Wątek: One-Shot #1 by Bard  (Przeczytany 402 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Bard

  • 66 214
One-Shot #1 by Bard
« dnia: 05 Maj, 2015, 01:03:55 »
+10
Kto skojarzy, ten skojarzy, natchnęło mnie, aby się za to zabrać, więc... Uprzedzam, że to głupie, słabe, i cholernie stare, ale cóż, nie mogłem się powstrzymać.



"Mój stary to fanatyk Yu-Gi-Oh. Pół mieszkania zaj***ne kartonikami. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżącą na ziemi metalową protkę od ukochanej The Left Leg of the Forbidden One i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu exodia w nodze.

Druga połowa mieszkania zaj***na Polskim Duelistą, Światem Yu-Gi-Oh, Super Kartą xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że przypomniałem mu o istnieniu internetu (debil kupił ołowiane protki i spadły na głowę powodując sklerozę) bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla duelistów i kręci gównoburze z innymi duelistami o najlepsze decklisty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wk***ił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu harpie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę Urojony Mistrz Polski, za naj***nie 10k postów."

"Jak jest ciepło to co weekend zapie**ala na turniej. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem g***o na obiad (pieniądze z budżetu na jedzenie idą na karty) a ojciec pie**oli o zaletach grania w te chińskie kolorowe smoki. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że opowiedział mi dużo taktyk do grania Exodią bo mózg mi lepiej pracuje.

Co sobotę budzi ze swoim znajomym Sergiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując talie, robiąc kanapki itd.

Przy jedzeniu zawsze pie**oli o Yu-Gi-Oh i za każdym razem temat schodzi w końcu na Konami, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu d**y durr niedostatecznie supporty hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Polską Wikię Yu-Gi-Oh którą sam w wolnych chwilach moderuje żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta tier zero. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i rozłożył jakiegoś pasjansa w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój razem z Duel Diskiem i siedział cały dzień otoczony kartami na środku mieszkania. Obiad też też tam zjadł. Nie pomogły nawet teksty że obświni cenno talie bo przecież ołowiane protki master race.

Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich duelistów w polsce to bym wziął i zapie**olił.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na turniej w drodze wyjątku. Super prezent k***o.

Pojechaliśmy gdzieś wp*zdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały stół i siedzimy nad woda i patrzymy na przybywających graczy, co po kolei zaczęli rozkładać pasjanse i krzyczeć jakieś kwoty. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pie**olną Duel Diskiem po głowie, że gracze słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po d***e to zaraz 'krzyczał szeptem', żebym się nie wiercił bo szeleszczę i zaraz przez przypadek z********i złym efektem swojego Alexandrite Dragona. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na karty jak w jakimś j***nym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk***ysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się sp***ział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej karty zwiędną i stechnieją.

Wspomniałem, że ojciec ma kolegę Sergio, z którym jeździ na turnieje. Kiedyś towarzyszem wypraw był hehe Tomo. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku w kamizelce NEXT. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, przychodził z żoną Bożeną na wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny Tomcio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o graniu i kartach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczeli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepsze są ritual czy synchro.

>WEŹ MNIE NIE Wk***IAJ TOMO, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ JAKIE RITUAL EFEKTY MA? CHAPS I RĘKA Uj***nA!

>k***A OPO SYNCHRO W POLSCE PO 80k DEMEJDŻA WYCIĄGAJĄ, TWÓJ RITUAL TO IM MOŻE NASKOCZYĆ

>CO TY MI O SYNCHRO pie**olISZ JAK LEDWO SKLEJKĄ POTRAFISZ GRAĆ RITUAL TO JEST KRÓL YGO JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI

No i aż się zaczeli nak***iać zapasy na dywanie w dużym pokoju a ja z matką musieliśmy ich rodzielać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona tomcia, że tomcio spadł z rowerka i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec

>I bardzo k***a dobrze

Tak go za tego synchro znienawidził.

Wspominałem też o arcywrogu mojego starego czyli Konami. Stał się on kompletną obsesją ojca i jak np. w telewizji mówią, że gdzieś był trzęsienie ziemi to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych sk***ysynach z Konami powiedzieć. Gazety nie o duelistach też przestał czytać bo miał ból d**y, że o YGO polskim ani banlistach z Konami nic się nie pisze.

Szefem nowego Konami został niejaki pan Hakuło. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskim graczom przez Konami i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie graczy gdzie występował Hukło i stary wrócił do domu z podartą koszulą bo siłą go usuwali z sali takie tam inby odpie**alał.

Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem Konami ojciec rozpoczął partyzantkę internetową polegającą na szkalowaniu Konami i Hukło na forach YGO. Napie**alał na niego jakieś głupoty typu, że Hukło był tajnym współpracownikiem Rockmaniaka albo, że go widział na ulicy jak komuś gwoździem samochód rysował itd. Za szkalowanie sądy polskie dwa tysiące polskich nowych złotych grzywny zarządziły. Nie pomogło wyzwanie sędziny na duel, bo ona to magica wyznawała.

Jak płacił to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec k***ił na przekupne sądy, Konami, Hukło i w ogóle cały świat. Z jego pie**olenia wynikało, że Konami jak jacyś masoni rządzi całym krajem, pociąga za szurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te 2000 na karty, protki i bilety na turnieje i dostawał strasznego bólu d**y, ile on by mógł np. Vanilla Beatdown decku za te 2k kupić (kilkaset kilo).

Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć własne lokum do robienia turniejów, bo jeżdżenie na cudze to wstyd i ciągle go wszyscy ograć muszo bo oszukują.

>synek na własnym turnieju to powiem "mój dom moje zasady" i c**j w dupe tym co się nie zgodzo

ale nie było go stać ani nie miał gdzie lokum postawić a hehe frajerem to on nie jest żeby komuś płacić za wynajem więc zgadał się z jakimiś duelistami z  okolicy, że kupią przyczepę kempingową na spółkę, ona będzie stała u jakiegoś jonasza, który ma dom a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe, którą ten jonasz ma i się będą tą przyczepą dzielili albo będą turnieje organizować razem.

Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle ale w któryś weekend ojciec się rozchorował i nie mógł z nimi jechać i miał o to olbrzymi ból d**y. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że match-upy dobre jak poj***ne więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na kanapie i sapał z wk***ienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że nie miał na kogo zwalić winy co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni grajo bez niego bo przecież po równo się zrzucali na przyczepę i w niedzielę wieczorem, jak te jonasze już wróciły z wyprawy, wyszedł nagle z domu.

Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz a tam nasz samochód z przyczepą xD Pytam skąd on ją wziął a on mówi, że jonaszowi zaj***ł z podjazdu przed domem bo oni go oszukali i żeby łapał z nim za lewo strone i wnosimy do mieszkania XD Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie cały duży pokój. Na szczęście przyczepa nie zmieściła się w drzwiach do klatki więc stary stwierdził, że on ją przed domem zostawi.

Za pomocą jakichś łańcuchów co były na przyczepie i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni i zadowolony chce iść wracać do mieszkania a tu nagle przyjeżdżają 2 samochody z jonaszami współwłaścicielami, którzy domyślili się gdzie ich własność może się znajdować xD Zaczęła się nieziemska inba bo jonasze drą mordy dlaczego przyczepę ukradł i że ma oddawać a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500zł się składał a nie grał w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację żeby ojciec od nich nie dostał wpie**olu bo było blisko.

Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:

-Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się przyczepy i krzyczy, że nie odda

-Jonasze krzyczą, że ma oddawać

-Jeden Razmus ma rozj***ny nos bo próbował leżącego ojca odciągnąć od przyczepy za nogę i dostał drugą nogą z kopa

-Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat bo pobił człowieka

-We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi

-Moja stara płacze i błaga ojca żeby zostawił przyczepę a policjantów żeby go nie aresztowali

-Ja smutnazaba.psd

W końcu policjanci oderwali starego od przyczepy. Ja podałem jonaszom kod do kłódki rowerowej i zabrali przyczepę, rzucając wcześniej staremu 500zł i mówiąc, że nie ma już do turniejów żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na partyjce hehe nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Razmus co dostał w mordę butem powiedział, że on się nie będzie pie**olił z łażeniem po komisariatach i ma to w d***e tylko ojca nie chce więcej widzieć.

Stary do tej pory robi z jonaszami gównoburzę na forach YGO bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta

>Flasher1

>Liczba postów: 1

>Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika Opowiadator od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały gracz! Chcą go oczernić bo zazdroszczą zwycięstw i opowiadań! Na moim forum jest zajebisty, czemu go tu oczerniacie?!

Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od przyczepy. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat to ojciec się tam wpie**alał na trollkoncie i np. pisał, ze ch*jowe decki składa i widać, że nie umie grać xD

Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał screenshoty decklist albo te swoje rozdziały fanficów to potem pisał:

>Nooooo, na to czekałem Bardzie, czekam aż pojawisz się na turnieju!

a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej jak go chwalą na forum."
« Ostatnia zmiana: 05 Maj, 2015, 01:15:53 wysłana przez Bard »

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #1 dnia: 05 Maj, 2015, 01:20:27 »
0
O rany,  jak to Mi zryło  beret xD

Kanashimi Tomo

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #2 dnia: 05 Maj, 2015, 06:34:30 »
0
KUR*A OPO, CO JA TOBIE MÓWIŁEM O TWYCH GÓWNIANYCH RYTUAŁACH! SYNCHRO CI WPIER*OLĄ TO SIĘ ZŁOŻYSZ JAK U JONASZA

Spoiler
-I like this sh*t- ;D
“Play interests me very much," said Hermann: "but I am not in the position to sacrifice the necessary in the hope of winning the superfluous.” - Alexander Pushkin

jona

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #3 dnia: 05 Maj, 2015, 08:16:10 »
0
Śmiszne xd

Razmus

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #4 dnia: 05 Maj, 2015, 09:07:07 »
0
De f*** did i just read?
Mój kanał na YT: http://bit.ly/RazmusYouTube

Numbers TCG: 112/115

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #5 dnia: 05 Maj, 2015, 09:48:51 »
+1
2 raz czytam twoje opowiadanie i 2 raz ktoś w morde dostał(bo w innym byłą podobna sytuacja) i 2 raz to był Razmus. Przypadek?
« Ostatnia zmiana: 05 Maj, 2015, 09:51:20 wysłana przez Wizard »
"Kto by nie wiedział gdzie osa ma żądło,
W dole tułowia!"

Razmus

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #6 dnia: 05 Maj, 2015, 09:54:30 »
0
2 raz czytam twoje opowiadanie i 2 raz ktoś w morde dostał(bo w innym byłą podobna sytuacja) i 2 raz to był Razmus. Przypadek?

Inspiracja ;D
Mój kanał na YT: http://bit.ly/RazmusYouTube

Numbers TCG: 112/115

Regis

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #7 dnia: 05 Maj, 2015, 10:19:44 »
+2
Najlepszy ff jaki czytałem na tym forum :D Propsuję!

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #8 dnia: 08 Maj, 2015, 22:19:21 »
0
<popcorn> rewelka XD
http://http://yugioh.pl/lore-i-fanfiction/battle-monsters-proba-druga/
Duel jest zabawny. Gdy przegrywam, cieszę się, ponieważ grałem z dobrym graczem. Gdy wygrywam, dzielę się radością ze wszystkimi :)
Im więcej raz przegrasz, tym bardziej bej będziesz szczęśliwy gdy wygrasz / Michał Chrupała

Snela

Odp: One-Shot #1 by Bard
« Odpowiedź #9 dnia: 08 Maj, 2015, 22:46:35 »
0
Coś podobnego było na kwejku tylko zamiast o graczach ygo to było odnośnie wędkarzy...  Zajebis*a interpretacja robisz sobie u mnie plusy...  ;D  ;D
Być albo nie być...