest chyba ostatnie zdanie, w którym dowiadujemy się, że cała planeta jest więzieniem. Dla kogo? I kto tego więźnia tu zamknął?

Lądowanie i przekształcenie się Różdżki spowodowało najprawdopodobniej, że ciało Ib znalazło się poza swoim zbiornikiem z formaliną, więc Longirsu się nim zaopiekował. Jednak bardzo szybko Pisty, Elpy i Agarpain zainteresowały się Galateą i ukradły ją (Orcustrated Release). Zachowanie Galatei sugeruje, że miała przynajmniej częściową świadomość, ponieważ wyciąga rękę do "brata". Najwyraźniej linkowe Strażnicze Smoki należą do tych, które "zdradziły", ponieważ wkrótce po przejęciu robota zmienia się on w naszą starą znajomą, Lee (Orcust Knightmare). I tu pytanie: czy Lee odrodziła się od zera, czy tak naprawdę trwała uśpiona w ciele Ib, skąd przeskoczyła do Galatei i niczym prawdziwy wirus czekała na swoją szansę, aby przejąć kontrolę? Dlaczego Smoki miałyby ją odradzać? Czy to ona doprowadziła do ich skażenia? Czy Spuścizny są samoświadome, czy to tylko przedmioty?

Nie mamy jednoznacznej odpowiedzi, ale postaram się wysmażyć coś w miarę trzymającego się kupy. Założenie, że Lee the World Chalice Fairy jest powiązana z Kielichem Świata jest błędne - jest to część bajeczki, którą wcisnęła Auramowi i spółce. Tak naprawdę może latać gdzie tylko się jej podoba i wykorzystywała to. Być może tak naprawdę to jej szukali Mekkcerze, a laska Ib miała im tylko pomóc w odnalezieniu i zniszczeniu Lee. Zginęła wraz z Ib, ale została przywołana z powrotem przez Agarpaina i pozostałą dwójkę. I teraz najbardziej ryzykowne przypuszczenie z mojej strony, opierające się na kartach z DANE. Otóż Imduk ma mistyczną więź z Ib, która jest kapłanką bóstwa chroniącego planetę. Finalna wersja Imduka z DANE nazywa się Almaduk, co kojarzy się z Mardukiem, który był OPIEKUŃCZYM bóstwem Babilonu (w dodatku nie jest to pierwsza postać, która została nazwana po bogu - Ningirsu to sumeryjskie bóstwo polowań i wojny). Istnieje zatem szansa, że Almaduk to właśnie opiekun całej planety, zaś Imduk był jego wcieleniem, tak jak w mitologii hinduskiej Kryszna jest kolejnym awatarem Wisznu. To on wykorzystał planetę jako więzienie. Dla kogo? Dla swojego brata/odbicia. Może to być nawiązanie do zaratusztrianizmu, gdzie najwyższe dobro, Ahura Mazda zwany Ormuzdem musiał zmagać się z istotą mroku, obudzoną przypadkiem podczas tworzenia świata - Angrą Mainju, czyli Arymanem. To właśnie te dwa dualistyczne bóstwa, czy raczej ich esencje, zamieszkiwały Arkę Świata i widać razem tworzą Andrake'a, smoka wiecznie zmagającego się ze sobą samym. Kiedy w DANE zostaną rozdzieleni, przyjmą swoje prawdziwe formy. W tej konfiguracji, tak jak Aryman wysyłał swoje demony aby siały spustoszenie na ziemi stworzonej przez Ormuzda, tak brat Almaduka posłał Lee, aby doprowadziła do jego powrotu. To rodzi jednak pytanie, gdzie w tę historię wpasować legendę o Bohaterze Świata i początkach zakonu Mekkcerzy.

Na chwilę obecną jednak mamy sytuację, w której na polu bitwy pojawiła się gigantyczna Lee pod postacią maszyny Orfestri, Longirsu zdał sobie sprawę, że tylko pogorszył sytuację, a drużyna Krucjatników straciła ważnego członka. Czym się to skończy, zobaczymy za 3 miesiące.

*To rozwiązanie wspomaga fakt, że ostateczna wersja Lee z DANE znowu znalazła się w posiadaniu tego kostura.

Nimrod

Odp: World Legacy storyline - moje spojrzenie
« #11 30 Kwiecień, 2019, 15:41:40 »
+5
VIII. Dark Neostorm

Ósma już część tej historii po raz pierwszy nie wprowadza żadnego nowego archetypu, w zamian rzucając nowości do wszystkich poprzednich, oraz genericowy support do lvl 9 potworów.

Najpierw sprawdźmy, co dzieje się u naszej starej znajomej, Lee. Najwyraźniej przemiana w demonicznego golema za pomocą Galatei i zwłok Ib nie wystarczyła, ponieważ postanowiła połączyć się z Elpy, Pisty i Agarpainem (oraz Prominesem i Garmidesem, sądząc po obecności 5 widmowych, smoczych łbów na jej włosach), tworząc Wcielenie Zniszcerzy Idlee. Zmiana literki w imieniu nie jest przypadkowa; Id to według podstaw freudowskiej psychonanalizy ta najbardziej pierwotna, "dzika" i skupiona na osiąganiu przyjemności część składowa naszej osobowości. Biorąc pod uwagę, że Lee stała się właśnie potężna jak nigdy wcześniej, wpasowuje się to idealnie w jej satanistyczny motyw i działa nawet z zaproponowaną przeze mnie w poprzednim epizodzie rolą "herolda czegoś jeszcze gorszego". Przy okazji można zauważyć, że połączyła jeden z mieczy Błękitnego Nieba z kosturem Ib, tworząc taki ni to topór, ni to halabardę. W każdym razie, w II. epizodzie pisałem, że sKradacze to najpewniej żywe stworzenia, które uległy cyborgizacji pod wpływem kontaktu ze Spuściznami, konkretnie zbroją. Tutaj dostajemy niejako tego potwierdzenie na arcie World Legacy Monstrosity - te małe, kłębiąco-wijące się paskudztwa do właśnie "dzikie" protosKradacze. Idlee kradnie tutaj pozę Zombie Mastera, tworząc sobie tymczasowego przydupasa pod postacią Boskiego eKs-sKradacza, który jednak nie pojawia się w późniejszych fragmentach historii, więc najprawdopodobniej zajął na chwilę Krucjatników i został przez nich pokonany.

W międzyczasie Guardragon Andrake rozerwał się na dwoje, kończąc dualizm literalny i wchodząc w dualizm metaforyczny, ponieważ Imduk stał się Al-Mardukiem... o przepraszam, Almarduke'em, bóstwem opiekuńczym, podczas gdy z czarnego symbiontu odrodził się Mardark, jego antyteza. Możemy spokojnie przyjąć, że bracia natychmiast wzięli się za łby, jednak dosyć ciekawym jest to, że Mardark już się nie pojawia, zatem nawet jeśli słuszna jest moja teza, że ta dwójka to bogowie wyznawani w okolicach rodzinnej wioski trójki protagonistów, to nie są bóstwami w rozumieniu wszechpotężnych istot, tylko bardziej w znaczeniu potężnych, transcendentnych bytów. To jednak sugeruje, że Lee nie została posłana przez Mardarka. Przez kogo zatem?

Wracając do Idlee, podejmuje ona najgorszą decyzję w swoim życiu, ponieważ atakuje Longirsu, którego podstawową cechą charakteru od początku tej opowieści jest "don't mess with my sis", zatem w konfrontacji z demonem, który pochłonął jej zwłoki, trochę się wkurza, składa jeszcze jednego Orfestri z resztek jego zniszczonej armii, po czym zasadza przeciwniczce lepę na ryj w postaci kawaleryjskiej kopii wielkości małego budynku (Orcust Crescendo). Nazwanie tego nowego automatu "Dingirsu, Orfestri Gwiazdy Wieczornej" sugeruje, że w przeciwieństwie do poprzednich, tego Longirsu używa jako osobistej platformy bojowej i siedzi wewnątrz niej, chociaż artwork Crescendo sugeruje, że kontrola jest bardziej telepatyczna niż mechaniczna. Japońska nazwa to "Sheorphegel", czyli "Orfestri Szeolu"; Szeol naturalnie nawiązuje to Starego Testamentu, gdzie we wczesnych wierzeniach judaistycznych był ciemną, jałową i smutną krainą, w której przebywali zmarli, podobną nieco do Erebu, czyli tej części greckiej krainy zmarłych, do której trafiali ludzie nie dość dobrzy, aby trafić na Pola Elizejskie, ale też nie na tyle źli, aby wylądować w Tartarze. Różnica zawiera się w tym, że przed wymyśleniem nieba i piekła przez Żydów, do Szeolu trafiali wszyscy jak leci, ponieważ było to miejsce oczekiwania na przyjście Mesjasza, który dopiero stworzy możliwość przedostania się przed oblicze Boga na Sąd Ostateczny. Można ten wybór nazewniczy rozpatrywać na kilka sposobów - może chodzi o wskazanie głównej motywacji Longirsu, który chciał wskrzesić swoją siostrę, czyli "wyciągnąć ją z Szeolu"; może chodzi o podkreślenie, że Longirsu nie jest w pełni ani negatywną, ani pozytywną postacią, ponieważ robił złe rzeczy, jednak z dobrych pobudek; ewentualnie może też chodzić o to, że sam Longirsu "schodzi do Szeolu", tzn. że stworzenie i kontrolowanie tego rycerza Orfestri oznaczało, że wyczerpie wszystkie swoje siły i ostatecznie odda życie, aby odzyskać ciało swojej siostry (może Justia szepnęła mu coś na uszko), poświęcając się niczym [PRAWIE WPISAŁEM TUTAJ BEZCZELNY SPOILER]. Oczywiście angielska wersja też daje trochę do myślenia, ponieważ mianem gwiazdy wieczornej tradycyjnie określa się planetę Wenus, która według astrologii symbolizuje m.in. zdolność do zawierania relacji i tworzenia więzi międzyludzkich, co sugeruje, że Longirsu udało się stworzyć Dingirsu tylko dzięki sile miłości do siostry.

W każdym razie Idlee zostaje ostatecznie pokonana, i na arcie Guardragon Reincarnation widzimy, że Justia przechwytuje ciało Ib. Teraz pytanie: czy ona ją wskrzesza, poświęcając siebie, czy może raczej przejmuje jej ciało dla siebie, czy może następuje połączenie obydwu istot w jedną? Z jednej strony "reinkarnacja" oznacza przyobleczenie się duszy w NOWE ciało, co sugerowałoby, że to niematerialna Justia znalazła sobie nowe mieszkanko, ale z drugiej strony ta nowa istota nazwana jest "Ib", a nie żadne "Neo-justia" czy "Ibjustia". Z trzeciej strony, ta karta to kolejny spell robiący Fusion Monstera, czyli ŁĄCZĄCY ze sobą wiele rzeczy w jedną całość, a w angielskiej nazwie występuje jednak także odniesienie do Justii. W każdym razie powstaje Ib, Kapłanka Kielicha Świata, która ma skrzydła Justii i włada bronią Idlee. Co następuje dalej? Powstaje Star God Regalia Demiurgear, czyli World Gears of Theurlogical Demiurgy. Co to dokładnie za nowe cholerstwo? Wygląda trochę jak noga Tierry, ale dopóki Konami nie wyjaśni, w jaki sposób jedno miałoby przechodzić w drugie, nie będę nawet próbował łączyć WL storyline'u z Duel Terminalem. W każdym razie, widząc jak rozwala wszystko wokół na arcie World Legacy Collapse, oraz posiłkując się jego japońską nazwą, możemy założyć, że to jest Bóg przez duże B, ta istota, dla której cała planeta była więzieniem. Przymiotnik "teurlogiczny" nawiązuje, jak sądzę, do pojęcia teurgii, która była rodzajem obrzędów magicznych wykorzystywanych w rytuałach religijnych; tym elementem teurgii, który wydaje się interesujący, była praktyka skłaniania bóstw do zamieszkania w specjalnie przygotowanych przedmiotach, co miało ułatwić kontakt z nimi i być może pozwolić także na wywieranie pewnej presji, na jaką śmiertelnicy nie mogli sobie normalnie pozwolić. To w oczywisty sposób kojarzy nam się z całym motywem Spuścizn Świata. Z kolei demiurg był pierwotnie symbolem czy też personifikacją siły sprawczej świata przyrody, później pojawiły się inne interpretacje, ale najważniejszą jest wersja gnostycka, według której demiurg był stwórcą lub władcą materialnego świata - świata pełnego zła i grzechu, zatem niemogącego być dziełem idealnego, dobrego Boga. Dusze ludzkie były więźniami tego świata, ale sam demiurg był ich współwięźniem, ponieważ nie mógł w żaden sposób dostać się do boga. Oczywiście istnieje spora szansa, że Konami po prostu wybrało tę nazwę tylko dlatego, że fajnie brzmi (*khe*Evangelion*khe*), ale jeśli przyjmiemy, że ma ona wpasować się w fabułę, to moim zdaniem może chodzić o to, że Teurlogiczna Demiurgia została kiedyś skłoniona do "wstąpienia" w kilka przedmiotów, później znanych jako Spuścizny Świata, dzięki czemu udało się uwięzić ją w trzewiach planety, gdzie przebywała aż do teraz. Naturalnie rodzi to pytania o to, czy Spuścizny kiedyś były smokami przemienionymi w przedmioty, a jeśli tak, na co wskazuje los Almarduke'a i Mardarka, to czy smocze bóstwa (bo nie oszukujmy się, skoro Justia potrafi wskrzeszać, to power level jest w nich silny) w jakis sposób połączyły siły, aby uwięzić "dużego", złego boga, czyli Demiurgię? To sugeruje nam nazywanie ich Strażniczymi Smokami. Być może zatem śmierć większości z nich (przy życiu pozostał tylko Almarduke i Justia, czyli półtora Spuścizny, zakładając że Mardark poległ w walce) sprawiła, że Demiurgia wyrwała się ze swojego więzienia, co widzimy na arcie World Legacy Collapse.

Avram i spółka widzą, co tu się dzieje, postanowili wykręcić ostatni numer Krucjatników, czyli połączyć się w jedną istotę. Nawiasem mówiąc, dotarło do mnie, że umiejętność Krucjatników do łączenia się niekoniecznie musi wynikać z Korony Świata - przecież Mekkcerze robili coś bardzo podobnego, a skoro Avram jest następcą ich szefa (co nawet zostało podkreślone w arcie Crusadia Testament), to w sumie mógł jakoś rozgryźć tę metodę podczas penetrowania ich fortecy w zniszczonym, nadmorskim mieście. W każdym razie na artworku nie ma Longirsu, co sugeruje, że jednak zginął w walce z Idlee, ponieważ w przeciwnym wypadku znalazłby się u boku wskrzeszonej siostry. Połączeniu podlegają więc pozostali przy życiu Krucjatnicy (w tym Crusadia Krawler), Ib i Almarduke, przez co otrzymujemy Mekkcerza Krucjatników Avramaxa. Ciężko o nim coś konkretniejszego powiedzieć, poza tym, że wygląda znacznie bardziej futurystycznie, niż jakakolwiek inna postać pokazana w tej historii. Nie czekając na nic, Avramax rzuca się na Teurlogiczną Demiurgię, co zostało pokazane na jakże adekwatnej karcie World Legacy Cliffhanger.

Jesteśmy już na ostatniej prostej, także do następnego.

UPDATE #1: Zapomniałem o tym wspomnieć, ale w tej konfiguracji Lee mogła być rodzajem archonta służącego demiurgowi.
« Ostatnia zmiana: 30 Kwiecień, 2019, 16:04:58 Nimrod »

Link sponsorowany
 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Ostatnio
Ostatnio 12 Luty, 2014, 11:56:33
Marksman
Ostatnio 18 Luty, 2014, 17:11:15
Leo
Ostatnio 13 Sierpień, 2015, 12:11:48
Flasher
Ostatnio 13 Kwiecień, 2020, 21:03:31
SandoRo
Ostatnio 06 Sierpień, 2020, 10:58:38
settokaiba