Wątek: Yu-Gi-Oh! Masters of the Games, cz. 2  (Przeczytany 421 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Hakuło

Yu-Gi-Oh! Masters of the Games, cz. 2
« dnia: 25 Lipiec, 2014, 16:58:54 »
+1
Rozdział II: Rozegrajmy to jak mężczyźni! Zagrajmy w karty! cz. I

- A oto Szanowna Wycieczko znajdujemy się w sali, gdzie mieszczą się wspaniałe wielkie kukły Pierwszych Wojowników YU-GI-Oh!, czyli Yugiego Muto, Jaden, Yukiego, Yusei'a Fudo, Yumy Tsukumo. Każda z tych czterech postaci wykorzystywała inny bardzo odmienny styl walki. Muto Yugi, wierzył w swoje karty. Wierzył, że w nich zaklęta jest siłą do odnalezienia pamięci jego Mrocznego Przyjaciela uwięzionego w Milenijnej Układance. Jego ulubioną kartą był Dark Magician, dzięki któremu wygrał bardzo wiele bitew nawet tych najtrudniejszych. Wygrał dzięki niemu z Maxymilionem Pegasusem, twórcą gry YU-GI-OH! A teraz drodzy Państwo przejdźmy do następnej figury Wojownika...

***
         Yahiko powolnym krokiem zbliżał się do leżącego na ziemi Yukito. Głowę miał spuszczoną, a oczy wgapione w ziemie. Wiedział, że wygrał, ale czy było to uczciwe? Czy było to to co chciał osiągnąć przez ten pojedynek? Te i wiele innych pytań krzątały mu się po głowie.
         Gdy był na tyle blisko, by móc porozmawiać z przegranym, zatrzymał się. Wziął głęboki wdech i zaczął:
         - Wygrałem pojedynek! Teraz nie możesz już na własność zatrzymać sobie moich dwóch Judgment Dragonów!
         - Raaaaaaaaaaar. - wydobył z siebie głos Yukito. Wstał popatrzył się chwilę na swojego przeciwnika i odszedł. Myślał, że inaczej potoczy się ten pojedynek, że to on będzie zwycięzcą. Nie umiał w swojej duszy po tylu wygranych, po otrzymaniu tytułu Mistrza Międzyszkolnych Pojedynków Potworów pogodzić się z przegraną z tak wielkim słabeuszem, jakim jest Yahiko Izumo. Po chwili przystanął i znowu popatrzył się na chłopaka. Tylko, że tym razem jego wzrok ukazywał litość. Chciał coś powiedzieć, ale stwierdził, że nie warto. Odwrócił się i odszedł.
   
***
          Po powrocie do domu Yahiko wbiegł po schodach do swojego pokoju. Trzasnął drzwiami, wskoczył na łóżko, wtulił głowę w poduszkę i zaczął płakać. Nie umiał sobie darować, że jeden z jego przyjaciół został wysłany na cmentarz. Choć w duszy przyrzekł sobie, że nigdy nie da go skrzywdzić, to nie dotrzymał obietnicy. Jego głowa była pełna wyrzutów i udręk. Zastanawiał się dlaczego się tak stało. Czy to karty tak chciały, a może coś im zrobił? Może zrobił coś za co karty się gniewały. Nie wiedział tego. Wiedział tylko tyle, że bardzo zranił swojego przyjaciela, bardzo.
          Mijała godzina, po godzinie, a Yahiko nie wychodził z pokoju. Nawet nie spostrzegł się kiedy zapadł zmrok, a na zegarach wybiła północ. Kiedy jednak zdał sobie sprawę z tego, jak jest już późno, położył się do świeżo zaścielonego łóżka zamknął oczy i zasnął...

***
W tym samym czasie w domu Yukito:
           - Nigdy nie wybaczę mu, że tak mnie upokorzył, nigdy, rozumiesz!
           - Ale co chcesz zrobić? - odezwał się wysoki, męski głos.
           - Jeszcze nie wiem! Ale mam nadzieję, że to co wymyślę sprawi, że Yahiko w końcu dostanie to na co zasługuje, czy ból, upokorzenie, a przede wszystkim będzie cierpiał i błagał o wybaczenie. Hahahahaha.
           - Przerażasz mnie! - powiedział Yoshitaka.
           - Mam! Wymyśliłem! - zakrzyknął Yukito.
           - Ciekaw jestem co?
           - Plan, cymbale, plan! Plan, który sprawi, że w końcu Yahiko poczuje ból, jakiego jeszcze nigdy nie doznał. Hahahahahaha. A do tego planu, wykorzystam ciebie, mój bracie.
           - Mnie?
           - Tak, ciebie jełopie. Znasz jakiegoś innego Yoshitake, który mieszka w tym domu?
           - Nie, no więc właśnie. A teraz słuchaj uważnie...

***
           Tego dnia Yahiko nie wstał wypoczęty. Cały czas śnił mu się pojedynek z klasowym "mądrysiem". W głowie miał jeden mętlik. Nie wiedział, czy przemówienie Judgment Dragona z jego cmentarza było prawdziwe, czy wymysłem jego mózgu, który próbował przez to zapalić silnik do dalszego działania w pojedynku.
           Yahiko schodził powoli po schodach. Minął jeden pokój potem drugi, aż wreszcie znalazł się w kuchni.
           - Cześć Mamo! - powiedział pół szeptem. Mama nic nie odpowiedziała. Spojrzała tylko na niego i usiadła.
           - Możesz mi powiedzieć co cię ugryzło, czym cię rozczarowałem? Nie rozumiem tego, od wczoraj chodzisz i nie odzywasz się do mnie. Co ja ci zrobiłem?
           - Oh, Yahiko to nie tak.
           - Co nie tak? Sama powiedziałaś, że cię rozczarowałem, więc się pytam czym? Proszę wytłumacz mi to!
           - Yahiko... Po prostu ty w tych trudnych chwilach zamiast...
           - W trudnych chwilach? Zaraz w jakich trudnych chwilach?
           - Oh Yahiko...
           - Odpowiedz, jestem w końcu twoim synem i powinienem wiedzieć!
           - Yahiko... Twój... Twój... Ojciec... On... On... - rozpłakała się.
           - Tata? Co z nim? No mów! - Yahiko chwycił mamę za ramiona i zaczął nią szarpać! - Mów! Powiedz co z tatą!
           - Twój tata... Odszedł - powiedziała pochlipując.
           - Odszedł? Jak to? Dokąd?
           - Znalazł sobie inną po prostu - powiedziała jednym tchem mama
           - Inną? Jak to?
           - Normalnie, spójrz na to... - mama podała synowi list. Złożona na pół kartka papieru była podpisana inicjałami taty. Yahiko od razu rozpoznał jego pismo... Z początku bał się go otworzyć i przeczytać, ale w końcu wziął się w garść, zamknął oczy, otworzył usta, nabrał do nich powietrza, rozwinął kartkę papieru i zaczął czytać:


Droga Ichigo, Drogi Yahiko
Na samym początku chciałem Was bardzo serdecznie przeprosić za wszystko to co złego uczyniłem.
Również chciałem Was przeprosić za mój niespodziewany wyjazd, ale musicie wiedzieć, że tak naprawdę nie pojechałem na wyjazd służbowy, tylko wyjechałem za granicę, by rozpocząć nowe życie przy boku mojej ukochanej Akizy. Mam nadzieję, że nie będziecie się gniewać. Nie chciałem, żeby tak wyszło, ale pomiędzy nami tzn. naszą rodziną, a dokładniej mną a Tobą Ichigo od dawna się już nie układało. Chciałem powiedzieć ci wcześniej, ale jakoś tak nie było okazji. 
Ponieważ już mnie nigdy nie zobaczycie chciałbym, żebyś zapomniała o mnie Ichigo tak jak ja zapomne o WAS!

POZDRAWIAM
Mijagi Izumo


           - I co i to wszystko? To wszystko co napisał? Nie zostawił nic więcej, nic?
           - Nie, niestety...
           - Co za drań! Co za dupek... Niech no ja go tylko spotkam, niech go tylko spotkam! Wychodzę i nie wiem kiedy wrócę! Nie czekaj na mnie z kolacją!
           - Yahiko, dokąd idziesz, Yahiko, wróć, proszę - krzyczała zapłakana mama, ale chłopaka już nie było. Ichigo usiadła na krześle zakryła twarz rękami i zaczęła płakać.

***
Yahiko biegł po chodniku nie zważając na otaczających go innych przechodniów:
           - Nie daruję mu tego, nie daruję mu! - krzyczał
           - Yahiko! Yahiko! - wołał ktoś za nim, ale chłopak nie usłyszał pogrążony w smutku i bólu. - Oh, jak dobrze, że cię dogoniłam, już myślałam, że jesteś szybszy ode mnie. Mam takiego newsa, że aż padniesz z wrażenia, po prostu taka bomba, że normalnie nie wiem. Słuchaj, w szkole jest organi... Yahiko? Yahiko? Czemu ty? Ty płaczesz? Czemu, Yahiko? Powiedz proszę...
           - Zostaw mnie w spokoju Yori! To nie twoja sprawa! Nie jesteś nikim ważnym, żebym musiał ci się z mojego życia spowiadać. - wykrzyczał jej prosto w twarz.
           - Ale, ale... - nie dokończyła. Oczy zalały jej się łzami. Upadła na kolana i zaczęła płakać.

***
W tym samym czasie za pobliskim murem obok, którego płakała Yori.
            - Dobra nasza. Teraz twoja kolej Yoshitaka. Wiesz co masz robić tak? Tylko pamiętaj, nie możesz stchórzyć, rozumiesz? A to masz na wszelki wypadek...
            - Co to Yukito?
            - To mój Duel Disk, na wypadek gdyby coś poszło nie tak! Aha i jeszcze jedno. Gdybyś skończył, a Yahiko nic by nie zrobił to pamiętaj, masz ją porwać i zmusić Yahiko do stoczenia z tobą pojedynku. Jasne?
            - Tak!
            - No, a teraz idź! Tylko mnie nie zawiedź!

***
            - Dlaczego Yahiko, dlaczego? - płakała Yori.
            - Cześć, ślicznotko! - powiedział głos stojący za nią. Yori z początku nic nie odpowiedziała. Pomyślała sobie, że to jakiś obcy mężczyzna spotkał swoją dziewczynę i prawi jej komplementy. Nagle poczuła przenikliwy ból na swojej ręce.
             - Ej, co ty robisz?! Ej! Przestań! Proszę! Puść mnie! To boli! Aaaaaaaaaaaaaa. Yahikoooooooooo! Yahikoooooooooooo
             - Hahahaha, twój Yahiko nie przyjdzie ci z pomocą, moja ty ślicznusiu kochana. A ponieważ nie przyjdzie to my się teraz zabawimy, hahahahaa
             - Ej, puść mnie, Ej!
             - Hahahahahahahaha
             - Zostaw ją! Paskudny Robaku!
             - Co? Kto? Gdzie? Jak?
             - Spójrz, tutaj śmieciu!
             - O proszę, proszę kogo ja widzę, czy to nie nasz wspaniały Yohiko Izumo. Hahahahaha.
             - Puść ją! Albo pożałujesz! - krzyczał chłopak.
             Yahiko powoli sięgał ręką do kieszeni, by przygotować talię do pojedynku. Gdy zagłębił się w nią. Nie mógł uwierzyć w to, że nie miał przy sobie swojej talii Lightswornów. Nie mógł uwierzyć w to, że nie mial przy sobie swoich przyjaciół.
              - Czyżby coś się stało! - spytał Yoshitaka. - Dalej wyciągaj to co masz w kieszeni i zaczynamy pojedynek. Nie mam całego dnia! Na co czekasz?
              - Yyyyyyy. No wiesz, ja... yyyyyy... chyba... nie mam swojej talii...
              - Hahahahaha! Czyli poddajesz się? Hahahaha
              - Yahiko łap! - zawołała Yori, sięgając jedną ręką do kieszeni.
              Chłopak złapał rzecz rzuconą przez koleżankę.
              - Co, co, co to jest?
              - To moja talia! Użyj jej by pokonać tego perfidnego śmierdziela!
              Yahiko nie zawahał się. Włączył Duel Disk, który miał na sobie od ostatniego pojedynku i...
              - Walczymy! - zakrzyknęli razem
« Ostatnia zmiana: 25 Lipiec, 2014, 17:07:04 wysłana przez Flasher »

Hakuło

Odp: YU-GI-OH! Master Of The Game
« Odpowiedź #1 dnia: 25 Lipiec, 2014, 17:04:55 »
0
A oto obrazki
Yahiko -

Yukito -

Yori -

Ichigo -

Yoshitaka -
« Ostatnia zmiana: 28 Lipiec, 2014, 20:46:31 wysłana przez Hakuło »

Odp: Yu-Gi-Oh! Masters of the Games, cz. 2
« Odpowiedź #2 dnia: 25 Lipiec, 2014, 22:41:24 »
0
co to bo nie wiem czy czytać ;D

Bard

  • 66 214
Odp: Yu-Gi-Oh! Masters of the Games, cz. 2
« Odpowiedź #3 dnia: 25 Lipiec, 2014, 23:47:31 »
0
Wytrzeźwiałem, zasiadłem, przeczytałem i... Zawiodłem się. Ciężko mi to przyznać, ale ten rozdział okazał się klapą. Wiele błędów rzeczowych, skrótów myślowych, brak tego co najważniejsze. Będę to analizować akapitami:

1: Wstęp okej, zdarzył się błąd interpunkcyjny, ale po za tym podoba mi się pomysł na tego rodzaju "wstępy" do poszczególnych rozdziałów.
2: Być może tak miało być, ale na jaw wychodzi głupota głównego bohatera. Bo kto dobrowolnie walczy w pojedynku, w którym nic nie wygra, a może tylko coś przegrać? Ochronił Judgement Dragony, ale naprawdę... Yahiko nie pomyślał, że może coś "wynieść" z tego duela?
3: Lekka niezgodność. Yahiko miał być przecież największym, nieuległym buntownikiem, a tu nagle wraca do domu i płacze w poduszke po karta wpadła mu na grave :/ Kolejna niezgodność: na początku akapitu, jak i na końcu bohater kładzie się do łóżka.
4: Rozumiem, że idealny chłopiec Yukito okazuje się mendą, tyranem i wszą łonową? Cóż, jestem w stanie to w miarę zrozumieć... Tylko dlaczego ten akapit nie ma żadnego opisu? Okej, rozumiem, że dałeś obrazki, ale one powinny tylko WSPOMÓC wyobrażenie postaci. A w samej historii powinieneś je opisać. Dodatkowo, dwa ostatnie myślniki są wypowiedziami tej samej osoby (a nie powinny).
5: Błąd podobny jak w poprzednim akapicie. Tym razem dwa pierwsze myślniki są wypowiedziami tej samej osoby. Jadąc dalej, znowu brakuje jakichś opisów, przede wszystkim odczuć. Zabrakło mi czegoś, co pokaże jak czuje się Yahiko... Suche dialogi.
6: Tu poza brakiem opisów zastrzeżeń nie mam. Jednak osiągnąłeś efekt przeciwny do zamierzonego. Yahiko płacze, Yori płacze... A to wyszło niestety komicznie :/
Ostatnie dwa akapity: Znowu, suche dialogi na których za bardzo polegasz. W poprzednim rozdziale, gdy rozmawiały ze sobą raptem dwie osoby, było ok, ale kiedy rozmawiają trzy, zaczyna się chaos. Czytelnik musi domyślać się kto się w ogóle wypowiada. I jeszcze jeden problem. "Yyyyyyy" i "hahahahaha" i tym podobne "wyrazy". To się strasznie źle czyta. Wydają się takimi zapychaczami w wypowiedziach. Brakuje opisu w jaki sposób się się dana postać śmieje. Hahaha może być: wesołym, równomiernym śmiechem, albo mrocznym, zimnym chichotem. Swoją drogą, nie wiem czy forma "hahaha" jest poprawna (w słownikach czegośtam najczęściej widnieje forma cha cha cha).
Obrazki: Jak już mówiłem, brakuje mi ich odzwierciedlenia w samym piśmie. Gdy pojawia się nowa postać, powinieneś ją ładnie opisać. A tak praktycznie nic o niej nie wiemy, dopóki nie przeczytamy calego rozdziału i nie obejrzymy obrazków.

Ogółem: Zawód. Niestety. Pierwszy rozdział zapowiadał nam naprawdę ciekawą historię, a drugi zawalił zarówno pod względem stylu jak i treści. Bohaterowie albo mają niesamowicie zawiłe i zmienne charaktery, albo nie mają ich wcale. Brat "mądrysia" wydawał się na ten przykład pustą kukłą. Dodatkowo mam nadzieję, że wątek zdrady przez ojca ma jakiś cel i nie był tylko pretekstem, żeby główny bohater wybiegł w amoku z domu.

Końcowo: Mam nadzieję, że ten spadek formy był jednorazowy i chętnie zobaczę trzeci rozdział. Gadaliśmy na PW i stwierdziłeś, że rozdziały chcesz dawać codziennie. Niestety, jeśli będą one takiej jakości, to lepiej, abyś poświęcił ten dzień-dwa więcej i żeby były dopieszczone, niż żeby pozostawiały taki niemiłe piętno na Twojej twórczości. Cóż, powodzenia w pisaniu trzeciego rozdziału, i życzę, aby ten się jednak udał.
« Ostatnia zmiana: 25 Lipiec, 2014, 23:52:20 wysłana przez Opowiadator »

Odp: Yu-Gi-Oh! Masters of the Games, cz. 2
« Odpowiedź #4 dnia: 23 Listopad, 2014, 23:49:52 »
0
Ja sie na tym nie znam, ale fabułowo w miare fajnie, dla mnie przynajmniej, zapro do mojej powiesci, a raczej do jej prologu :)
http://http://yugioh.pl/lore-i-fanfiction/battle-monsters-proba-druga/
Duel jest zabawny. Gdy przegrywam, cieszę się, ponieważ grałem z dobrym graczem. Gdy wygrywam, dzielę się radością ze wszystkimi :)
Im więcej raz przegrasz, tym bardziej bej będziesz szczęśliwy gdy wygrasz / Michał Chrupała

 

Podobne tematy Yu-Gi-Oh!

  Temat / Zaczęty przez Odpowiedzi Ostatnia wiadomość
40 Odpowiedzi
3044 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 16 Sierpień, 2014, 16:30:13
wysłana przez Chichotek
Duel Masters

Zaczęty przez Hiruma Offtop

5 Odpowiedzi
748 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 23 Maj, 2014, 11:04:16
wysłana przez Cloud
14 Odpowiedzi
823 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 28 Lipiec, 2014, 12:25:38
wysłana przez rockmaniak
10 Odpowiedzi
830 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 11 Kwiecień, 2015, 13:23:48
wysłana przez MateMatyk
0 Odpowiedzi
149 Wyświetleń
Ostatnia wiadomość 09 Kwiecień, 2016, 13:23:14
wysłana przez MateMatyk