Wątek: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative  (Przeczytany 4417 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Rock

Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #50 dnia: 27 Kwiecień, 2015, 17:18:54 »
+1
na początek skomentuje stary:
troszkę szkoda, że yuto nie spełni swojego życzenia
flasher... A nie sory, flashker jako mafios z illem u boku sprawdza się super, a ty jako reżyser, mai jako dziennikarkarka też wypadacie niemrawo
jestem ciekaw, co yami'emu  nie podoba się w aktualnym świecie, czekam na rozwinięcie

i na nabór nowych poostaci, już myślę kim byłbym w twoim opowiadaniu :)

Bard

  • 65 216
Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #51 dnia: 28 Kwiecień, 2015, 19:18:19 »
0
O, jakiś komentarz, miło ;D

Co do Yuto, jego przeznaczenie i życzenie jeszcze nie są takie pewne, kto wie jak to się jeszcze potoczy?
Flasher i Illidian dostaną w końcu swoje "pięć minut", dość długie pięć minut, cieszę się że ich postaci się podobają.
Mai Valentine była postacią epizodyczną, mało ważną kochanicą Kaspara (jak zdążyliście wydedukować pewnie), a Bard-reżyser to element czysto humorystyczny, bowiem nigdy nie miałem zamiaru umieszczać siebie samego w Alternative ;d (liczyłem po prostu na to, że być może ktoś się uśmiechnie).

W razie czego, najbliższy rozdział postaram się dodać na majówce, a potem troszkę ruszyć z kopyta :D

Kanashimi Tomo

Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #52 dnia: 28 Kwiecień, 2015, 20:15:55 »
+2
Nie straciłeś formy, ale nie ma zaskoczenia. W końcu tyś je forumowy wieszcz ;D

Ogółem pierwszy "odcinek" po długiej przerwie spodobał mi się. Jedyne te uśmiercanie bohaterów, którzy mimo wszystko byli ważni dla anime jest dziwne w moim odczuciu, ale co się dziwić! To nowość! A na taką czekam i wierzę, że nie zawiodę się. Pozdrawiam ^^
“Play interests me very much," said Hermann: "but I am not in the position to sacrifice the necessary in the hope of winning the superfluous.” - Alexander Pushkin

Bard

  • 65 216
Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #53 dnia: 28 Kwiecień, 2015, 20:33:45 »
0
Ale ruch dzisiaj, o matulu ;D

Cieszę się, że się podoba. Dzięki temu mam motywację na dalsze pisanie. Co do uśmiercania, kiedyś, gdzieś napisałem, że jest to wersja "alternatywna" Yu-gi-oh! (w sumie nazwa tak wskazuje). W sumie jest to osobna historia, o osobnym gronie bohaterów z bardzo odmiennymi celami odbiegającymi od tych znanych z anime. Śmierć jakiejkolwiek kanonicznej postaci nie powinna być szokiem (chociaż uśmiercenie Yugiego aka Faraona mogło być XD). Nigdy nie powiedziałem, że opka będzie kanoniczna, wręcz przeciwnie, nagmatwam tu jeszcze bardziej. A trupy się jeszcze posypią.

Rock

Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #54 dnia: 29 Kwiecień, 2015, 06:58:35 »
0
mam ochotę powiedzieć tobie "strzel spoilera" ale strach przed flashkerem i iladianem jest silniejszy ;D

Bard

  • 65 216
Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #55 dnia: 30 Kwiecień, 2015, 22:14:00 »
+6
Rozdział XVIII: Christian



Christian po zakończeniu, a raczej (jak wiadomo) przegranej w turnieju Duelist Kingdom, musiał powrócić do domu. Dwadzieścia cztery godziny przed rozpoczęciem się Battle City otworzył drzwi do swojego pokoju tak, jak robił to przez kilka ostatnich dni. Jego myśli wciąż i wciąż krążyły tylko wokół jednego. Rozejrzał się po swoim pokoju w poszukiwaniu jednego z zepsutych Duel Disków. Pomieszczenie było niezwykle małe, stało tu tylko łóżko, stolik nocny z laptopem, szafa na ubrania oraz kupa rupieci leżąca bezpośrednio na ziemi tak, że nie widać było właściwie ani posadzki, ani żadnego dywanu. Pośród metalowych części dało rozróżnić się popsute telewizory, masę kabli, ale i bardziej zaawansowanych technicznie elementów elektronicznych. Płytki z mikroprocesorami i tym podobne rzeczy były potrzebne mieszkańcowi tego domu do tworzenia nowych rodzajów dysków do pojedynków. Wyciągnął jeden z tych sprawnych przyjmujący postać naramiennika. Założył go na prawy bark i kilkukrotnie potrząsnął ręką. Długa tacka wysunęła się wzdłuż kończyny ukazując miejsce na karty, talię i całą resztę potrzebnych rzeczy. Większość zaimplementowana była dzięki rozbiórce innych wersji, więc ostatecznie się to nie opłacało. Ale ten chłopak miał takie hobby. Właśnie. Miał.
Wszystko, łącznie z hobby, stracił kilka lat temu. Niestety, obwiniał się o to, iż puścił swoich rodziców na nocną imprezę. Ba, on wtedy nalegał, aby pojechali. Zwiedziony chęcią wolnej chaty, grania i majsterkowania przez całą noc pożegnał się z nimi mówiąc coś w stylu "Przecież ze mną wszystko będzie dobrze!". Problem polegał na tym, że z potańcówki już nie wrócili. Gorzej, oni nawet na nią nie dojechali. Wypadek samochodowy zabił obydwu, a Christian pozostawiony został sam sobie. Stracił wszystko. Rodzinę, bezpieczeństwo, hobby. Bo jak miał się cieszyć każdym kolejnym dniem po takiej tragedii? Coś w nim pękło, a stało się to podczas pogrzebu. Odbyły się dwa jednocześnie. Okazało się, iż wypadek spowodował ojciec niejakiego Yuto z sąsiedztwa. Jego rodzina również zginęła. Od tamtego czasu chłopak maniakalnie zaczął myśleć o "sprawcy", ale jeszcze bardziej o jego potomku. Bardzo szybko z miłego, grzecznego chłopca Christian zaczął przeradzać się w mściwego i bezwzględnego drania. Nigdy jednak nie wyjawił prawdziwych intencji swemu celowi. A był temu bliski podczas szkolnego finału w Duel Monsters, który wygrał przeciwnik, zdobywając jednocześnie swoją nową, atutową kartę od przeciwnika. Nienawiść buzowała w nim tak mocno, że prawie krzyknął na głos "Zniszczę wszystko co kochasz". Całe szczęście dla niego, zdołał się wtedy opanować. Od wtedy jednak postanowił, że dowie się o każdym marzeniu Yuto, o każdym jego planie, o każdym sukcesie. Wszystko po to, aby go zniszczyć.
Nie inaczej było w Duelist Kingdom, do którego wyruszył dzięki pomocy dwóch  (wtedy jeszcze przyjaznych) zamaskowanych typów. Flasher i Illidan załatwili sami go odnaleźli, jakby wyczuwając złe intencje. Chcieli tylko, aby przed zniszczeniem marzeń Yuto, Christian wykonał dla nich jeszcze jedno małe zadanie. Miał odnaleźć niejakiego Yamiego, który był dla tej dwójki niezwykle ważny. Niestety, pech chciał, że młodziak odpadł po pierwszym pojedynku z niejakim Razmusem Sunstriderem. Przegranego próbowano zabić za pomocą bomby umieszczonej w jego telefonie.
-Już mi nie jest potrzebna ich pomoc- sapnął Christian dopinając naramiennik do końca i wychodząc ze swojego pokoju. Miał przygotowane coś specjalnie dla swego celu. Założył buty i zarzucił kurtkę, gotowy do wyjścia z domu. Otworzył drzwi i w ułamku sekundy został zaskoczony. Stał przed nim ubrany w czarny płaszcz i maskę... Illidan. Między oczy chłopaka wycelowany był teraz najprawdziwszy pistolet. W okolicy słychać było tylko strzał...


*


Yuto, Kaspar, Shiryu i Razmus stali naprzeciwko wejścia do Battle City. Wbrew pozorom, nie było ono podobne do tego, do czego przyzwyczaił ludzi przepych Korporacji Kaiby. Zwykła bramka z recepcją oraz dość wielką tabliczką nad ich głowami. Głosiła ona zasady turnieju.

1. Każdy zaproszony uczestnik Battle City dostaje przy wejściu jedną z dziewięciu części Milenijnej Układanki.
2. Każdy, kto posiada przynajmniej jeden Milenijny Przedmiot, może dołączyć do Turnieju.
3. Uczestnicy stają przeciw sobie w pojedynkach w Grze Cieni.
4. W każdym pojedynku uczestnicy zakładają się vabank o wszystkie swoje Milenijne Przedmioty.
4. Po wejściu na teren Battle City uczestnik staje się pełnoprawnym graczem do samego końca turnieju, nawet jeśli wyjdzie poza teren wydarzenia.
5. Turniej kończy się wraz ze śmiercią wszystkich uczestników bądź zebraniem przez kogoś wszystkich części Milenijnej Układanki i/lub wszystkich innych Milenijnych Przedmiotów.

Gdy już wszyscy uważnie przeczytali co regulamin miał im do przekazania, spuścili głowy. Nie odzywali się kilka minut, każdy zastanawiając się o czymś innym.
Głowę Kaspara zaprzątała myśl, czy spotka tu swojego brata. Prawdopodobnie turniej został zorganizowany, aby zebrać wszystkie Milenijne Przedmioty w jednym miejscu, więc kto wie, czy Yami nie maczał w tym palców. Zebranie kompletu mogło mu pomóc w tym dziwnym, tajemniczym planie. Yorishiro zastanawiał się skąd Kaiba wziął pomysł na takie przedsięwzięcie. Shiryu znając naturę biznesmenów wiedział, że Seto tak po prostu nie zainwestowałby w coś tak absurdalnego. Ktoś musiał mu pomóc. Sunstrider myślał o tym gdzie właściwie znajduje się teraz Rafael i czy nie przybędzie tu zniszczyć Mileniów. Yuto miał tylko skrytą nadzieję. Nadzieję, że wejdzie do turnieju razem z tą trójką. Nie chciał być tam sam, a liczył na to, że jeszcze uda mu się spełnić swoje marzenie. Marzenie, o przywróceniu rodziny do życia.
-Wchodzę w to- rzucił krótko mijając bramkę i kładąc na blacie przy małym okienku swoje zaproszenie- A Wy?- zwrócił się do towarzyszy.
-Po głębszym zastanowieniu- odrzekł Shiryu po krótkiej chwili ciszy- Kto wie, do czego mogą nam się przydać Milenijne Przedmioty, więc warto spróbować.
-A nawet jeśli nie mają się przydać- Razmus ruszył tuż za nim- to wolę, aby nie wpadły w niepowołane ręce.
-Takie jak na przykład mojego brata?- spytał wesoły blondasek, któremu wracał humor- Oczywiście, zagram razem z wami.
Po kilkunastu minutach formalności (dość ułomnych, wystarczyło użycie zaproszeń na czytniku kodów, który wyświetlił im szyfry do skrytek) ruszyli wprost we wskazane miejsce - do sejfów. Stały na środku placu, przy granicy miasta, a było ich dziewięć. Pięć z nich było już otwarte i puste. Pozostałe, czekały na właścicieli. W milczeniu wszyscy otworzyli swoje skrytki i wydobyli małe, złote elementy. Jak się domyślili, były to fragmenty Milenijnej Układanki.
-Aż dziwne, że tak po prostu nam to dali, nie sądzicie?- spytał Yorishiro wkładając swoją część do wewnętrznej, zapinanej kieszeni letniej kurtki.
Poczuli dziwny przypływ energii. W ciałach rozległo się ciepło, a na przedramionach pojawiły się złote Duel Diski.
-Chyba się już zaczęło- szepnął Razmus obserwując licznik swoich punktów życia wskazujący 8000.


*


Illidan złapał się za lewą pierś i zrobił krok w tył. Następnie poczuł uderzenie w twarz i stratę maski. Pistolet został mu wytrącony z ręki. Dosłownie sekundę wcześniej, Christian wystrzelił ze swojej własnej broni zamontowanej w Duel Disku.
-Cholera- szepnął niewzruszony chłopak- przez ciebie tracę amunicję, wiesz jak ciężko było ją zdobyć?
Minął postrzelonego zamykając za sobą drzwi. Najzwyczajniej w świecie chciał sobie stąd pójść.
-Stój- powiedział stanowczo Illidan łapiąc odchodzącego za rękę. Ten zaskoczony, nagle się przeraził. Zdołał tylko wysapać krótkie "Ży-żyjesz?". Zamaskowany na czarno mężczyzna zaśmiał się tylko krótko zrzucając z głowy kaptur i odsłaniając twarz. Rozpuścił swoje krwistoczerwone, długie włosy i spojrzał poważnie na trzymanego.
-Myślisz, że tak łatwo zabić Władcę Krainy Cieni?


*


Kaiba siedział w swoim fotelu za biurkiem, podpierając twarz rękoma o blat stołu. Przyglądał się uważnie i spokojnie swojej części Milenijnej Układanki leżącej przed nim. Był zdecydowanie zbyt spokojny jak na osobę, która ma przyłożoną do głowy broń palną. Flasher w swoim białym płaszczu siedział na wielkim oparciu i celował w inwestora. Kilka kroków dalej, pod ścianą stał lekko podenerwowany Rafael. Wszyscy znajdowali się w biurze Kaiby, w wieżowcu stojącym wewnątrz Battle City.
-Rafael, możesz ruszać- rozkazał Flasher stłumionym przez maskę głosem.
Gdy młodzik kiwnął głową i znikł używając Milenijnych Nagolennic, Seto odezwał się.
-Mógłbyś zabrać to z mojej głowy? Ciężko mi się pracuje.
-Przecież wiesz, że nie mogę pozwolić, abyś mi uciekł- zaśmiał się rozmówca bawiąc się spustem pistoletu- Teraz, kiedy nie ma tu Grammera, mogę Ci powiedzieć kim tak właściwie jesteś. Otóż jesteś bydłem, które stawi się do walki z Yamim, gdy ten tylko pojawi się w Battle City.
-Kiedyś Pegasus kazał mi go pokonać, a zostałem zniszczony przez jego brata, pasuję.
-Ajś, Seto, nie bądź taki! Wiem, że tego nie zrozumiesz, ale Yami potrzebuje energii! Paliwa! Im więcej ma Milenijnych Przedmiotów, tym więcej musi wysyłać ludzi do Krainy Cieni. A tylko Ci, którzy coś w życiu osiągnęli są coś warci. Mistrzowie wszelakich dziedzin, biznesmeni, politycy... Nasz Pan podróżował w czasie poszukując właśnie takich ludzi!
-Nie rozumiem tego bełkotu, liczyłem tylko na zysk, więc...- Seto był już zbity z tropu- Jesteście jakąś sektą?
-Chłopcze, tu chodzi tylko o właściwy porządek świata. Teraz, kiedy Yami jest w szale musimy tylko dostarczyć mu wszystkie Milenia i jak najwięcej energii w postaci ofiar!
Nagle rozległ się dzwonek telefonu. Flasher spokojnie odebrał go, nie zdejmując palca ze spustu.
-Tak, Ill?
-Oddałem dziewiąty fragment Christianowi. Znowu zgodził się nam pomóc.
-Więcej bydła! Słyszałeś Seto?! Mamy jeszcze więcej bydła!


*


Cała czwórka rozdzieliła się. Shiryu i Kaspar poszli w swoją stronę, a Yuto i Razmus w swoją. Krążyli między pustymi budynkami po pustych ulicach pustego Battle City. Pustka, pustka i jeszcze raz pustka.
-Spodziewałem się większej ilości uczestników- rzekł z przekąsem Razmus.
-Oprócz naszej czwórki jest tu jeszcze piątka innych osób- odpowiedział Yuto po krótkim zastanowieniu- Ale zawsze może dołączyć ktoś inny, kto również ma Milenijne Przedmioty.
Sunstrider przytaknął, po czym znieruchomiał. Usłyszał pewien znajomy dźwięk. Zdawało się, że towarzysz tego nie słyszy.
-Posłuchaj... Rozdzielmy się- powiedział do przyjaciela- Tak w życiu nikogo nie znajdziemy. Ja pójdę tam!- dodał szybko i ruszył w stronę znajomego dźwięku zostawiając w tyle sojusznika.
Warkot silnika stał się jeszcze głośniejszy, gdy Razmus wbiegł na mały placyk. Szybko zauważył to, co spodziewał się zauważyć. Duel Runner, z jego czasów. Ba, nie tylko z jego czasów. To był prawdziwy motor Sunstridera. Bez zastanowienia wsiadł na niego i już chciał ruszyć... Gdy nagle zobaczył kogoś wychodzącego zza rogu budynku.
-Ja Cię znam...
-Christian- odpowiedział z pokerową twarzą chłopak z dziwnym naramiennikiem- To Ty mnie kiedyś wyeliminowałeś z Duelist Kingdom, nie? Zresztą, nie ważne, chcesz ten motor?
-Jest mój!- zawołał Razmus, trochę niczym dziecko, które znalazło swoją zgubioną zabawkę u innego dzieciaka.
-Jasne, jasne- Christian uniósł dłoń wskazując kluczyk oraz drugą ręką wskazując blokadę na kole- Moja cena jest prosta. Chcę Twojej części Milenijnej Układanki.
-W porządku- odpowiedział Razmus uśmiechając się pod nosem, po czym dodał ciszej, podnosząc swój fragment, gotowy już go oddać- Dobrze wiem, że Duel Runner zrobi więcej niż ten badziew.
Wymiana nastąpiła dosyć szybko. "Dealer" ruszył w swoją stronę porównując oba fragmenty Milenijnej Układanki. Razmus za to zdjął blokadę i podniecony zaczął uderzać szybko palcami w panel kontrolny Duel Runnera. Podczas ponownego nadawania ustawień zastanawiał się skąd chłopak to zdobył. Jeździec trochę zignorował ten szczegół, bowiem i tak miał możliwość obejrzenia nagrań z przedniej, ukrytej kamery. Odpalił je na małym wyświetlaczu.
Zobaczył ciemność. Nagle mały snopek światła. Zaczął się powiększać pokazując dwie sylwetki. Jeden z nich to Christian, drugi koleś był nieznajomy. Charakteryzował się długimi, czerwonymi włosami. Mówili coś, jednak kamera nie wyłapywała nigdy dźwięku. Nieznany wręczył do ręki chłopaka coś złotego, a następnie znikli z pola widzenia. Prawdopodobnie wsiedli na motor. Potem rozbłysło jakieś światło i kamera wskazywała budynki Battle City. Czerwono-włosy gdzieś sobie poszedł, a Christian zaczął gdzieś jechać.
-Czyli jeden z nich potrafi przenosić się w czasie- zauważył Razmus- Mój motor przecież został w moich czasach...


*


Yuto gonił Razmusa, jednak stracił go z pola widzenia w gąszczu wysokich i gęsto poustawianych budynków miasta. Stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewał. Wbiegając za róg wpadł na kogoś. Odbił się od tej osoby, ale szybko podniósł z ziemi.
-Christian?!- krzyknął zdziwiony.
Chłopak milczał. Z zaciśniętymi zębami obserwował swojego kolegę ze szkoły. Yuto nie znając intencji "rozmówcy" podszedł bliżej. Dostał okutą w metal pięścią w twarz, po czym cofnął się kilka kroków.
-Zabiję Cię, Yuto- szepnął Christian- Walcz ze mną.
-Dlacze...
Nie zdążył dokończyć, bowiem powietrze zgęstniało, a energia wokół nich stała się bardzo wyczuwalna. Walka już się zaczęła.
-Przywołuję Star Seraph Scepter!- obok napastnika zmaterializowała się mała kulka z kolcami, przyglądająca się otoczeniu, a następnie do ręki został dodany Star Seraph Sovereignty- zakrywam jedną kartę!- przed nim pojawiła się duża, lśniąca, złota tarcza symbolizująca "seta".
Yuto, czy chciał, czy nie chciał, musiał stanąć do walki. Dopiero teraz dobrał swoje początkowe karty. Większość z nich było po prostu do niczego. Podczas wolnego czasu razem z trójką nowych przyjaciół udało mu się zebrać nową talię, jednak nie był kompletnie w niej obegrany.
-Wystawiam Red-Eyes Wyvern!
Stało się coś niespodziewanego. Yuto poczuł jak pojawia mu się coś na plecach i lewej dłoni. Zerknął za siebie. Czarne skrzydła zatrzepotały, a pazury na ręce stały się ostre niczym brzytwa. Było to naprawdę dziwne uczucie. Yuto wywnioskował, że pojedynki będą wymagać teraz o wiele więcej myślenia, ale i zręczności.
-Banuję go i wstawiam Red-Eyes Darkness Metal Dragon!- zawołał, a zarówno skrzydła jak i szpony nabrały charakterystycznego, metalowego blasku- Tutaj liczy się tylko siła...
Ruszył przed siebie i wzbił w powietrze dzięki potężnym skrzydłom. Zaskoczony Christian zrobił kilka kroków do przodu, ale pazury przeciwnika szarżującego z góry z łatwością zniszczyły jego potwora i drasnęły po twarzy. Bezbronny chłopak wykonał kilka kroków w tył, a w tym czasie atakujący przeszedł do defensywy wystawiając dwie "tarcze".


Yuto: 8000
M: Red-Eyes Darkness Metal Dragon
S/T: 2

Christian: 7000
S/T: 1


Poszkodowany wbiegł w jedną z ciaśniejszych uliczek, uciekając przed latającym przeciwnikiem. Szybko obok niego pojawił się kolejny Star Seraph Scepter. Dołączył do niego Star Seraph Sovereignty. Przed Christianem zmaterializował się tron, przez który z łatwością przeskoczył i się za nim schował unikając tym samym kolejnej szarży. Yuto przeleciał nad oparciem i uderzył z hukiem w brukowaną jezdnię. Podniósł się i spojrzał na przeciwnika szykując kolejną szarżę. Uderzył niestety z olbrzymim impetem w drugi już, taki sam tron.
-Cho... lera...- wysapał Yuto upadając na plecy- Dla... czego?
-Twój ojciec- Christian pochylił się nad Yuto- Doprowadził do śmierci mojej rodziny. Teraz Ty za to zapłacisz. XYZ Summon!- cofnął się szybko i przyzwał Tellarknight Ptolemaeus w pozycji obrony. Światło otoczyło go przyjmując formę zbroi. Jeden z efektów materiałów zniszczył tarczę oponenta, druga potraktowana została klasycznym Mystical Space Typhoon. Wyposażony tylko w smocze skrzydła zaczął uciekać. Zrozumiał, że szarża była błędem.
-Zniszczę WSZYSTKO co kochasz, Yuto! Wszystko!- krzyknął za nim Christian i rzucił się w pościg zmieniając się w Cyber Dragon Nova, a następnie w Cyber Dragon Infinity. Po chwili już obaj lecieli nad budynkami miasta wyposażeni w olbrzymie skrzydła- Wszystko!- krzyczał dalej- Zacznę od tej głupiej karcianki!
Nagle został użyty efekt Infinity. Smok Yuto został dołączony do niego jako materiał, a sam chłopak z czystym "polem" zaczął spadać z olbrzymiej wysokości. Towarzyszył temu jego ogromny krzyk.
-Nie pozwolę Ci tak szybko umrzeć! Instant Fusion!
Chris nagle w dłoniach posiadł trójząb od Elder Entity Norden, dzięki czemu przywołał z cmentarza dodatkowego Star Seraph Scepter. Szarżował na spadającego i zaatakował wszystkim czym się dało. Najpierw wystrzelił z małego satelity. Cel oberwał w ramię, jednocześnie odbijając się bardziej w stronę jakiegoś budynku. Został również uderzony skrzydłem i przybity do dachu nie mogąc uciec. Do ekwipunku dołączył szybko Evilswarm Ouroboros w postaci dodatkowej ręki zakończonej smoczym pyskiem. Widać już było, kto wygra tą walkę. Yuto czuł się bezsilny leżąc przygnieciony ciężarem potwora. Potwora, bo inaczej nie mógł już nazwać człowieka, którego znał ze swojej szkoły. Ledwo zdołał spojrzeć na swój licznik życia. Trzy i pół tysiąca. Zero szans. Przymknął oczy. Poczuł jeszcze kilkanaście uderzeń na całym swoim ciele. Pomału tracił zmysły, a wyostrzały mu się inne. Już nic nie widział, ale czuł zapach i smak krwi w swoich ustach. Już nie czuł bólu, ale słyszał uderzenia i... warkot silnika? Ledwo zdołał otworzyć oczy i spojrzeć w stronę, z której wywodził się dźwięk. Tam, niczym po rampach, skakał po dachach Razmus jadąc na swoim Duel Runnerze. Najciekawsze jednak było to, co się unosiło za nim. Był to Hot Red Dragon Archfiend.


*********

Coś czuję, że dzisiejszy rozdział wypadł dość blado, ale być może to tylko moje odczucie. Dajcie znać czy wszystko w porządku i jak się podobało. Życzę miłego dnia/miłej nocy.







Rock

Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #56 dnia: 30 Kwiecień, 2015, 22:18:12 »
0
przeczytałem zaledwie POCZĄTEK, a już się wkręciłem

Rock

Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #57 dnia: 01 Maj, 2015, 15:42:19 »
0
OOOOODJJJJJAAAAAAAAAZZZZZZZZZZD!!!!!!!!!!!
Jak dla mnie, to najlepszy rozdział jaki czytałemmm!!!
CZEKAM NA WIĘCEJ!!!

Bard

  • 65 216
Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #58 dnia: 08 Lipiec, 2015, 14:33:35 »
+3
Rozdział XIX: Battle City?


Shiryu i Kaspar po rozdzieleniu się z resztą drużyny ruszyli w swoją stronę. Mijali kolejne, spokojne i ciche ulice. Zdecydowanie zbyt spokojne i zbyt ciche. Krocząc w milczeniu po brudnym chodniku czuli narastający niepokój. Budynki w tej części Battle City były zdecydowanie mniej schludne od wieżowców dotykających nieba kilka przecznic dalej. Spośród niektórych z nich dało wyróżnić się stary ratusz, dworzec kolejowy (tory prawdopodobnie znajdowały się za blokiem) i kilka pustych martketów.
-Coś mi tu nie pasuje- powiedział Shiryu przerywając niezręczną ciszę.
-Hmm?- z zamyśleń wyrwał się blondyn.
-Cały ten turniej jest jakąś przykrywką. Dziewięciu zawodników? Tylko?
-Elitarny turniej, nie? Tylko faktycznie, chyba wiem o co Ci chodzi.
-Właśnie- westchnął Shiryu zaglądając przez szybę do wnętrza sklepu- Po co dla takiej ilości osób wynajmować całe miasto? Nie ma nawet kamer, telewizji, która miałaby transmitować pojedynki i przynieść zyski. Jak Kaiba się na to zgodził?
-Hmm, i jak pogonił stąd ludzi?
Kaspar nie czekał na odpowiedź, tylko rozbił łokciem szkło blokujące drogę do półek sklepowych. Przekroczył ostrożnie stworzone przez siebie "wrota" i spojrzał porozumiewawczo na przyjaciela, który lekko zniesmaczony wzruszył ramionami i wszedł za nim. Poszli w stronę działu spożywczego zgodnie stwierdzając, że są głodni. Gdy otworzyli sobie po paczce wafli ryżowych, blondyn kontynuował rozmyślania.
-Nie sądzisz, że miasto może ulec zniszczeniu podczas pojedynków?
-Brałem pod uwagę taką możliwość- Shiryu przełknął kilka kęsów skrzywiając się lekko- Wolę jakieś bardziej wyraziste- odwrócił się by poszukać jakiegoś lepszego smaku (na przykład takie z posypką paprykową) i powrócił do tematu- Dzięki Milenijnym Przedmiotom wszystko jest możliwe. Pamiętasz co ostatnio zrobił Yami? Zmieniał się w potwory.
-Myślę, że...- urwał w odpowiedzi, ale pod naporem wzroku przyjaciela postanowił dokończyć- On chyba dalej jest w tej formie, nie jestem pewien, ale wyglądał tak... Nie umiem tego nazwać.
-Dziko? Faktycznie, już nawet nie chodzi o te zdeformowane części ciała, ale o jego zachowanie.
Milczeli chwilę zajadając się waflami. Szybko stwierdzili, że pić również im się chce, więc spełnili swoje zachcianki bezczelnie dobywając najdroższych napojów. W końcu i tak nie muszą płacić, a dlaczego ma się zmarnować?
-Kaspar, co wiesz o Milenijnych Przedmiotach? To chyba one są celem tego turnieju- spytał Shiryu po dłuższej chwili konsternacji.
-Milenijne Karwasze widziałeś, od Pegasusa Yami zdobył Oko- zaczął wyliczać blondyn- Układanka jest podzielona między zawodników. Różdżka i Naszyjnik należą do pewnych znajomych z Egiptu...
-Z Egiptu?
-To stamtąd pochodzą wszystkie przedmioty. Ich ilość jest dość trudna do określenia. Kiedy przybyłem do tych czasów z bratem, to jakiś czas przebywałem u rodziny Ishtarów, Strażników Grobowca Faraona. Faraon sryliard lat temu zaklął swoją duszę w tych przedmiotach. Nie wiadomo, czy we wszystkich. Przestudiowałem w tajemnicy trochę zapisków, oficjalna liczba Mileniów to siedem, ale mowa o dziewięciu, a czasami o jedenastu. Wynika to z tego że Karwasze i Nagolennice można czasami brać pod uwagę podwójnie.
-Dużo wiesz- podsumował Shiryu i zaczął układać sobie wszystko w głowie- Karwasze i Oko ma Yami, Ishatorowie Różdżkę i Naszyjnik. Układanka jest tutaj... Co z resztą?
-Nie mam pojęcia gdzie mogą być Nagolennice, albo Pierścień. A Waga i Klucz należały do pewnego Strażnika...


*


Shadi, ciemnoskóry Strażnik kichnął otrząsając się z kurzu jaki zastał w magazynie. Kto wie, może ktoś go właśnie teraz wspominał? Ciężko było mu o tym myśleć. Poprawił swoją biało-czerwoną (bo poplamioną własną krwią) szatę i zamknął za sobą ciężkie, metalowe drzwi. Przekręcił kluczykiem i schował się w cieniu pomiędzy jakimiś pudłami. Słyszał dość powolne, ciężkie kroki. Stawały się coraz głośniejsze i narastały. Obcokrajowiec w dłoni ściskał Milenijną Wagę, przygotowując jakieś zaklęcie, co dało się wywnioskować z narastającego światła. Nagle zgasło, gdyż mężczyzna wzdrygnął się gdy usłyszał głos.
-Taaatuuusiuuuu!- ironiczny, męski głos zza drzwi. Kroki minęły je i ucichły. Shadi podniósł się z ziemi i z przerażeniem przekręcił zamek, by po cichu wyjść. Niestety, oberwał otwierającymi się bardzo szybko ciężkimi drzwiami i poleciał metr do tyłu w jakieś pudła. Waga wypadła mu z rąk. W ciemnościach pokoju dało się zauważyć stojącą, białą postać celującą rewolwerem w głowę leżącego.
-F... Flasher... Nie...- wykrztusił z siebie Strażnik.
-Oj, tatusiu!- zaśmiał się mężczyzna i podniósł Milenijny Klucz pokazując go niczym trofeum- Widzisz z jaką łatwością Ci to odebrałem?- po czym dodał nieco bardziej groźnie, przeładowując broń- A teraz dawaj Wagę.
-Nie nazywaj mnie tak- pokręciła głową ofiara.
-Przecież to ty przyzwałeś nas z Krainy Cieni! Pamiętasz tą bajkę o Wybrańcach? To zabawne, że ja miałem dołączyć do jednego, a Illidan do drugiego. Przeznaczenie, walka dobra ze złem, bzdury!- zaśmiał się- Ten "dobry" Wybraniec jeszcze się nie ujawnił, więc dlaczego nie mogę przejść na stronę zła i pomóc Yamiemu, hę?
-Mimo że jesteś potworem, to jesteś bardziej ludzki niż większość ludzi- parsknął mu w twarz Shadi, mimo że wiedział co zaraz nastąpi- Tylko ludzie potrafią być takimi szumowinami, walczącymi tylko o swoje racje.
-Ja? Ludzki?
Rozległ się śmiech Flashera, nagle urwany. Strzał. Głowa Shadiego opadła mu na ramię, a uścisk z Milenijnej Wagi zelżał. Zwycięzca ukląkł przy trupie i zabrał łup.
-Ja...? Ludzki...?- powtórzył i spojrzał na jakieś zbite lustro leżące w magazynie biurowca Kaiby. Zrzucił biały kaptur i obejrzał dokładnie swoją maskę w tym samym kolorze. W oczodołach widać było tylko błękitne oczy. Niestety, tylko on wiedział, że poza źrenicami, pod spodem nie ma nic, co można by było obejrzeć bez odruchu współczucia bądź odrazy.


*


Illidan zajął miejsce Flashera na oparciu fotelu Kaiby. Młody biznesmen dalej musiał "czekać na swoją kolej", jak to nazwali oprawcy. Drzwi nagle otworzyły się i wkroczyła zakapturzona, biała postać.
-Mam już Wagę- powiedział Flasher i rzucił ją prosto w ręce towarzysza.
-Nie sądziłem, że tak łatwo da się przyzwać i zabić- Illidan przyjrzał się mechanizmowi działania Wagi- Równowaga... Jak to dobrze, że w tej erze nie została zachowana. Wiesz coś o Yamim?- zmienił temat.
-Chyba wyczuł nagromadzenie Milenijnych Przedmiotów. Czuję, że zmierza do miasta. Myślę, że Battle City długo nie potrwa.


*


Razmus wylądował na dachu swoim Duel Runnerem kilkanaście metrów od pokonanego Yuto i zwycięzkiego Christiana. Ten, niewiele myśląc, zabrał kawałek Milenijnej Układanki i zaczął uciekać. Uśmiechnął się do siebie w duchu, bowiem miał już trzy. Całe uzbrojenie uciekającego wycelowane zostało w goniący go motocykl. Sunstrider krzyknął coś ciężko zrozumiałego, a Hot Red Dragon Archfiend unoszący się za jego plecami wystrzelił ogniste pociski z olbrzymiej łapy używając swojego efektu. Dzięki temu cały arsenał Christiana został zniszczony w ciągu kilku sekund. Następnie smok zaszarżował przed kierowcę i uderzył z całej siły w uciekającego, a licznik życia ofiary spadł z siedmu do czterech tysięcy. Jeździec przyśpieszył i znajdował się już tuż obok ściganego. Ten dał się pochwycić za kołnierz i porwany przez Razmusa wisiał w powietrzu obok sunącego Runnera. Z trudem złapał się oburącz dłoni oprawcy, gdy nagle poczuł, że zjeżdżają pionowo po ścianie budynku. Władował się za kierowcę trzymając się go mocno. Zaczęła się ogólna szarpanina, w której gdzieś zniknął smok, a napęd zaczął przestać działać.
-Rozbijemy się!- wrzasnął ten z tyłu i wyciągnął swoje trzy kawałki Układanki wpatrując się w nie tak, jakby miały go uratować.
-Daj to!- krzyknął Sunstrider nie zwracając uwagi na rychły kontakt z ziemią.
-Nie!
-Daj!- puścił kierownicę i wyrwał mu dobytek, po czym rzucił gdzieś za siebie, po czym szepnął- Obyś to znalazł Yuto...
-Dlaczego...?- zdziwił się Christian.
Razmus zaczął uderzać w przyciski na panelu kontrolnym obok wskaźników prędkości.
-Wiesz chociaż co robisz?
-Jak dobrze pamiętam to... Ten Duel Runner, jakby to powiedzieć...- gdy już brakowało sekundy do zderzenia, nacisnął jakiś przycisk i dokończył- Jest wehikułem czasu.


*


Yuto zbiegł po klatce schodowej budynku, na którym dopiero co się znajdował. Ruszył mniej więcej w stronę w którą pojechali walczący. Rany zaskakująco szybko się goiły. W pewnym momencie z chodnika podniósł trzy złote kawałki Milenijnej Układanki. Rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu chociażby rozbitego motocyklu. Nie znalazł go. Nie usłyszał ani uderzenia, ani zatrzymania się silnika. Słyszał tylko świst, po którym dźwięk silnika zamilkł. Wyciągnął z kieszeni telefon i wybrał numer.
-Shiryu? Tutaj Yuto- powiedział z bólem, bowiem poruszające się płuca naciskały na lekko pokiereszowane żebra- Mamy problem.
-My też- odpowiedział głos ze słuchawki- Przybyli jacyś... Przeciwnicy.


*


Shiryu opuścił telefon i obserwował nadchodzących. Dwie zakapturzone postacie stanęły naprzeciw im wyraźnie gotowi do walki. Bardzo ze sobą kontrastowali.
-Illidan, Pomocnik Wybrańca Ciemności - zawołał ten w czarnym.
-Flasher, Pomocnik Wybrańca... A zresztą- zarechotał poprawiając swoją białą maskę.
Yorishiro uważnie obserwował obu, w końcu odważył się zadać kilka pytań.
-Macie coś wspólnego z tym turniejem, prawda? I mówiąc Wybraniec Ciemności, macie na myśli Yamiego? Zaraz, czy Ty...
Kaspar również to zauważył. Dokończył za przyjaciela.
-...Ty byłeś komentatorem w Duelist Kingdom!
Mężczyzna w białej masce kiwnął głową, chichocząc. Co ciekawe, drugi facet, mimo prawie identycznego ubioru (różniącego się tylko kolorem) maski nie posiadał. Twarz starał się ukryć jak najbardziej wewnątrz kaptura, na co pozwalał cień. Tylko pojedyncze kosmyki długich, czerwonych włosów zwisały mu na tors i nie dały się ujarzmić. Właśnie Illidan odezwał się następny.
-Tak, Yamiego. Cały Turniej jest tylko jednym wielkim rytuałem mającym przebudzić w nim... coś.
Czerwonowłosy zdjął z pleców kruczoczarny Duel Disk i założył na przedramię.
-Musimy tylko zebrać wszystkie Milenijne Przedmioty w jednym miejscu. To proste. Wystarczy, że do Turnieju wstąpi każdy, kto ma choć jeden z nich. Wystarczy kilka legalnych pojedynków, aż Yami dostanie to, czego potrzebuje.
Kaspar wystąpił krok do przodu wystawiając dłoń z kawałkiem Milenijnej Układanki.
-Czyli wystarczy, że zdobędziemy komplet jako pierwsi?- po tych słowach również założył dysk do pojedynku.
-Taa, powiedzmy- Illidan wydobył taki sam kawałek, ale leżał on na jednym z naczynek Wagi- niestety, jak widzisz, masz jeden przedmiot mniej, więc nie możesz zawalczyć też o Milenijną Wagę.
Gdyby nie kaptur, pewnie dałoby się dostrzec jego szyderczy uśmiech. Jednak nagle Shiryu wydobył również swoją część i położył do ręki Kaspara.
-Tego się spodziewałem- zachichotał Illidan, a zarówno Flasher jak i Shirazaki wycofali się kilka kroków w swoje strony, by nie przeszkadzać pojedynkującym.


*


Liczniki wskazały po 8000 punktów życia, a stawka: trzy części Milenijnej Układanki oraz Milenijna Waga, czekała na zwycięzcę tworząc teraz sztuczny wymiar Krainy Cieni. Standardowo, rany zadawane przez potwory (jak i same monstra) były na czas trwania pojedynku realne. Pierwszą turę rozpoczął Kaspar, zakrywając potwora oraz jedną kartę w polu pułapek i magii.
-Pozwól Illidanie, że pokażę Ci kilka moich zdolności. Twój ruch.
Stało się coś niespodziewanego. Zaraz po tym jak (dosłownie) czarny charakter dobrał kartę w fazie dobierania, jego przeciwnik odsłonił zakrytą pułapkę.
-Mind Crush!- zawołał zadowolony blondyn, a wszyscy zostali zaskoczeni- Infernoid Onuncu, prawda?
Zapadła cisza. Przeciwnik zgodnie z zasadami zrzucił Infernoida na cmentarz. Bez słowa. Ruch ten był bardzo dziwny. Skąd Kaspar wiedział, że akurat ta karta będzie się znajdować na ręce oponenta?
-Dla Twojej wiadomości, nie mam Milenijnego Oka- wytłumaczył się- Mam po prostu dar. A teraz graj.
Illidan bez słowa kontynuował swoją turę.
-Wystawiam Glow-Up Bulb, a następnie Monster Gate!
Potwór wylądował na cmentarzu, razem z kilkoma zaklęciami, pułapkami i Infernoidami. Dopiero Card Trooper wylądował na polu. Po użyciu jego efektu cmentarz zapełnił się jeszcze bardziej, za to potwór miał już o wiele wyższy ATK. Glow-up w dodatku szybko powrócił na pole dzięki swojemu efektowi.
-Przyzywam z cmentarza Infernoid Attondel! Atakuję zakrytego potwora!
Olbrzymi, mroczny smok rzucił się do przodu i rozbił kartę zmaterializowaną na polu. Kaspar zakrył twarz przed odłamkami. To jednak nie był koniec, bowiem efekt Attondela pozwolił na ponowny atak, więc ten, zamiast wrócić na swoje miejsce, zaszarżował na Kaspara przewracając go i szarpiąc pazurami (8000 >>> 5200). Blondyn podniósł się na jedno kolano. Szybko został powalony raz jeszcze, dostając w ramię (i tak już nadszarpane) laserem Card Troopera (5200 >>> 3300). Ostatnia, mała roślinka musiała też dorzucić swoje przysłowiowe trzy grosze, uderzając chłopaka w brzuch (3300 >>> 3200). Illidan zakończył swoją turę zakrywając dwie karty.
-Trzeba było się nie popisywać "darem", śmieciu.
Kaspar puścił to mimo uszu i uśmiechnął się.
-Pojedynek wciąż trwa... Raigeki!
Pioruny przeszły przez pole bitwy niszcząc kolejno stwory Illidana.
-Attondelowi nic nie będzie, Void Seer!
W ten sposób, na polu został tylko jeden Infernoid. Kaspar jednak dopiero zaczynał swoją turę.
-Przywołuję Ritual Beast Tamer Elder!
Shirazaki Yorishiro ponownie został zaskoczony. Skąd jego przyjaciel posiadał nowe karty? Porzucił Harpie? O co tu chodziło?
-Wykorzystuję jego efekt, by wezwać Ritual Beast Tamer Lara.
Na polu znajdował się już starzec oraz dziewczyna, która rzuciła jakieś zaklęcie. Szybko do tej trójki dołączył Ritual Beast Tamer Wen z cmentarza. Blondyn wyłożył ostatnią kartę z ręki Emergency Teleport i przyzwał prosto z talii Ghost Ogre & Snow Rabbit.
-Synchro Summon! Przywołuję Overmind Archfiend!!!
W ten sposób pojawił się wielki, srebrny smok stojący po stronie blondyna. Najpierw został użyty jego efekt, a następnie stwór rzucił się do ataku. Nagle Illidan dobył Milenijną Wagę...
-Chyba nie sądzisz, że dam się tak łatwo podejść! Aktywuję efekt Wagi!
Yuto dobiegł do Shiryu, aby razem z nim oglądać co się dzieje. Nie liczył na wyjaśnienia, nie na szybkie, ale coś go zaniepokoiło.
-Znam tego kolesia...
-Hę?- Yorishiro aż podskoczył- Ważniejsze jest to... Czym jest efekt Wagi?
-Pozwólcie wytłumaczyć- Illidan uniósł Millenium tak, aby każdy je widział, a obie strony przedmiotu zaczęły wzajemnie się unosić i opadać- Kosztem Attondela, kradnąc jego efekt...- jedna połówka Wagi napełniła się jakimś światłem, by płynnie przeskoczyć na drugą- Wzmacniam efekt Void Seer leżącego na cmentarzu i dodaję możliwość ochrony nie tylko przed efektami, ale także przed atakami!
W takim wypadku, srebrny smok uderzył w demonicznego, jednak temu nic się nie stało. Tylko małe odłamki poleciały w Illidana (8000 >>> 7500).


Kaspar: 3200
M: Overmind Archfiend

Illidan: 7500
M: Infernoid Attondel (bez efektu)
S/T: 1


Illidan podczas swojej tury tylko dobrał kartę, nawet nie przeszedł w defensywę swoim stworem. Zanim jednak oddał kolejkę, dostrzegł kogoś znajomego wśród widzów. Yuto również na niego spojrzał.
-Zdejmij kaptur!- zawołał- Jesteś tym kim myślę, prawda?!
-Ta...- Illidan ze stoickim spokojem odkrył twarz i swoje długie, krwistoczerwone włosy- Władca Krainy Cieni we własnej osobie. Kiedyś ze mną walczyłeś, dzieciaku. Wybacz, teraz nie mam na to czasu.
Kaspar spokojnie analizował wszystkie te relacje w głowie i podczas swojej tury użył efektu srebrnego smoka, a następnie zniszczył potwora oponenta (7500 >>> 7000). Rozpoczęła się kolejna tura, zaraz po położeniu jednej zakrytej karty.
-Przywołuję Infernoid Onuncu!- zbanował kilka kart z cmentarza i potężny Infernoid zmaterializował się naprzeciw smoka- Używam jego efektu!
-Fiendish Chain!
-Mystical Space Typhoon!- odkrył kartę- Zawsze jestem przygotowany!
W kolejnej chwili, Overmind Archfiend został zniszczony przez efekt przeciwnika. Na jego miejsce trafiły, w pozycjach obronnych, Elder i Lara, która następnie została z łatwością zniszczona. Kaspar rozpoczął swoją turę od dobrania i przywołania Spiritual Beast Apelio, a następnie (po uprzednim użyciu jego efektu służącym zwiększeniu ataku) zfuzjowania go z Larą.
-Przywołuję Ritual Beast Ulti-Apelio! Atak!


Kaspar: 3200
M: Ritual Beast Ulti-Apelio (3100 >>> 2600)

Illidan: 6900
~~


Illidan zaczął swoją turę od Upstart Goblin. Wyłożył najpierw dopiero co dobranego Raiden, Hand of the Lightsworn. Dzięki jego efektowi zasilił swój cmentarz co pozwoliło na przyzwanie Infernoid Harmadik.
-Synchro Summon! Ancient Sacred Wyvern! Jego atak ma teraz wartość 4800!
Biały, wężowaty smok zaatakował jeźdźca na lwie niszcząc go (4200 >>> 2000). Za to jego atak ponownie wzrósł (4800 >>> 7000).
-Więc Kasparze, jesteś już gotów na przekazanie ofiary swojemu bratu?
-Zamknij się- odpowiedział blondyn rozpoczynając swoją turę od Pot of Greed. Wyłożył następnie Tamer Wen oraz Tamer Elder (przywołany z cmentarza). W końcu zakrył jedną kartę i zakończył turę. Przeciwnik szybko zaatakował na co Kaspar odpowiedział mu pułapką.
-Ritual Beast Steeds!
Po stracie potwora, Illidan spojrzał na swoją pustą dłoń. Nadzieja w ostatniej karcie. Chociaż on dobrze wiedział jedną rzecz. Wynik był nie ważny. Ważne było, aby ktoś zebrał wszystkie Milenijne Przedmioty. Ktokolwiek. Yami sam je odnajdzie.
-Twój ruch, Kasparze.
Blondyn dobrał kartę i wyłożył ją. Był to kolejny lew, Apelio, a dzięki jego efektowi, wszystkie stwory zyskały dodatkowy atak. Zaatakował Tamer Elder (6900 >>> 6200), Tamer Wen (6200 >>> 4200) oraz sam Apelio (4200 >>> 1900). Następnie, Elder i Apelio zfuzjowali się w Ulti-Apelio.
Illidan dobrał kartę i zadowolony zakrył ją.
-Kasparze, gratuluję zwycięstwa, chciałbym Ci jednak coś uświadomić.
Blondyn spokojnie dobrał kartę czekając na podstęp.
-Również odkrywam Mind Crush- rzekł Illidan zakrywając twarz kapturem- Zrzuć tego Ambusha.
Zaskoczony Kaspar zrzucił kartę na cmentarz, a następnie przeprowadził atak.


*


Flasher niósł na ramieniu zakrwawionego Illidana, nie odzywając się ani słowem. Ani Kaspar, ani Shiryu, ani Yuto, nie gonili ich. Wiedzieli, że i tak nie ma to sensu.
-Przedstawił się jako Władca Krainy Cieni- powiedział cicho Yuto- Gdy ja tam byłem, był tylko Strażnikiem. Awansował, czy to to samo?
Nikt nie odpowiedział. Dopiero po chwili Shiryu się zreflektował.
-Co z Razmusem? W ogóle, co się działo z Wami?


*


Razmus zaparkował Duel Runner pod jakimś dziwnym domem. Na tylnym siedzeniu spał oszołomiony Christian. Jednorodzinny domek przed którym stał niczym nie przypominał tych z jego czasów. Przypominał białą, kanciastą bryłę, bez okien. Śmietnik stojący obok bramy miał nawet jakiś elektroniczny panel. Sunstrider zeskoczył z motocyklu i cicho podszedł pod furtkę. Była noc. Dwójka ludzi, jakaś para, elegancko wystrojona wyszła nagle przez frontowe drzwi mijając go i nawet nie zauważając. Ciekawość zwyciężyła. Wszedł do środka za zamykającą się furtką. To było przynajmniej dziwne, że nie został wykryty. Dom nie był zamknięty. Wnętrze było przytulne. Usłyszał jakieś krzyki. Zwykłe, krzyki. Małych dzieciaków.
-Mama kazała zamknąć za nimi drzwi!- krzyknął jeden chłopięcy głosik.
-Już idę!
Razmus nie miał którędy uciekać. Nagle przed nim stanął mały, kilkuletni blondynek. Dzieciak patrzył na gościa przerażony. Po chwili otworzył usta by zawołać brata.
-KAAAAASPAAAAAR!!!


******************************************************************

No, i jak się podobał rozdział po nieco sporej przerwie? Mam nadzieję, że za bardzo nie wyszedłem z formy ;c (xD)




« Ostatnia zmiana: 08 Lipiec, 2015, 14:44:28 wysłana przez Bard »

Bard

  • 65 216
Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #59 dnia: 10 Lipiec, 2015, 13:41:49 »
+1
Rozdział XX: Powrót



Seto Kaiba został skazany na śmierć. A przynajmniej tak to można nazwać. Po tym jak dostał swoją część Milenijnej Układanki, został wypuszczony przez Flashera tam, gdzie najbardziej prawdopodobne będzie spotkanie Yamiego. Ten, jak mówił ubrany na biało oprawca, przemieniony w potwora człowiek w swojej aktualnej formie poszukuje tylko energii, a to zapewnią mu Milenijne Przedmioty. Nie można jednak zacząć od czegoś dużego, moc podawaną mu należy stopniować, by dopiero potem, na przykład po wchłonięciu kilku kawałków, móc wchłaniać już te potężniejsze artefakty. Tak przynajmniej tłumaczono prezesowi KaibaCorporation. Przygotowany i uzbrojony w Duel Disk wyruszył na pewien plac. Po drodze, kilka minut temu minął Flashera niosącego Illidana. Wkrótce dostrzegł trójkę mężczyzn, których znał. Z Kasparem kiedyś walczył, resztę z widzenia. Dostrzegli go już z oddali, i nieufnie się mu przyglądali. Gdy jednak podszedł, postanowił przekazać najwięcej informacji jak tylko się da.
- Nie mamy dużo czasu. Za chwilę przyleci tu Yami, a jako że ja mam największą część Milenijnej Układanki - pokazał ją - to podobno mnie będzie próbował zabić jako pierwszego.
- O co... - Yuto miał coś powiedzieć, jednak Seto mu przerwał.
- Flasher i Illidan to wszystko uknuli. Wkrótce do Battle City przybędą pozostali ludzie, którzy posiadają Milenijne Przedmioty. Oto ich dane.
Przekazał dla Yorishiro jakieś akta.
- W ich intencji leży tylko to, aby Yami zebrał tego jak najwięcej. Uciekajcie, a potem nie pozwólcie, aby pozostali stanęli z nim  do walki... Albo po prostu dobrze się przygotujcie.
- Dlaczego nam pomagasz? - spytał Kaspar, nieco nieufnie.
- Honor. Jeśli zginę teraz, chcę przynajmniej, aby nie była to śmierć na darmo.
Nagle usłyszeli świst. Powoli w ich stronę leciał stwór. Dwie pary skrzydeł, szkarłatne i złote, oraz granatowe kończyny wskazywały jasno, iż to Yami zfuzjowany z Egipskimi Bogami. Nie czekając dłużej, Yuto, Kaspar i Shiryu zaczęli uciekać stąd jak najdalej.


*


Razmus szybko gestami zaczął uciszać dzieciaki, które zdecydowanie były zaskoczone wizytą nieznajomego (jeszcze) gościa. Bo kto mógł się spodziewać, że Sunstrider przez przypadek użyje swojego Duel Runnera w sposób bardziej wyszukany, jako wehikuł czasu, a następnie ruszy do czasów, gdy Kaspar i Yami byli jeszcze dziećmi? Mężczyzna krzątał się po przedpokoju wśród wrzasków dwóch małych blondynów, próbujących utłuc go teraz kijem od szczotek i rurą od odkurzacza.
- Idź stąd! - krzyknął Kaspar - Kim Ty jesteś?!
- Rodzice kazali nikomu nie otwierać - wołał Yami.
- Poczekajcie! Jestem... - zamyślił się Razmus - Waszym wujkiem. Razmus Fernandes. Rodzice chcieli Wam zrobić niespodziankę, więc nic o mnie nie mówili. Przed chwilą wyszli, minąłem ich w furtce. No spokojnie Kaspar...
Młody Kaspar zamyślił się chwilę, po czym zacisnął dłonie mocniej na rurze od odkurzacza.
- Więc mówisz, "wujku", że to niespodzianka? Nasze nazwisko mogłeś przeczytać na skrzynce na listy, imiona rodziców też.
- Znam też Twoje imię - bronił się Razmus.
- Bo mój brat je wykrzyczał! - Kaspar opuścił na moment rurę, choć w praktyce i tak niewiele by mu dało w starciu z dorosłym - Uwierzę Ci, jeśli podasz imię mojego brata.
Sunstrider już otwierał usta by powiedzieć "Yami", jednak w porę się zreflektował. Przecież to tylko ksywka. Nigdy nikt, poza Kasparem nie poznał imienia tego człowieka. Mężczyzna wpatrywał się w oczy tych dwóch niewinnych istot. Zaraz... Niewinnych? Zastanowił się moment. Wszystko było spowodowane przez tego dzieciaka. Tego mniejszego, bardziej "niewinnego", jednocześnie zdecydowanie bardziej niebezpiecznego. Ten dzieciak za kilka lat w jakiś sposób zdobędzie Milenijne Karwasze, dzięki którym zacznie skakać w czasie i przestrzeni. Zacznie zabijać, by zbierać energię. Ściągnie na swoją stronę Rafaela i "poprzedniego Razmusa". Wyśle narzeczoną Shiryu do Krainy Cieni, podobnie jak i wielu innych ludzi. W tym Yuto, który całe szczęście się wydostał. Wszystko w imię lepszego porządku świata. Bo "tak jak jest teraz, jest źle". Sunstrider nie do końca mógł zrozumieć dlaczego mu pomagał, dlaczego walczył o inny świat. Podobno lepszy. Czy można odmienić bieg czasu? Czy wszystko jest już zapisane, czy może przyczyna i skutek mogą dowolnie zamieniać się miejscami? Czy gdyby Razmus zabiłby teraz Kaspara, to zostałby wymazany z jego pamięci? Czy gdyby zrobił krzywdę Yamiemu, ten by mu to potem wypomniał? Przecież gdyby zabił któregokolwiek z nich, nie mógłby nigdy ich spotkać, a zarazem dostać się tutaj. No tak, te paradoksy. Zresztą, nie miał zamiaru kogokolwiek zabijać... A może jednak?
- Yami?
Stało się coś dziwnego. Nagle dzieciak, którego tak nazwał, zaczął krzyczeć. Co gorsza, Kaspar zastygł bez ruchu. Dookoła zaczęła unosić się lekka, złota mgiełka. Razmus obejrzał się za siebie, przez okienko w drzwiach. Chmury, które wcześniej widocznie sunęły po niebie, teraz stały w miejscu. Coś było zdecydowanie nie tak. Spojrzał na dzieciaka. Na jego przedramionach znajdowały się zbyt duże, Milenijne Karwasze.
- Co jest? - zaskoczony Razmus rozumiał coraz mniej.
- Ach... Przebudziłem się? - dzieciak popatrzył na swoje dłonie, a następnie na mężczyznę - Wypowiedziałeś moje imię, prawda?
- Myślałem, że Yami, to ksywka...
- Ksywka? Yami, Darkness, Obscurite, Dunkelheit, Oscuridad, Buio, Ciemność! - zaczął wymieniać dzieciak - To jest moje imię! Przebudziłeś właśnie Boga, koleś! Boga!


*


Seto Kaiba stał naprzeciw monstrum, które nazywane było Yamim. Połączenie trzech Egipskich Bogów w jednym ciele robiło piorunujące wrażenie nawet na kimś tak spokojnym i nieuczuciowym jak on. Na przedramieniu już założony był Duel Disk z wyłożonymi trzema Niebieskookimi Białymi Smokami. Wszystkie stały zmaterializowane i gotowe do zaatakowana wroga. Ten jednak, we wściekłości i całkowitym zatraceniu człowieczeństwa, ryczał głośno wysyłając straszliwy dźwięk echem po całym mieście. Prezes miał kilka informacji o przeciwniku. Po pierwsze, Yami miał na sobie Slifera o wartości ataku równej 5000. Po drugie, co było znacznie gorsze, miał na sobie Ra o pięć tysięcy potężniejszego. Po trzecie, aktualna ilość życia przeciwnika oscylowała w okolicach 20000.
- Zakrywam cztery pułapki! - krzyknął Seto, a karty zmaterializowały się przed nim niczym tarcze. Dzięki Duel Diskowi widział wartości ataków i efekty stworów, które przeciwnik miał "na polu". W pewnym momencie coś przesunęło się na potężnej łapie Yamiego, a wartość ataku Slifera skoczyła do sześciu tysięcy. Czyli po prostu dobrał kartę. Kaiba był na to przygotowany, więc odsłonił dwa The Gift of Greed. Szkarłatne skrzydła przeciwnika urosły, więc wszystko szło zgodnie z planem. Nagle, nad przeciwnikiem pojawiła sie kolejna "tarcza" z karty. Czyli pułapka.
- Odkrywam Heavy Slump!
Chyba było w porządku. Atak Slifera spadł, więc stanie się prostszym celem. Kaiba widział już, jak Yami z pełną prędkością leci na jego smoki.
- Odkrywam Waboku!
Zatrzymał się. Ryknął, zniecierpliwiony, i ruszył na swoje miejsce. Najwidoczniej nawet on podczas pojedynku w Strefie Cieni musiał stosować się do zasad. Oznaczało to, że część Milenijnej Układanki jaką Seto posiadał, ratowała mu życie. Rozpoczął więc swoją turę od nałożenia Axe of Despair na jednego ze swoich białych smoków. Dodatkowy MST pozwolił na zniszczenie tarczy przeciwnika i zablokowanie mu możliwości obrony.
- XYZ Summon: Number 107: Galaxy-Eyes Tachyon Dragon!!! Atak!
Podczas ataku użył efektu potwora. Po odłączeniu jednego z materiałów, zanegował efekty wszystkich Egipskich Bogów. W dodatku, poziom ataku Ra spadł do wartości oryginalnej, czyli do zera. Wielki, czarny smok Kaiby złapał za złote skrzydła Yamiego i z łatwością mu je wyrwał. Sporo krwi pociekło mu z pleców, a jeden z trzech bogów został wyłączony z rozgrywki (20000 >>> 17000). Kolejny atak przeprowadzony przez tego samego potwora wyglądał podobnie. Wyrwał on szkarłatne skrzydła osłabionego Slifera (17000 >>> 16000). W ten sposób pozostał tylko Obelisk, który został bezpardonowo zaatakowany przez trzeciego, wzmocnionego białego smoka. Gdy się zderzyli, trójka bogów została pokonana. Gdy opadły tumany kurzu, kilka metrów od Seto, naprzeciw niego, klęczał Yami z nałożonym Duel Diskiem.


*


Yuto, Shiryu i Kaspar byli już daleko, ale nadal słyszeli ryki. Nie mieli jednak sił biec dalej. Yorishiro, korzystając z odpoczynku, zaczął przeglądać akta przekazane im przez Kaibę. Wyciągał poszczególne arkusze ze zdjęciami, danymi, opisami i jakimiś dodatkowymi dopiskami.
"AKTA:
*Yami, cel główny.
W posiadaniu Milenijnego Oka oraz Milenijnych Karwaszy.
Zadanie: Doprowadzenie do wchłonięcia wszystkich Przedmiotów.

*Ryo Bakura, do ściągnięcia.
W posiadaniu Milenijnego Pierścienia.
Zadanie: Zachęcić do stawienia się na Turnieju poprzez wpłynięcie na jego chęci zdobycia wszystkich Przedmiotów.

*Marik Ishtar, do ściągnięcia.
W posiadaniu Milenijnej Różdżki.
Zadanie: Zachęcić do stawienia się na Turnieju poprzez porwanie siostry i zagrożenie jej.

*Ishizu Ishtar, do ściągnięcia.
W posiadaniu Milenijnego Naszyjnika.
Zadanie: Porwać i zmusić do wzięcia udziału w Turnieju lub zastosować jako przynętę.
Dopisek: Wykryto powiązania Yamiego i Kaspara Fernandesa z rodziną Ishtarów.

*Shadi, do zabicia.
W posiadaniu Milenijnego Klucza i Milenijnej Wagi.
Zadanie: Zdobyć Przedmioty.
Dopisek: Szkoda mi tatusia.

*Rafael Grammer, zbieracz.
W posiadaniu Milenijnych Nagolennic oraz Kawałka Milenijnej Układanki.
Zadanie: Nie pozwolenie na wyrobienie komuś przewagi nad Yamim.
Dopisek: Facet jest planem awaryjnym. Zawsze można go po prostu zabić.

*Dziewięć Kawałków Milenijnej Układanki zostało podzielonych pomiędzy graczy:
- Flasher
- Illidan
- Razmus Sunstrider
- Shirazaki Yorishiro
- Rafael Grammer
- Christian Cage
- Kaspar Fernandes
- Seto Kaiba
- Yuto
Każdy gracz podczas Battle City może zginąć.
Podczas pojedynków, wygrywa zazwyczaj ten, kto posiada więcej Milenijnych Jednostek.
Każda Milenijna Jednostka dodaje Yamiemu piętnaście tysięcy punktów życia.

Trójka podniosła głowy znad akt i spojrzała na siebie nawzajem. Otrzymali kilka odpowiedzi, ale pojawiło się kilka dodatkowych pytań.


*


Razmus starał się zachować spokój. Bóg? O co tu chodziło?
- To Ty mnie przebudziłeś, więc należą Ci się wyjaśnienia - zaczął Yami - Jestem Bogiem Ciemności. Zacznę od tego, że świat w którym żyjemy jest tylko kolejnym z wielu światów. W każdym historia się powtarza. W pewnym momencie rodzi się dwójka ludzi przeznaczonych sobie wzajemnie. Jeden stanie się Bogiem Ciemności, drugi Światła. Po przebudzeniu, odzyskujemy pamięć ze swoich poprzednich wcieleń.
- A... Bóg Światła?
- Nie przebudziłeś go?
- Nie, nie wiem kim on może być...
- My, Bogowie, przebudzamy się gdy ktoś wypowie nasze imię w odpowiednim języku. W tym przypadku był to japoński. Przebudzenie następuje przypadkiem. Potem zostajemy wyposażeni w narzędzie pomocne w spotkaniu drugiego Boga. Po spotkaniu muszą stoczyć walkę, od której zależeć będzie, który z Bogów zaprojektuje kolejny świat.
- Zaprojektuje... Świat? - Razmusowi serce biło coraz szybciej. Cała ta sprawa miała zaskakująco szerokie perspektywy.
- Aktualny świat zaprojektowany jest przez Boga Światła. Czyli jest to miejscce stosunkowo dobre.
"k***a, to miał na myśli mówiąc o nowym porządku świata? Jest pieprzonym Bogiem Ciemności!" - Sunstrider denerwował się w myślach - "Czyli on chce zakończyć ten świat... I rozpocząć swój?"
- Milenijne Karwasze - odezwał się z dość suchym i charczącym głosem Razmus - Mają Ci pomóc w odnalezieniu drugiego Boga? Czyli znajdziesz go w innym czasie?
- Hmm? - zdziwił się dzieciak i spojrzał prosto w oczy Sunstridera - Tak się nazywają? I do tego służą?
"Szlag, zaraz sam go na wszystko nakieruję!"
- W... W jaki sposób rozpoznasz drugiego Boga?
- To proste. Po pierwsze, rodzice obojgu zginą w podobnych okolicznościach, w pobliżu tej samej osoby. Po drugie, przez pewien czas będą zamieszkiwać jedno ciało.
Razmus blady jak ściana szybko wybiegł przez drzwi. Szybko rzucił się do Duel Runnera, na którym Christian nadal spał. Nie było czasu. Przebywanie z Bogiem Ciemności było dosyć problematyczne. To, co usłyszał Sunstrider całkowicie nim wstrząsnęło. A chciał tylko wrócić do swoich czasów... Ruszył z pełną prędkością.


*


Kaiba: 8000
M: Number 107: Galaxy-Eyes Tachyon Dragon (1x)

Yami: 16000

Yami podniósł się bez słowa i popatrzył na Kaibę. Nie odzywał się. Wydawało się, że mimo straty "Boskiego Opancerzenia" (jak to sobie nazwał Seto) nie zmienił się ani trochę. Gdy podniósł wzrok, można było dostrzec, iż tęczówki jego oczu były koloru czerwonego. Charknął tylko głośno, głosem zupełnie nie przypominającym swojego.
- Monster Reborn! - jego ciało ponownie obrosło czymś granatowym, co wskazywało tylko na ponowne przyzwanie Obeliska. Skoczył i potężnymi łapami po prostu rozerwał czarnego smoka Kaiby. Następnie stanął twarzą w twarz z prezesem. Prawy sierpowy mocno zabolał Seto (8000 >>> 7000), jednak zdołał utrzymać się na nogach. Yami wycofał się, tworząc sobie dodatkową kartę pułapkę. Obelisk na koniec tury ponownie wylądował na cmentarzu. Kaiba zaczął rozcierać lewy policzek i wykonał kilka kroków w tył, w międzyczasie kładąc Pot of Greed na swój dysk oraz dobierając dwie karty, z których natychmiast zrobił kolejne tarcze. Gdy oddał turę przeciwnikowi, mógł tylko czekać.
- Call of the Haunted! - Obelisk ponownie pojawił się "na ciele" Yamiego. Biegiem ruszył na Kaibę, który nie miał jak się obronić. Padło na niego kilka potężnych ciosów (7000 >>> 3000).
Dodatkowo, dwa tornada z rąk Yamiego rozbiły tarcze Seto. Ten był całkowicie bezbronny. W swojej turze dobrał kartę. Bezużyteczną. W następnej mogło go czekać tylko jedno. Przegrana.


*


Shiryu, Kaspar i Yuto siedzieli w parku Battle City i usłyszeli z oddali wrzask. Być może zwiastowało to koniec Kaiby. Ta trójka miała coraz mniej czasu. Na podstawie akt wywnioskowali kilka rzeczy i opracowali plan działania. Łącznie mieli sześć Kawałków Milenijnej Układanki oraz Milenijną Wagę. Oznaczało to solidną przewagę nad innymi graczami, bowiem można było to uznać za "Siedem Milenijnych Jednostek". Jeśli dobrze wnioskowali, Yami miał ich teraz trzy (jedną zdobył właśnie od Kaiby). Niestety, w każdym momencie mógł zdobyć dodatkowe cztery, jeśli dostałby te od Flashera i Rafaela. Nie mogli więc ryzykować walki z nim. Według wszelakich obliczeń wynikało, że zdobycie Pierścienia, Różdżki i Naszyjnika da im przewagę nie do przebicia. Mogli pozwolić sobie na stratę maksymalnie jednego z tej trójki. Uznali więc, że Kaspar, korzystając ze znajomości rodziny Ishtarów, zdobędzie dla nich szybką przewagę. Już teraz stał kilka metrów dalej i kończył telefoniczną rozmowę. Jak się później okazało, nie miał dobrych wieści.


*


Yami położył sobie na dłoni zdobyty Fragment Milenijnej Układanki. Można powiedzieć, że go wchłonął. Rozpłynął się niczym roztopione złoto. Poczuł przyrost mocy. Na jeszcze działającym Duel Disku, już martwego, zmiażdżonego Kaiby, wyświetliły się punkty życia Boga Ciemności (16000 >>> 31000).  Zarechotał przeraźliwie, ponownie obrastając w granatowy pancerz. Wyrosły mu również dwie pary skrzydeł poznane wcześniej, szkarłatne i złote (31000 >>> 20000). Był gotowy do dalszych poszukiwań.


*


Christiana obudził dźwięk przejeżdżających obok, nowoczesnych aut. Widać było, że znajdują się w odległej przyszłości. Mimo lekkiego przerażania, siedział spokojnie za Razmusem. Na głowach miał słuchawki i mikrofon, które wyczuwał pod kaskiem. Widocznie Sunstrider o to zadbał.
- Gdzie jedziemy? - spytał Cage.
- Jak najdalej stąd - odpowiedział spokojnie Razmus - Muszę dać odpocząć temu motocyklowi i wtedy wrócimy do... "Naszych" czasów.
W sumie czasy, w których odgrywały się wydarzenia z Battle City, nie były "jego". Prawdą było, że musiał odczekać przed kolejnym skokiem. Bał się jednak, że ten może być ostatnim. Jak dobrze pamiętał, silnik swego czasu został tchnięty częścią Milenijnych Mocy, teraz jednak się wyczerpywały.
- Chłopie, gdy już wrócimy, to lepiej wracaj do domu. Nie ingeruj w te Battle City.
- Nie mogę - odpowiedział dość dziwnym, załamanym głosem Christian - Muszę się zemścić na Yuto...
- Za co, tak właściwie?
- Bo... - Christian zawahał się przez moment - Jego rodzice wracali z jakiejś imprezy samochodem. Jego ojciec był pijany i... prowadził. Tak się złożyło, że... Że trafił w auto, w którym jechałem też ja z moją rodziną. Przeżyłem tylko... Tylko ja.
- Obwiniasz Yuto? - zdziwił się Razmus, choć trochę rozumiał.
- To w końcu wina jego ojca.
Razmus zamyślił się. Coś zaczęło świtać mu w głowie. Nagle, przed sobą dostrzegł sportowe auto wpadające w poślizg. Sunstrider robił co mógł, by wyminąć zagrożenie, jednak doszło do wypadku.
Obudził się kilka minut później. Gdy podniósł wzrok, dostrzegł podnoszącego się z piachu Christiana. Obok leżał Duel Runner. Nad nimi był most z urwaną barierką. Stamtąd musieli spaść. O wiele gorszym widokiem było jednak rozbite auto. Mimo że około godziny temu Razmus przysiągł, że nie będzie ingerował w przyszłość, postanowił pomóc poszkodowanym. Powłóczył się mimo bolących nóg do samochodu i otworzył kabinę kierowcy. To co zobaczył, wprawiło go w osłupienie. Państwo Fernandes byli martwi. Zdecydowanie martwi. Ich głowy, odcięte przez barierkę, która wleciała przez wybite okno, teraz leżały gdzieś bezwładnie na tylnych siedzeniach. Razmus powstrzymując się od wymiotów spojrzał na Christiana. Przypomniał sobie pewne słowa, które powiedział sobie po cichu, sam do siebie.
-"Po pierwsze, rodzice obojgu zginą w podobnych okolicznościach, w pobliżu tej samej osoby. Po drugie, przez pewien czas będą zamieszkiwać jedno ciało"... - kaszlnął oddalając się w stronę Duel Runnera, i zarazem od miejsca wypadku - Yuto, k***a, jak ja Cię mam teraz ostrzec?


***********************************************************

Dobra ludzie, oto i półmetek całej historii. Równo dwadzieścia rozdziałów. Uważam, że już teraz jest to odpowiednia chwila, aby Wam wszystkim podziękować. Co prawda, prawdziwe podziękowania będą na końcu. Jednak nie mogę się powstrzymać, bo już teraz czuję sentyment do tego co piszę i do ludzi, z którymi współpracuję. Więc... Dziękuję Wam, czytelnikom, oraz tym, którzy aktywnie wzięli bądź wciąż biorą udział w tym projekcie. To już połowa, zostało tylko drugie tyle (i mam nadzieję, że zejdzie mi to znacznie szybciej). Liczę na to, że wyjawienie sporej części sekretów w tym rozdziale nie spowoduje, że podczas czytania kolejnych będziecie się nudzić. Myślę, że jeszcze zdążę Was zaskoczyć kilka razy przed wielkim finałem. Dziękuję za czytanie, życzę miłego dnia.

Rock

Odp: [Fanfic] Yu-Gi-Oh! Alternative
« Odpowiedź #60 dnia: 10 Lipiec, 2015, 14:45:36 »
0
O łał. Rewelka chłopie. Rozdział drugi, ale ten przebudzony Bóg... Wow.